Ja to bym wszystko wyrzucała, ale mój mąż uważa, że rzeczy muszą odleżeć kilka lat, zanim trafią na śmietnik. I tak zostają tu często na zawsze. Czasami jak mówię, że chcę iść do piwnicy, to on od razu wstaje i biegnie pierwszy. Wie, że jak zejdę na dół, to mu potem będę wierciła w brzuchu dziurę, żeby posprzątał. Mamy 7 rowerów, z czego trzy sprawne. I znicze wypalone, które on zwozi z cmentarza, żeby wymienić wkłady. Myje je i chce powtórnie używać. Nie ma w tej piwnicy nic, co by do niej trafiło ze względu na jakiś mój sentyment. No tak, są buty ślubne, stare zdjęcia, rysunki córki z przedszkola, ale to on to wszystko tu znosi. Ja jestem mniej sentymentalna.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














