---ramka 408162|strona|1---Niestety artykuł Pawła Bravo ("Trudny wyjątek", "TP" nr 4/06) w bardzo małym stopniu spełnia kryterium rzetelności. Czytamy w nim: "prawa człowieka w ich [tzn. prawników unijnych - JJM] interpretacji nie są do pogodzenia z religią, bo same są jej namiastką". Ta konkluzja nie oddaje ani istoty opinii przygotowanej przez Sieć Niezależnych Ekspertów, ani stanowiska Unii Europejskiej w sprawie relacji religie - prawa człowieka oraz miejsca religii w europejskim dyskursie prawnym.
Równoważenie praw
Opinia, na którą powołuje się Bravo, jest jednym z elementów tworzącej się europejskiej przestrzeni prawnej, kształtowanej przez instrumentarium, które w sposób jak najbardziej obiektywny i bezstronny stara się brać pod uwagę rozliczne modele stosunków państwa, obywateli i instytucji będących emanacją społeczeństwa obywatelskiego w poszczególnych krajach - tak aby możliwie logicznie i neutralnie aplikować je na gruncie europejskim. Nieprzypadkowo więc dużo miejsca w opinii zajmuje analiza porównawcza przepisów prawnych krajów członkowskich UE. Nie wynika ona jednak z jakiejś odgórnej "teleologii", ale z podstawowych nakazów rzetelności wykładni prawnej będącej podstawą dla zawartych w dokumencie rekomendacji.
Podstawową zasadą wynikającą z proponowanej wykładni jest zasada równoważenia praw poszczególnych podmiotów procesu prawnego. Opinia stwierdza, że "prawo do wolności sumienia może wchodzić w konflikt z innymi prawami uznanymi w prawie międzynarodowym. W takich przypadkach właściwa równowaga winna być zachowana pomiędzy wymogami będącymi w konflikcie, tak aby jedno prawo nie zostało złożone w ofierze drugiemu". Np. w przykładzie omawianym przez Bravo naturalnym przełożeniem tej zasady na legislację jest uznanie, że prawo lekarza do odmowy wykonania aborcji musi być równoważone prawem kobiety do jej dokonania. Kobieta może żądać od lekarza jasnej informacji, że kieruje się on swym sumieniem, odradzając jej przeprowadzenie procedury terminacyjnej. Na lekarzu spoczywa też obowiązek odesłania pacjentki do kogoś, kto zapewni realizację przysługującego jej prawa. Paweł Bravo uznaje to za przemoc wobec sumienia lekarza, czym wykazuje niezrozumienie istoty prawa do wolności sumienia.
W jego interpretacji prawo do wolności sumienia jednej strony posiada precedencję wobec praw drugiej strony. Autor przypisuje mu więc rolę instrumentu hierarchizującego wartości, które potencjalnie mogą wejść z nim w konflikt, a więc również stanowionego prawa. Domaganie się, aby
w prawie stanowionym usytuować narzędzie w postaci nieskrępowanego niczym prawa do wolności sumienia, jest postulatem w istocie anarchicznym.
Swobodny dostęp
W europejskim orzecznictwie prawo do korzystania z gwarancji wolności sumienia poza sferą przekonań wewnętrznych (forum internum) ma charakter pasywny i oznacza prawo do zaniechania, odmowy pewnych działań naturalnie wynikających z wymogu zawodowego, w związku z owymi przekonaniami. Zaprzeczeniem takiego pojmowania jest rozumienie definicjonalne: kiedy czyjeś przekonania wewnętrzne miałyby bezpośrednią siłę sprawczą wobec innych podmiotów (w przypadku stosunku lekarza do pacjentki proszącej o aborcję byłoby to milczenie na temat powodów odmowy, które nie są natury medycznej, oraz zanegowanie jej prawa dostępu do usługi medycznej przez zatajenie informacji o innym lekarzu). Jak przypominają autorzy opinii, Międzynarodowa Konwencja Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych nakłada na państwa obowiązek zapewnienia nieograniczonego przez czynniki zewnętrzne "dostępu do informacji i usług". Tak więc również lekarze nie mogą przenosić swych przekonań na sferę publiczną i wywierać przymusu o charakterze etycznym wobec partnera publicznej transakcji, jaką jest wizyta lekarska. Dotyczy to nie tylko lekarzy o przekonaniach antyaborcyjnych, ale też i sytuacji, gdy ginekolog nakłaniałby pacjentkę do usunięcia ciąży wbrew jej decyzji, argumentując to nie względami medycznymi, lecz np. społecznymi, u podstaw których leżałyby przekonania natury eugenicznej. Prawo unijne, wbrew opinii Bravo, nie jest nakierowane aksjologicznie przeciw oczekiwaniom "obrońców życia". Można sobie wyobrazić orzeczenia o różnym wydźwięku ideologicznym, ponieważ jego kształtujący się korpus nie służy żadnej opcji ideowej.
Normatywność prawa unijnego wypływa z demokratycznie przyjętych traktatów będących podstawą działania wspólnoty, a nie z arbitralnie narzucanych aksjologii (np. religijnych).
Formuła Unii Europejskiej jest nowatorskim systemem prawnym, zakładającym harmonizację i jednocześnie transformację organizujących ją modeli państwowych. Każdy taki system musi w okresie rodzenia się i krzepnięcia opierać się ciągle grożącej mu anarchizacji (w sensie technicznym, a nie wartościującym). Gdyby tradycyjne normy zewnętrzne zostały weń niejako "wcielone" bez ograniczeń, niewątpliwie groziłoby to zdezorganizowaniem delikatnego układu.
Powstający system może zatem wybrać jedną z dwóch dróg: walki na śmierć i życie z otaczającym środowiskiem bądź też akomodacji pewnych elementów otoczenia i, po przepuszczeniu przez swoisty "filtr racjonalności", włączania ich do "rdzenia" systemu. Tym "rdzeniem" nie mogą być wielkie projekty aksjologiczne, bo to grozi ową wyniszczającą walką, lecz ograniczony zestaw podstawowych praw, które mogą być przyjęte na bazie najszerszego konsensu. W przypadku UE takim rdzeniem są prawa człowieka, przede wszystkim zasada niedyskryminacji, a także traktatowo zagwarantowana zasada wolnej wymiany dóbr i usług pomiędzy wszystkimi obywatelami w obszarze obowiązywania prawa unijnego.
Punktem wyjścia do akceptacji tego zestawu mogą być różne koncepcje wartości: religijne, polityczne, kulturowe etc. Ważne, że żadna z nich nie posiada precedencji normatywnej, acz każda z nich jest równoprawnym uczestnikiem dyskursu prawnego.
***
Ponieważ, jak już wspomniałam, pragmatyka działania UE opiera się na równoważeniu interesów różnych podmiotów, z natury rzeczy poszczególne prawa,
w tym prawo do wolności sumienia w sferze publicznej, nie mogą mieć charakteru nieograniczonego. Prawo unijne posiada wiele instrumentów akomodacji elementów norm zewnętrznych, również w celu zapewnienia ekspresji przekonań religijnych. Są wśród nich klauzule i wyjątki, będące normalnym sposobem poszukiwania "złotego środka" wobec zderzenia różnych wartości. Niemniej formuła prawna UE strzeże kształtujący się system przed dominacją zorganizowanych systemów norm zewnętrznych, w tym wywodzących się z tradycyjnych religii. Z tym, jak widać, czasem trudno się pogodzić.
Dr Joanna J. Mizgała jest pracownikiem naukowym Instytutu Studiów Politycznych PAN oraz członkiem Stałej Grupy Roboczej ds. Legislacji UE Konferencji Kościołów Europejskich w Brukseli.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













