Oddycham

Człowiek musi oddychać. Nie tylko tak zwyczajnie, tlenem. Potrzebuje też co jakiś czas wciągnąć w siebie trochę innego powietrza, przewietrzyć wewnętrzne pokoje, wpuścić nieco światła w zakamarki, w które nie zagląda, poczuć, że może żyć życiem odrobinę lepszym, bardziej autentycznym. Dla mnie okazją do takiego "wietrzenia" jest co roku "Albertiana", organizowany w Krakowie festiwal twórczości teatralno-
Czyta się kilka minut

-muzycznej osób niepełnosprawnych. Przez kilka godzin razem z całą widownią Teatru im. Słowackiego śmieję się, płaczę, klaszczę, krzyczę, uczestnicząc w jakimś święcie - ale święcie czego właściwie? Człowieka? Ludzkiej solidarności? Zwycięstwa? Tak, chyba w święcie zwycięstwa - nad naszymi ograniczeniami, słabościami, uprzedzeniami, nad tym wszystkim, co zabija w nas radość przeżywania życia takim, jakie ono jest, co zniechęca do przyjmowania go mocno i bez sprzeciwu. Święcie dziecka w nas, dziecka, które co jakiś czas chce przypomnieć, że było tu szczęśliwe.

Są podczas "Albertiany" momenty, od których w oczach robi się woda. Na przykład kiedy młody mężczyzna na wózku, zmagając się z własną spastycznością, śpiewa z całych sił: "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę", a zwłaszcza: "Niech powie ktoś, komu się zdarzy / napotkać wiosną me spojrzenie, / co ja mam w twarzy. No co ja mam w twarzy? / Cierpienie, cierpienie, bezdenne cierpienie!". Albo kiedy niepełnosprawny aktor zapomina nagle tekstu i w ciszy, którą w zwykłym teatrze wypełniłoby pochrząkiwanie, słychać okrzyk kolegi z widowni: "Krzysieeek, trzymaj się!". Są też momenty, gdy występujący aktorzy swoją niczym nieskrępowaną vis comica zupełnie "rozwalają" publiczność; tak było w tym roku podczas spektaklu wrocławskiej grupy "Muminek Blues Band". "Rozwalającym" był trzygłowy smok, którego zagrało trzech mężczyzn o zróżnicowanych temperamentach. Smok rozciągał się we wszystkie strony, poszczególne głowy (dwie w zielonych perukach, trzecia - ziejąca - w cyklistówce) upominały jedna drugą i podpowiadały sobie, co należy mówić, a kiedy w końcu potwór padł martwy, znudzony leżeniem w bezruchu zaczął... bawić się łapami.

Wreszcie, są momenty, których nie da się przewidzieć ani zaplanować. W przerwie między spektaklami prowadzące galę "Albertiany" Anna Dymna i Lidia Jazgar zaprosiły na scenę dziewczynę z widowni, która oświadczyła, że "mówi poezję" i że powie wiersz o miłości. Jednak kiedy podniosła do ust mikrofon, zamiast strof o pięknych oczach i kochających się sercach usłyszeliśmy niespodziewanie gwałtowny (i improwizowany) wiersz-krzyk: "My też jesteśmy ludźmi! Jesteśmy tacy sami jak wszyscy! Więc nie musimy się wstydzić! Nie musimy się niżyć, niżyć! Bo kto z nami jest?! No kto?!". A cała sala: "Ania Dymna!". I to też było dobre, bo przypomniało wszystkim, że poza murami teatru życie nie jest różowe i że nadal musimy walczyć o coś naprawdę zasadniczego: żeby nasi przyjaciele nie czuli się gorsi, nie byli poniżani, nie musieli żebrać o to, co jest ich prawem.

Odbierający w tym roku Medal św. Brata Alberta ks. Jörg Ekstein z Niemiec, który w latach 80. organizował konwoje z pomocą dla polskich niepełnosprawnych i dla podziemnej Solidarności, przypomniał biblijny opis stworzenia świata. O wszystkim, co stworzył, Bóg mówił: "było dobre". Ale kiedy stworzył człowieka, powiedział: "bardzo dobre". "Czyżby Bóg się pomylił? Czyżby nie wiedział, jaki jest człowiek? Jak może cierpieć, jakie cierpienia może zadawać innym?", pytał ks. Ekstein. "Mogłoby się wydawać, że rzeczywiście - Bóg nie miał racji. Ale to, co robimy, ma świadczyć o czymś przeciwnym. Że jednak nie, że Bóg się nie pomylił".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2009