Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nosorożce i myszy

Nosorożce i myszy

24.11.2011
Czyta się kilka minut
Polscy biznesmeni często mawiają, że ci, którzy dobrowolnie rezygnują z inwestowania w Rosji, tracą unikalną szansę zarobku. I rzeczywiście, rosyjski rynek - praktycznie we wszystkich sferach - wciąż jest bardzo chłonny.
N

Niemal każde rosyjskie miasto - może poza Moskwą - zdaje się przekonywać przyjezdnych, że nic prostszego, jak tylko robić w nim interesy.

W rzeczywistości wszystko jest o wiele, wiele trudniejsze... Pierwszy problem to oczywiście słynna już korupcja. Co prawda, dla polskich przedsiębiorców może być ona nawet na rękę: zwiększa ich szanse w konkurencji z firmami z USA czy Europy Zachodniej. Nie oszukujmy się, Polacy lepiej wiedzą, jak "smarować" - też swoje przeżyli w bloku socjalistycznym i znają realia lepiej niż przybysze z Zachodu.

Są jednak problemy, których pokonanie nie jest już dla Polaków takie łatwe. Chodzi o gwarancję bezpieczeństwa dla ich inwestycji. Polacy chcieliby mieć takie gwarancje dane na najwyższym szczeblu, a tego nikt w Rosji im nie zaproponuje. Umowy o wzajemnej ochronie inwestycji nie ma i w najbliższych latach nie będzie. Najwięcej problemów bierze się jednak z wielkości firm polskich i rosyjskich. W obu krajach panują różne warunki: w Rosji dominują wielkie przedsiębiorstwa, Polska zaś jest krajem małego i średniego biznesu. Rosyjskie władze mogą dać jakieś gwarancje jedynie dużym korporacjom i to tylko nieformalnie. Jak zresztą pokazało trudne doświadczenie paliwowego potentata BP, gwarancje te nie są absolutne. Tymczasem polskie inwestycje w Rosji to dzieło firm znacznie mniejszych. Problemów tego biznesu rosyjskie władze praktycznie nie dostrzegają. Takiemu biznesowi trudno jest też znaleźć rosyjskich partnerów, którzy byliby skłonni uczyć, jak "grać" według rosyjskich reguł. Nosorożce nie łączą się w pary z myszami, dlatego biznes przykładowo z Białegostoku (wyrabiający 90 proc. regionalnego produktu brutto) w żadnym stopniu nie interesuje Gazpromu czy nawet pomniejszej rosyjskiej firmy.

Jedyne, co można w tej sytuacji poradzić polskim biznesmenom, to dalsze wysiłki i wytrwałość w poszukiwaniu partnerów i niezagospodarowanych (albo zagospodarowanych zagranicznym biznesem) nisz na rosyjskim rynku. Nisze te należy jak najszybciej zajmować, rozumiejąc, że współczesny rosyjski biznes skłonny jest do monopolizowania i także monopoliści z zagranicy będą dla urzędników i rosyjskich partnerów wygodniejsi niż kilka konkurujących ze sobą firm rodzimych. Ponadto w Rosji trzeba naprawdę dobrze rozeznać rynek, bo są dziedziny, w których żadnego biznesu nie da się robić.

Przeł. Małgorzata Nocuń

Autor jest rosyjskim publicystą, współpracuje z agencją informacyjną rosbalt.ru.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]