Reklama

Krzywda wołająca o pomstę do nieba

Krzywda wołająca o pomstę do nieba

16.01.2017
Czyta się kilka minut
Bezradność w tej historii ujawnia się na wielu poziomach.

​Najpierw doświadcza jej wierzący czytelnik opublikowanego przez „Duży Format” reportażu Justyny Kopińskiej o ks. Romanie B. z zakonu chrystusowców, który podstępnie wywiózł i przez kilkanaście miesięcy gwałcił 13-latkę. W 2008 r. został za to skazany na osiem lat więzienia, ale wyszedł po czterech w wyniku apelacji. Trudno jest pojąć, jak sąd mógł uznać za okoliczność łagodzącą rozpoznanie przez biegłego u przestępcy „osobowości nieprawidłowej z tendencjami pedofilnymi”, która miała ograniczać panowanie nad sobą. Czujemy bezradność także dlatego, że mimo przepisów obowiązujących w Kościele od 2001 r., nakazujących kierowanie takich przypadków do Stolicy Apostolskiej, przestępca nie został wydalony z zakonu, lecz po opuszczeniu więzienia znalazł się w domu księży emerytów w Puszczykowie pod Poznaniem, gdzie w kaplicy dostępnej dla mieszkańców do dziś sprawuje sakramenty, a na portalu społecznościowym uwodzi dziewczynki.
O kościelny proces upomniał się wywołany w reportażu metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, chociaż chrystusowiec jako zakonnik nie podlega jego jurysdykcji. W dniu publikacji artykułu przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ogłosił list skierowany do generała chrystusowców. W ten sam dzień otrzymał odpowiedź, w której generał zapewnił, że kanoniczny proces karno-administracyjny został wszczęty (kiedy? kilka godzin wcześniej? po ponad czterech latach od opuszczenia przez pedofila więzienia?). „Za zaistniałą sytuację popełnienia przez naszego kapłana przestępstwa i jego konsekwencje serdecznie przepraszam pokrzywdzonych oraz wszystkich wiernych Kościoła, którzy poczuli się zgorszeni, a ich chrześcijańska wiara została wystawiona na próbę” – napisał chrystusowiec. Niestety nie brzmi to szczerze, skoro okrutnie skrzywdzona dziewczynka nie otrzymała żadnego wsparcia – ani pomocy prawnej, ani psychologicznej, a dziś jest po kilku próbach samobójczych.
Co z tego, że Kościół w Polsce od kilku lat dysponuje jasnymi procedurami dotyczącymi postępowania w przypadku podejrzenia o pedofilię, pomocy ofiarom i profilaktyki, skoro nadal zwycięża myślenie kastowe: groźny przestępca jest chroniony niemal jak ofiara nagonki, a rzeczywista ofiara zostawiona samej sobie? Ile jest jeszcze w polskim Kościele takich instytucjonalnych „białych plam” nietkniętych reformą myślenia o pedofilii? Czy apel delegata Episkopatu ds. ochrony dzieci o. Adama Żaka, by jak najszybciej stworzyć w Kościele ogólnopolski rejestr takich przypadków i je monitorować, zostanie wysłuchany? ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I co takiego drodzy katolicy zamierzacie uczynić z ks. Romanem B ? Co by Was zadowoliło? Śmiało.

Roman B. został skazany prawomocnym wyrokiem. Nie potrzeba tu żadnych świadków. Próby samobójcze ofiary też są udokumentowane. Reakcja (natychmiastowa) hierarchów nie wzięła się z tego, że jakiś pismak (czyli wg niektórych niegodny zaufania dziennikarz) coś sobie napisał. Pedofile w cywilu gdy zostaną zatrzymani trafiają do sądu i nie staje za nimi murem żadna korporacja, żadne hierarchiczne struktury czy to zboru czy kościoła. Zatem ci, którzy miłość i szacunek dla ludzi nieść mają, przez zamiatanie pod dywan dają dowód no to jak bardzo zapomnieli o tym co znaczy krzywda dla któregokolwiek z tych maluczkich.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]