Klasyczna twarz Leonory

Kiedy w październiku 2010 r. jury ogłaszało listę finalistów XVI Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, dla 18-letniej Leonory Armellini zabrakło na niej miejsca.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Materiały prasowe
/ Fot. Materiały prasowe

Trudno to pojąć, zważywszy na fakt, że urodziwa Włoszka była jedną z najciekawszych uczestniczek przesłuchań konkursowych, a jej gra, pełna lirycznej śpiewności i spontanicznego wdzięku, przysporzyła artystce wielu entuzjastów. Nie pierwszy to jednak raz, kiedy odczucia słuchaczy warszawskiego konkursu rozminęły się z werdyktem jurorów – na otarcie łez młodziutkiej pianistce musiała wystarczyć nagroda specjalna, przyznana „za niezwykłą muzykalność i piękno dźwięku”, zalety, którymi zjednała sobie serca publiczności i krytyków.


Złe miłego początki

Czas pokazał, że porażkę potrafiła przekuć w sukces. Na jej talent zwróciła uwagę Martha Argerich, oferując zaproszenie na festiwal w Lugano, potem zaś polecając opiece zaprzyjaźnionej Lilyi Zilberstein, u której Armellini szlifuje dziś warsztat pianistyczny. Ma za sobą prawie 300 koncertów, kontynuuje też studia kompozytorskie w rodzinnej Padwie, gdzie przed laty polski pianista prof. Marian Mika uczył ją rozumienia stylu chopinowskiego, pokazując kroki mazura i poloneza. Chopin to wciąż ukochany kompozytor Leonory, jej repertuar jest jednak zaskakująco szeroki. Obok pozycji klasycznych znajdziemy w nim utwory Galuppiego, Clementiego, Emmanuela Chabriera i naszego Franciszka Lessla. Ostatnio włączyła doń także mało znany Koncert G-dur op. 15 Giovanniego Cambiniego, który wykona na finałowym koncercie łańcuckiego festiwalu. Będzie to okazja, by poznać bliżej tego niegdyś modnego, dziś niemal zapomnianego włoskiego skrzypka i kompozytora, którego talent, mimo osobistej awersji, doceniał ponoć sam Mozart.


Zapomniany pieszczoch salonów

Niewiele wiemy o jego życiu, tym bardziej że początki kariery urodzonego w 1746 r. Cambiniego obrosły legendami, nie wyłączając porwania przez berberyjskich piratów i przetrzymywania w uciążliwej niewoli. Jest pewne, że w początku lat 70. XVIII w. Cambini z sukcesem zadebiutował w Paryżu, gdzie zaczęto wydawać jego utwory. Kolejne dekady ugruntowały sławę włoskiego kompozytora jako jednego z czołowych przedstawicieli stylu galant, łączącego dekoracyjność rokoka z liryzmem, śpiewnością i adekwatną do salonowych gustów błyskotliwością.

Ujmująca wdziękiem muzyka Cambiniego cieszyła się powodzeniem wśród francuskiej socjety aż do Wielkiej Rewolucji Francuskiej, kiedy podbił serca paryskiej ulicy pisanymi na zamówienie pieśniami masowymi. Z nadejściem nowej epoki jego twórczość zaczęła jednak popadać w zapomnienie. On sam oddał się pisaniu traktatów i zmarł w zapomnieniu, prawdopodobnie w 1825 r.

W historii muzyki Cambini pozostał jednym z najpłodniejszych twórców francuskiego klasycyzmu, szczególnie cenionym jako autor niemal 150 kwartetów smyczkowych i ponad 80 symfonii koncertujących. Na bliżej nieznanym dotąd marginesie twórczości Cambiniego znajduje się kilkanaście oper oraz seria jego koncertów instrumentalnych, m.in. stosunkowo wczesny Koncert G-dur, jeden z trzech przeznaczonych na pianoforte i smyczki. Jak zabrzmi w Łańcucie, w wykonaniu Leonory Armellini i Śląskiej Orkiestry Kameralnej prowadzonej przez Massimiliana Caldiego, przekonamy się już niedługo.


RÓŻA ŚWIATCZYŃSKA jest krytyczką muzyczną i dziennikarką radiową z wykształceniem pianistycznym. Związana z Programem 2 PR, gdzie między innymi prowadzi autorską audycję „Chopin osobisty”.


LEONORA ARMELLINI wystąpi 30 maja o 19.00 w Sali Balowej Zamku, ze Śląską Orkiestrą Kameralną pod batutą Massimiliana Caldiego, w programie złożonym z utworów Cambiniego, Brittena i Roty.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2014