Komu wolno strzelać na granicy: czy żołnierze naprawdę mają związane ręce?

Jeżeli ktoś mi mówi, że służby nie wiedzą, jak i kiedy mogą użyć broni, że nie mają procedur, ja, jako obywatel, łapię się za głowę – mówi dr Witold Zontek z Katedry Prawa Karnego UJ.
Czyta się kilka minut
Żołnierze w Puszczy Białowieskiej przy granicy Polski z Białorusią. 3 czerwca 2024 r. // Fot. Maciej Łuczniewski / Reporter
Żołnierze w Puszczy Białowieskiej przy granicy Polski z Białorusią. 3 czerwca 2024 r. // Fot. Maciej Łuczniewski / Reporter

Po tragicznej śmierci Mateusza Sitka, żołnierza ugodzonego nożem na granicy, oraz po zatrzymaniu trzech innych mundurowych, dyskusja o bezpieczeństwie zmieniła się w polityczną bitkę. Jedna strona a priori broni „polskich bohaterów strzegących granic” (cytat z Jacka Sasina) i twierdzi, że prawo (oraz nowy rząd) naraża żołnierzy, nie pozwalając im na użycie broni.

To bzdura. Tylko w maju żołnierze na granicy użyli broni ok. 700 razy, czyli 699 przypadków nie skończyło się zatrzymaniami. Sam Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że incydent niedaleko Dubicz Cerkiewnych został nagrany, i mocno spuścił z tonu w obronie żołnierzy. Rzetelne rozpatrzenie tej sprawy (bez sterowania z rządowych foteli) powinno być normą w państwie prawa.

To prawo wyraźnie reguluje, kiedy można na granicy strzelać: gdy zagrożone jest czyjeś „życie, zdrowie, wolność”, „ważne obiekty, urządzenia lub obszary” albo kiedy ktoś próbuje nielegalnie przekroczyć granicę „przy użyciu pojazdu, broni palnej lub innego niebezpiecznego przedmiotu”. Co z żołnierzami? – Sił Zbrojnych jako wojska nie można używać na terytorium RP w czasie pokoju – mówi dr Witold Zontek z Katedry Prawa Karnego UJ. – Ustawa o Straży Granicznej pozwala wysłać żołnierzy na pomoc SG, obowiązują ich wtedy te same uprawnienia.

Żołnierze na granicy są de facto strażnikami granicznymi i tak się powinni zachowywać. Mogą korzystać z broni palnej, ale niedopuszczalne byłoby strzelanie np. z haubicy. Stosowane środki powinny być skuteczne, lecz możliwie najmniej dotkliwe. Tego oczekujemy od wszystkich służb, a zwłaszcza tych, które broni używają w sąsiedztwie obcego i wrogiego państwa. Potencjalne konsekwencje przypadkowego postrzelenia białoruskiego pogranicznika są trudne do wyobrażenia.

Wielu ekspertów od dawna twierdzi, że granicę powinno zabezpieczać się głównie metodami policyjnymi (tarcze, pałki, ochraniacze), a nie wojskowymi. Policja przez dekady radziła sobie z kibolami oraz zabezpieczeniem strajków i demonstracji. Na granicy te kompetencje są potrzebne bardziej niż zbyt szybkie palce na spustach. W tym tygodniu Sejm zajmie się prezydenckim projektem ustawy, który idzie w drugą stronę, rozszerzając uprawnienia wojska na granicy (już wiadomo, że będą co do niego wątpliwości konstytucyjne).

– Obecne ramy prawne są jasne – stwierdza Zontek. – Pytanie, jak wygląda szkolenie w poszczególnych formacjach. Jeżeli ktoś mi mówi, że służby nie wiedzą, jak i kiedy mogą użyć broni, ja, jako obywatel, łapię się za głowę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Komu wolno strzelać