Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ostatnia niedziela

Ostatnia niedziela

05.03.2018
Czyta się kilka minut
Kompromis to sztuka dzielenia ciasta tak, aby każdy myślał, że dostał największy kawałek – to angielskie przysłowie idealnie podsumowuje polskie spory o niedzielę wolną od handlu.
Kolejka do spotkania z popularnym blogerem, galeria handlowa Zamkowe Tarasy, Lublin, 3 marca 2018 r. JAKUB ORZECHOWSKI / AGENCJA GAZETA
K

Kościół, początkowo stanowczo nawołujący do kategorycznego zakazu i używający argumentów niemal wyłącznie religijnych, w ostatnich latach zmienił nieco ton, głównie dzięki stanowisku metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca, widzącego problem znacznie szerzej i powołującego się także na racje kulturowe i ekonomiczne (kościelny hierarcha mówił niemal jednym głosem z przedstawicielami lewicowych związków zawodowych). Obowiązujący od 1 marca przepis jest jednak tylko połowiczną realizacją jego postulatów: początkowo wolno będzie handlować dwa razy w miesiącu, później raz, i tak aż do stycznia 2020 r., od kiedy w Polsce zacznie obowiązywać całkowity zakaz.

Warto zauważyć, że narzekają również przedsiębiorcy, dla których rosnące PKB i szybki rozwój gospodarki są ważniejsze od zasady, żeby „dzień święty święcić”, szukają więc w ustawie luk. „My chcemy, żeby Polacy mieli prawo wyboru, czy chcą robić zakupy w niedzielę, czy nie” – przekonuje Ryszard Petru, choć Justyna Samolińska z partii Razem stwierdza, że „prawo człowieka do tego, żeby spędzić cały dzień na zakupach, jest mniej istotne niż prawo człowieka, który pracuje w handlu, do tego, żeby odpocząć”.

Co z dwiema wolnymi niedzielami w miesiącu zrobią Polacy? „Być może właśnie po to otrzymujemy ją w darze, aby jeszcze bardziej otworzyć oczy na sytuację osób żyjących pośród nas: sąsiadów, seniorów i ubogich” – napisał do wiernych abp Skworc. W Krakowie, Sopocie, Poznaniu i Wrocławiu od miesięcy właśnie w niedzielę grupy wolontariuszy gotują, a później wspólnie w centrum miast jedzą zupę z osobami bezdomnymi. Dołączenie do nich, w przekonaniu, że niczego w podzielonym społeczeństwie nie potrzebujemy tak bardzo jak przestrzeni wspólnego spędzania czasu bez względu na pochodzenie, partyjną przynależność czy posiadany dom – może być pierwszym pozytywnym efektem niedzieli wolnej od handlu. Z drugiej strony to do samorządów należy wymyślenie, w jaki sposób sprawić, by mieszkańcy, którzy dotychczas wolne dni spędzali w galeriach handlowych, odkryli, że miasto bez sklepów jest przyjaźniejsze. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Niedziela na Głównej: Skutkiem ustawy ograniczającej handel wielkopowierzchniowy może być ożywienie miast. Do tej pory galerie były ich przekleństwem. Zasysały życie do swoich czeluści, wyludniały miejską przestrzeń.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jeśliby rzeczywiście biskupi oczekiwali, że narzucony przez nich społeczeństwu zakaz handlu w niedziele zwiększy frekwencję i tacę w kościołach - śmiało można by ich zwać głupcami. Cóż, nieraz już podobnie rozumowali i postępowali, zaskoczenia nie ma. Długofalowo - nawet jeśli ten zakaz dłużej się nie utrzyma - skutek będzie odwrotny. Reakcja "niech się wreszcie odczepią od nas" jest bardziej niż powszechna w narodzie.

O święta naiwności, aż nie chce mi się wierzyć, że są wśród nas tacy co myślą, że wolne niedziele pozwolą nam odkryć w sobie jakieś ukryte pokłady empatii dla sąsiadów, biednych, rodziny. Otóż proszę sobie wyobrazić, że takie cechy jak wrażliwość, w dużym stopniu są uwarunkowane genetycznie. Dom rodzinny i środowisko w jakim żyjemy jest także decydującym czynnikiem. Potrzeby biednego bliźniego, zazwyczaj rozumieją ludzie mało zamożni, niej więcej tacy jak zatrudnieni w handlu. Nie wiem czy odkryją w sobie potrzebę gotowania zupki dla bezdomnych i jedzenia jej razem z pokrzywdzonym bliźnim. Oni przecież znowu zaczną orkę o godzinie 0 15 w poniedziałek. Robotę jaką będą musieli wykonać do późnych godzin nocnych w sobotę, też ich optymistycznie w tym kierunku nie będzie nastrajać. Dom, mieszkanie trzeba posprzątać, coś tam ugotować na niedzielny obiad, wyprać to i owo. Do tej pory mieli zagwarantowany wolny dzień w tygodniu i na spokojnie wszystko jakoś mogli ogarnąć, zresztą już się przystosowali i przyzwyczaili. Teraz znowu im mieszają ludzie, którzy nigdy w handlu nie pracowali, ci ludzie sobie obmyślili jak tu zrobić innym dobrze, a przy okazji sobie słupki poparcia poprawić. Bo cóż to za sprawiedliwość dziejowa, obdarzyć wolną niedzielą tylko handlowców i to nie wszystkich gdzie cała reszta, pracujących w gastronomi, hotelarstwie, opiece medycznej, transporcie … Zadziwia nie też troska o władze lokalne, jak zagospodarują czas pozbawionym możliwości robienia zakupów mieszkańców. Od czasu do czasu obserwuje jak nas bawi władza przy pomocy mediów publicznych, ja za takie atrakcję bardzo z góry dziękuję. Podsumujmy całość z punktu widzenia przeciętnej ekspedientki „ chętnie pomogę” z Biedronki. W sobotę o godzinie 23 15 zamkną sklep. Nasza Pani leci z nóg,wraca do domu skonana, tak gdzieś godzinę później. Jej mąż tez w sobotę do roboty pójść musiał, ale od 16 leży na kanapie z piwem w ręku i ogląda sobie telewizję. Dzieciaki szaleją do późna, matka w robocie chata wolna. Rano w niedzielę mężowi zbiera się na amory, ale żonka już w nocy widzi pełen zlew brudnych naczyń i ogólny armagedon w chałupie. Sprytnie się wykręca od amorów i bierze się za robotę, obiadek uroczysty, rodziny, niedzielny też sam się nie zrobi. Niedowartościowany małżonek wyłazi z wyra mocno nie w sosie i warczy przy każdej okazji. Udziela się to dzieciakom no i małżonce. Ach zapomniałem o rodzinnej wyprawie do kościoła, lekko nie jest, bo przed wyjściem trzeba choćby odkurzyć - jest spina. Przy obiedzie atmosfera nieciekawa, w nocy trzeba się zbierać znowu do roboty, więc trochę popołudniowej drzemki by się przydało. Pozbyć się chłopa z dziećmi na kilka chwil spokoju, oto marzenie uszczęśliwionej przez mądrali dumnej pracownicy handlu. Ja pracuje na zmiany, z góry wiem kiedy w niedzielę mam do roboty, 12 godzin w robocie 24 wolne, wszystko spokojnie można zaplanować, nawet wizytę w kościele. Ja bardzo dziękuję za tą fałszywą troskę o mnie, radzę sobie jakoś tym co mam, nie potrzeba mi udogodnień na siłę. Cokolwiek czytam na temat tych wolnych niedziel, to nie są to wypowiedzi ludzi bezpośrednio zainteresowanych, bo parają się handlem, zawsze się wypowiadają zatroskani mądrale, których to bezpośrednio nie dotyczy - prawda szanowny autorze?

to brzmi jak dogmat - a ja Autorowi wprost, to humbug - i na podobnej jaką Autor stosuje zasadzie można by śmiało napisać, że najbardziej przyjazny kościół to ten bez kapłanów, a gazeta - bez redaktorów

Nie wszyscy równi wobec prawa. Ja jako aktor w niedziele grac musze, taka specyfika mojego zawodu. Nie smiem z tym polemizowac, wszak zarabiam od spektaklu a rodziny tylko w weekend mają czas wybrac sie do teatru. Tylko, że pracując nad spektaklem, w trakcie prób, aktor ma zajete 6 dni w tygodniu, od rana do póznego wieczora. Jedyną okazje na jakiekolwiek zakupy ma wlasnie w niedziele. Ot paradoks.mysle ze problem jest w tym jak dlugo Polacy musza pracowac w tygodniu, gdyby skrócic im godziny mozna blokowac niedzielny handel a tak pracuj, i odpoczywaj ale tylko pod nakazem.... Lub zakazem.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]