Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polityk mimo woli: przypadek Michaiła Prochorowa (PL)

Polityk mimo woli: przypadek Michaiła Prochorowa (PL)

24.11.2011
Czyta się kilka minut
Przypadek oligarchy i niedoszłego polityka Michaiła Prochorowa pokazuje, że w Rosji nie trzeba być opozycjonistą rzucającym wyzwanie władzy, by narazić się na szykany. Wystarczy być lojalnym biznesmenem, przyjąć zlecenie władz na wypromowanie prokremlowskiej partii, a potem potraktować to zadanie zbyt poważnie i wykazać się zbyt dużą inwencją.
W

W kraju, gdzie oficjalna scena polityczna pozostaje ściśle sformatowana, a działacze partyjni zwani są androidami, taka "podejrzana nadgorliwość" sprawia, że na Kremlu zapala się czerwona lampka. Działający w dobrej wierze, acz poza formatem polityk jest ostro przywoływany do porządku. Słowem, w Rosji nie trzeba być Michaiłem Chodorkowskim, by niespodziewanie dla samego siebie otrzymać metkę politycznej czarnej owcy. Można być nawet lojalnym i pragmatycznym, a równocześnie zbyt energicznym i pomysłowym Michaiłem Prochorowem.

Tisze jediesz, dalsze budiesz

Michaił Prochorow Michaiłem Chodorkowskim nie jest i być nie zamierza, od czego publicznie odżegnywał się w wywiadach. Obu biznesmenów łączy wprawdzie podobny start: obaj urodzili się w Moskwie w połowie lat 60. w rodzinach inteligencko-urzędniczych, skończyli uczelnie ekonomiczne, wchodzili w dorosłość w okresie pierestrojki i zaczęli tworzyć pierwsze biznesy w chaosie schyłkowego ZSRR. Jednak w Rosji Władimira Putina, już jako pełnoprawni oligarchowie, zachowywali się zgoła inaczej. Chodorkowski rzucił otwarte wyzwanie Kremlowi, Prochorow zaś notując spektakularną ekspansję biznesową, nie wychylał się z deklaracjami politycznymi. Działał w biznesowym tandemie z Władimirem Potaninem, kolejnym oligarchą lojalnym wobec nowej rosyjskiej elity, wspólnie kontrolowali potentata metalurgicznego Norylski Nikiel, aktywa bankowe, medialne i inne. W roku 2008 partnerzy dokonali biznesowego rozwodu: Prochorow sprzedał swoje udziały za sumę 6 mld dolarów. Stał się tym samym - tuż przed przyjściem do Rosji kryzysu gospodarczego - posiadaczem ogromnej gotówki, zamiast udziałów w przedsiębiorstwie gwałtownie tracącym rentowność z uwagi na dekoniunkturę. W roku 2009 Prochorow był najbogatszym człowiekiem w Rosji, obecnie zajmuje miejsce trzecie w tym rankingu z majątkiem wartym 18 mld dolarów.

Opuszczając przemysł ciężki, Prochorow zaangażował się w "lżejsze", innowacyjne projekty, wpisujące się w modernizacyjną retorykę nowego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa: produkcję energooszczędnych świetlówek diodowych czy prace nad powstaniem hybrydowego samochodu zasilanego prądem. Przejął kilka nowoczesnych projektów medialnych, skierowanych do młodych i zamożnych mieszkańców wielkich miast. Sam jest uczestnikiem rosyjskiej blogosfery, ma konto na Facebooku, Twitterze i innych portalach społecznościowych. Prowadzi też szeroko zakrojoną działalność charytatywną, wspierając głównie projekty kulturalne i oświatowe. Głośnym echem odbił się dokonany przez niego zakup amerykańskiej drużyny koszykarskiej New Jersey Nets, występującej w NBA. Powtarzano przy tej okazji anegdotkę, że koszykarze z tej drużyny są jedynymi bodaj znajomymi Prochorowa, spoglądającymi na niego z góry (biznesmen mierzy 204 cm wzrostu). Mniej chlubną stronę młodego i nowoczesnego Prochorowa ukazał głośny skandal we francuskim kurorcie Courchevel, gdzie w 2007 r. oligarcha zjawił się w asyście kilkunastu dziewcząt o powierzchowności modelek. Władze kurortu aresztowały rosyjskiego oligarchę, podejrzewając go o sutenerstwo, później jednak zarzuty umorzono, gdy okazało się, że panie towarzyszyły wyłącznie samemu Prochorowowi.

Mniejsze zło

Jako biznesmen dysponujący dużymi zasobami wolnej gotówki, a przy tym deklarujący lojalność wobec władz, w maju tego roku Prochorow otrzymał z Kremla zadanie wypromowania prawicowej partii przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi. Pomysł wprowadzenia do Dumy prawicy lojalnej wobec władz podyktowany był koniecznością przyciągnięcia nowych wyborców w sytuacji, gdy notowania Jednej Rosji, głównej partii kremlowskiej, spadają, ludzie są coraz bardziej zmęczeni jej wieloletnią dominacją na scenie partyjnej. Szukano zatem sposobu na "zagospodarowanie" elektoratu, który nie zagłosuje na Jedną Rosję - z reguły ludzi zamożnych, wykształconych, mających liberalne poglądy i rozczarowanych poczynaniami elity rządzącej. Przyciągnąć ich miała partia Prawoje Dieło, a na jej czele stanął właśnie Prochorow, który miał przemówić do tych, co nie wierzą ani Putinowi, ani Miedwiediewowi.

Biznesmen i świeżo upieczony lider partii z werwą zabrał się do wykonania zadania. Sprawa wymagała sporego wysiłku, bowiem notowania partii, przebywającej w politycznym niebycie, oscylowały wokół 1 procenta. Prochorow ruszył w tournée po regionach i włożył w promocję partii 800 mln rubli (blisko 30 mln dolarów). Moskwa i wiele dużych rosyjskich miast zawieszone były billboardami z logo partii i wizerunkiem samego Prochorowa, partia promowała się też w prasie kierowanej do "młodych profesjonalistów z dużych miast" i na internetowych portalach społecznościowych. Również postulaty wyborcze partii i jej nowego lidera "targetowane" były pod środowiska zamożniejszych, wykształconych, a zarazem niechętnych władzom wyborców. Manifest partii zawierał postulaty głębokiej reformy państwa, a sam Prochorow krytykował drugi proces Chodorkowskiego i komplementował Gruzję za najskuteczniejszą transformację w regionie, z której Rosja powinna brać przykład. Na tle wymęczonych sloganów innych partii dynamiczna kampania Prawojego Dieła, umiejętnie sprofilowana i nowocześnie zaprojektowana, zaczęła przyciągać wyborców, w tym znanych intelektualistów. Mimo sceptycyzmu związanego z "marionetkowością" projektu, wielu z nich uznało, że Prawoje Dieło jest "mniejszym złem" niż pozostałe ugrupowania - równie zależne od władz, a przy tym rażące archaicznym stylem prowadzonej kampanii. Po dwóch-trzech miesiącach notowania partii drgnęły - w zależności od ośrodka badawczego, zbierała ona od 3 do prawie 5proc.

Kreml kiwa palcem

Uprawiając wyborczą propagandę sukcesu, Prochorow zaczął deklarować zajęcie przez partię drugiego miejsca w wyborach po Jednej Rosji, a sam podczas jednego ze spotkań wyborczych stwierdził, że "mógłby być niezłym premierem". Takie deklaracje wydawały się być raczej częścią przedwyborczego rytuału niż wyrazem rzeczywistych ambicji pragmatycznego oligarchy. Jednak wypowiedzi te wraz z oporem Prochorowa wobec ingerencji władz w listy wyborcze partii (odmówił on usunięcia z nich bliskiego sobie polityka) stały się dla władz sygnałem, że sterowalność biznesmena ma granice. 14 września kariera partyjna Prochorowa zakończyła się równie nagle, jak się rozpoczęła. Podczas zjazdu Prawojego Dieła, rozłamowcy inspirowani przez administrację prezydenta usunęli oligarchę z funkcji przewodniczącego partii. Jego miejsce zajęli inni, szerzej nieznani działacze, partia znowu stoczyła się w sondażach do poziomu 1 proc., a sam Prochorow wydawał się jeszcze dość długo przebywać w szoku po nagłej zmianie dyspozycji władz.

Skandal wokół Prochorowa odbił się dużym echem i po raz kolejny uświadomił Rosjanom, że reguły gry politycznej w Rosji pozostają niezwykle restrykcyjne, a nawet lojalne projekty nie mogą sobie pozwolić na jakąkolwiek inwencję, niesankcjonowaną bezpośrednio przez władze. Takie "zabetonowanie" sceny partyjnej sprawia, że wynik najbliższych wyborów wydaje się przesądzony. Otwartym pytaniem jest natomiast kwestia dalszych losów samego Prochorowa, dla którego polityczny falstart jest jednym z niechlubnych punktów w jego CV. Na razie Prochorow wziął "time-out" i milczy. Angażuje się w działalność charytatywną, a pytany o politykę wykręca się od odpowiedzi. Jednak "status" na jego profilu na Facebooku brzmi "polityk". Czy to wyłącznie pozostałość po krótkiej karierze działacza partyjnego, czy może Kreml niechcący zrobi z lojalnego biznesmena prawdziwego polityka?

Jadwiga Rogoża jest analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, stale współpracuje z dwumiesięcznikiem "Nowa Europa Wschodnia".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]