Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Opowieści Europy środka

Opowieści Europy środka

12.10.2014
Czyta się kilka minut
Tylko jeden autor reprezentuje polską literaturę w tegorocznym finale Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.
T

Tak jeszcze nie było. Od 2006 roku, czyli od pierwszej edycji nagrody, widywaliśmy w finałowej konkurencji trzy, a bywało, że cztery polskie książki. Tyle że dotychczas, osiem razy z rzędu, nagrodę otrzymywały dzieła zagraniczne.
Ideą „Angelusa” jest zwracać uwagę czytelników, zarówno wiernych, jak i potencjalnych, na atrakcyjność i wagę literatury naszego regionu. Nie mówię tu o Dolnym Śląsku i jego stolicy Wrocławiu. Wymyślono tę nagrodę, żeby promować literaturę tej drugiej, mniej znanej Europy, wesprzeć wysiłki pisarzy, którzy starają się pokazać, że specyfika Europy Wschodniej (jak nas nazywają na Zachodzie) nie polega na, mówiąc najogólniej, swoistej niekomunikatywności, biorącej się nie tylko z barier językowych. Po dziewięciu latach mam wrażenie, że to się udaje – powieści nagradzane dotychczas, czyli książki Andruchowycza, Esterházy’ego, Škvorecký’ego, Jergovicia czy Zabużko, bardzo dobrze, to znaczy mądrze i atrakcyjnie, reprezentują swoistość Europy środka.
 Obawiam się, że nie można dla tej literatury znaleźć wspólnej formuły, która natychmiast nie stałaby się ogólnikowym banałem. A jednak jakiś wątek łączący wszystkie utwory zgłaszane do nagrody niewątpliwie istnieje, przewija się przez już prawie pięćset książek, które od roku 2006 przeczytało jury. Tym wątkiem są kwestie współczesnej tożsamości mieszkańców krajów Europy Środkowej, obszaru, który zresztą regulamin nagrody musiał prowizorycznie zdefiniować niejako na własny użytek. Europa Środkowa Nagrody „Angelus” nie powiela historycznej Mitteleuropy, bowiem granice tego regionu – otwarte czy wręcz mało widoczne – obecnie wyznacza literatura jako zapis współczesnej świadomości. Ta zaś, i tu widać niewątpliwą specyfikę, wrażliwa jest na własne kulturowe dziedzictwo, którego zarówno całkiem dawne, jak bliższe nam w czasie pokłady doświadczenia historycznego wciąż aktywnie formują dzisiejsze postawy, poglądy, emocje i działania.
W tegorocznej siódemce finałowej ten wątek wspólnego i łączącego mimo różnorodności doświadczenia również się przewija. Jego miejsce jest – trzymając się tkackiej metaforyki – jednak głębiej, nie na powierzchni. Podobieństwa zobaczymy w osnowie, która spaja powieści tak różne jak „Czas kobiet” Jeleny Czyżowej, „Dziewczynko, roznieć ogieniek” Martina Šmausa oraz „Chorobę Libenkrafta” Ołeksandra Irwanecia, „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” Pavola Rankova oraz Jáchyma Topola „Warsztat diabła”, czy także „Wypadek” Ismaila Kadarego i „Ostatnie rozdanie” Wiesława Myśliwskiego.
Rosyjska opowieść Czyżowej to wyciszony przez stały ból monolog beznadziejnej egzystencji, podobnie jak przejmująca i swoiście liryczna ballada Šmausa o dzisiejszym losie słowackich Cyganów. Tymczasem Irvaneć, pisząc o tym samym co Czyżowa, w konwencji antyutopii buduje zamkniętą rzeczywistość przerażającej pułapki. Te trzy narracje, literacko tak zasadniczo różne, są zastanawiająco jednorodne w swoich przesłaniach. Rankov, coraz bardziej poczytny pisarz słowacki, sięga po zmodernizowaną konwencję niby od niechcenia rozwijającej się, spontanicznej, a zarazem panoramicznej opowieści o losach jednego pokolenia, zdeterminowanych przez konsekwencje II wojny światowej. Zaś Topol, autor z Czech, może trochę podobnie jak Irwaneć, choć w stylu współcześnie kolokwialnym, buduje paradoksalny i skomercjalizowany świat alternatywny, lecz jak najbardziej możliwy, a nawet na swój sposób nam znany.
Ismail Kadare i Wiesław Myśliwski, obydwaj autorzy ze znaczącym dorobkiem literackim, swoimi książkami towarzyszący środkowoeuropejskiej egzystencji od dobrych kilkudziesięciu lat, opublikowali w ubiegłym roku powieści na wskroś współczesne. „Wypadek” Kadarego jest nowoczesny formalnie i tematycznie, powieść dzieje się w scenerii dzisiejszego blichtru wielkich miast europejskich, w którym niepokojąca tajemnica związana z trudną przeszłością kulturowych peryferii nie może być wyjaśniona. „Ostatnie rozdanie” autora „Pałacu” i „Widnokręgu” też jest próbą objaśnienia tajemnicy. Osobistej, splątanej, wieloznacznej i najważniejszej: zagadki indywidualnego życia, które chce się zrozumieć.
Nie muszę dodawać, że każda powieść stwarza dla swych postaci świat, który, choć fikcyjny i umowny, przenikliwie i metaforycznie opisuje rzeczywistość. Uniwersalizuje ją, ale składa z elementów konkretnych, zakorzenionych geograficznie i kulturowo. Świetnymi przykładami takiego harmonijnego łączenia były dwie nagrodzone statuetką powieści autorów ukraińskich, „Dwanaście kręgów” Jurija Andruchowycza (2006) i „Muzeum porzuconych sekretów” Oksany Zabużko (2013), dwie powieści węgierskie, „Harmonia caelestis” Pétera Esterházy’ego (2008) i „Mesjasze” György’ego Spiró (2010) czy dobrze znana polskim czytelnikom powieść Josefa Škvorecký’ego „Przypadki inżyniera dusz ludzkich” (2009). Doskonałych powieści było w minionych latach znacznie więcej, ale nagroda jest tylko jedna.
Towarzyszy jej natomiast nagroda dla najlepszego przekładu, jest bowiem nie zawsze uświadamianą oczywistością, że tłumaczenie przesądza o losach książki na cudzych obszarach językowych. Dobre tłumaczenie może ją w innej kulturze zakorzenić, a nieudane utrudni dialog z czytelnikiem.
W obecnej edycji obok głównej nagrody po raz pierwszy będzie ogłoszona Nagroda im. Natalii Gorbaniewskiej, zmarłej w końcu ubiegłego roku rosyjskiej poetki i wybitnej tłumaczki polskiej literatury, osoby heroicznej i niezłomnej, która przewodniczyła jury Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” od początku. Werdyktu czytelników będę oczekiwał, podobnie jak autorzy nominowanych powieści, z największą ciekawością.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]