Kardynał niesłusznie skazany

Sąd Najwyższy Australii uchylił wyrok skazujący kard. George'a Pella na 6 lat więzienia za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, jakich miał się dopuścić przed ponad 20 laty. Jednogłośna...

Reklama

Kardynał niesłusznie skazany

Kardynał niesłusznie skazany

08.04.2020
Czyta się kilka minut
Sąd Najwyższy Australii uchylił wyrok skazujący kard. George'a Pella na 6 lat więzienia za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, jakich miał się dopuścić przed ponad 20 laty. Jednogłośna decyzja kończy trwający od sierpnia 2018 r. proces najwyższego rangą hierarchy oskarżonego o podobne przestępstwa. Kończy też 13-miesięczny pobyt kardynała w więzieniu.
Kard. George Pell opuszcza więzienie Barwon, 7 kwietnia 2020 r. / Fot. William West / AFP / East News
P

Przypomnijmy – sprawa oskarżeń kard. Pella, watykańskiego sekretarza ds. ekonomii i członka rady K-9 (grupy najbliższych doradców papieża Franciszka) – ciągnie się od 5 lat. W 2015 r. do australijskiej prokuratury wpłynęła skarga 31-letniego mężczyzny, który twierdził, że na przełomie lat 1996 i 1997 r. abp Pell – w tamtych latach biskup Melbourne – wykorzystał go seksualnie. Ofiarą duchownego miał być też jego szkolny kolega (nieżyjący już), a obaj chłopcy, którzy mieli wówczas 12-13 lat, należeli do katedralnego chóru i często występowali podczas mszy odprawianych przez arcybiskupa. W 2016 r. śledczy przesłuchali kard. Pella w Rzymie, a w czerwcu 2017 r. sformułowali akt oskarżenia, zarzucając mu pięć czynów noszących znamiona seksualnej przemocy wobec osoby nieletniej, w tym gwałt. 

Zapewniający o swej niewinności kardynał zgodził się – za radą papieża – wyjechać do Australii i stanąć przed sądem. Proces rozpoczął się w sierpniu 2018 r. Pierwsza ława przysięgłych nie była w stanie wydać jednomyślnego wyroku. Po miesiącu prowadzący sprawę sędzia Peter Kidd zdecydował się przerwać proces i powołać nowych przysięgłych. W grudniu 2018 r. zapadł wyrok uznający Pella za winnego zarzucanych mu czynów i skazujący go na 6 lat pozbawienia wolności.

Szczegóły oskarżenia opinia publiczna poznała dopiero po wydaniu wyroku (przebieg procesu był utajniony). Ze zrozumiałych powodów historia Pella budziła zainteresowanie mediów, a wyrok był długo komentowany (o sprawie pisaliśmy w „TP” nr 10/2019).  Orzekając o winie, sąd oparł się na zeznaniach pokrzywdzonego. Zadziwiała jednak linia obrony kardynała – można było odnieść wrażenie, że adwokaci, zamiast skupić się na wykazaniu niespójności zeznań, skoncentrowali się na walce o jak najniższy wymiar kary. Wyrok 6 lat bezwzględnego więzienia uznano za surowy.

Kardynał trafił do celi, gdzie spędził ponad rok. W tym czasie sąd apelacyjny przyznał rację sędziom pierwszej instancji (choć niejednogłośnie – w stosunku 1:2), utrzymując wyrok w mocy. Ostatnią nadzieją hierarchy był Sąd Najwyższy, który miesiąc temu postanowił ponownie przyjrzeć się sprawie. Siedmiu sędziów obradujących w Brisbane (choć online – ze względu na zagrożenie epidemiczne) uznało, że na podstawie zebranych dowodów nie można z niezachwianą pewnością stwierdzić winy kardynała, a skoro tak, to sędziowie poprzednich instancji powinni rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść oskarżonego.

Triumfują więc ci, którzy byli przekonani o niewinności kardynała, pisząc o zwycięstwie sprawiedliwości i chwaląc niezawisły sąd (choć wcześniej oskarżali australijski wymiar sprawiedliwości o uleganie presji mediów i przyłączenie się do nagonki na Kościół).

Z kolei ci, dla których Pell winny był już w momencie postawienia go w stan oskarżenia, powściągliwie wyrażają się o najnowszym wyroku, sugerując, że nie oznacza on niewinności kardynała, ale jedynie słabości obciążającego go materiału dowodowego. Przypominają również, że na kardynale ciążyło dużo więcej zarzutów, które nie były przedmiotem procesu.


Czytaj także: Kościół a pedofilia - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"


Po raz kolejny okazało się, że wszechwiedzącej i łatwo ferującej wyroki opinii publicznej trudno zrozumieć, że jej poczucie sprawiedliwości (czasem podobnie złudne, jak wszechwiedza) nie może wyrażać się inaczej, jak tylko w przepisach prawa. Że – mówiąc krótko – prawo krępuje sprawiedliwość: instytucje powołane do jej wymierzania mogą orzekać o winie jedynie na podstawie dowodów, które są prawnie dopuszczone i pewne, a w dodatku ważniejsze od wszelkich innych, choćby najbardziej słusznych racji. I że prawda, do której dzięki tak „staroświeckim” kryteriom się dochodzi, jest często jedyną nam, ludziom dostępną i w danych okolicznościach możliwą, co nie znaczy, że pełną i ostateczną. Takie samoograniczenie się wymiaru sprawiedliwości jest konieczne: gwarantuje niezawisłość sądów od polityków, mediów, opinii publicznej, i daje każdemu szanse na równy i zgodny z prawem – a zatem najbardziej sprawiedliwy – proces.

Za osoby niesłusznie skazane modlił się – w kilka godzin po ogłoszeniu wyroku – papież Franciszek podczas codziennej mszy w kaplicy Domu św. Marty. Wcześniej ani razu nie komentował rozstrzygnięć australijskiego sądu, uznając, że o winie oskarżonego kardynała nie należy przesądzać, dopóki ścieżka prawna nie zostanie zakończona. 

We wtorek po południu Watykan opublikował krótki i dość powściągliwy w tonie dokument, w którym wyraża zadowolenie z ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy oraz podkreśla – co czynił po każdym poprzednim wyroku w sprawie Pella – że zawsze darzył australijski wymiar sprawiedliwości pełnym zaufaniem.

Nie wiadomo na razie, czy będzie kontynuowany proces kardynała przed sądem kościelnym (wstrzymany na czas procesu świeckiego). Kongregacja Nauki Wiary nie musi sugerować się wyrokiem państwowym, choć z pewnością będzie musiała wziąć go pod rozwagę.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przedstawił to pan redaktor (półgębkiem wprawdzie) jako triumf drania, o którego zbrodniach wszyscy wiedzą, ale nic mu nie mogą zrobić, bo sprytni adwokaci wykorzystali jakieś nieistotne, formalne uchybienia. A to zupełnie nie tak. Jeśli się redaktorowi nie chce czytać werdyktu [http://eresources.hcourt.gov.au/downloadPdf/2020/HCA/12], to niech zapozna się z krótszą, chociaż też oficjalną informacją Sądu Najwyższego Australii [https://www.hcourt.gov.au/assets/publications/judgment-summaries/2020/hca-12-2020-04-07.pdf] albo z artykułem z Guardiana - gazety, którą trudno podejrzewać o nadmiar sympatii do kardynałów kościoła katolickiego [https://www.theguardian.com/australia-news/2020/apr/07/cardinal-george-pell-conviction-quashed-australia-high-court-freed-jail-appeal-upheld].

Ciekawe, że pierwsza ława przysięgłych miała tak dużo wątpliwości, że nie była w stanie wydać jednomyślnego wyroku. Dlaczego? Dlatego:"Sąd stwierdził, że ciągły ruch w zakrystii katedry w Melbourne, praktyka witania dostojników kościelnych oraz ciągłego towarzyszenia im dowodzą, że w świątyni nie mogło dojść do nadużyć, o jakie oskarżał jeden z byłych ministrantów." Powołano więc nowych przysięgłych, ale być może antykatolicka nagona publicznej Australian Broadcasting Corporation zrobiła swoje i ci nie mieli już wątpliwości. Adwokaci nie skupiali się na niespójności zeznań bo wiedzieli, że wyrok skazującyjuż jest przesądzony...

Wybitni fachowcy, od KK, jakimś cudem,omijają ten artykuł?Kardynała uwolniono od zarzutów a wy nic?To tak nie może być.Brak czujności.

Sugeruję zobaczyć skandaliczny artykuł, ktory pan redaktor napisał jakiś czas temu, już zawczasu de facto wydając wyrok i traktując kardynała Pella jako cel do strzałów. https://www.tygodnikpowszechny.pl/upadek-z-koscielnego-szczytu-157820 Ten artykuł będzie się ciągnął za panem jeszcze długo.

Jest odnośnik do artykułu o którym piszesz. Obok. Dla kardynała Pella, to był upadek z kościelnych szczytów,lecz nie tylko dla niego. Było to potężne uderzenie w Kościół,wykorzystywane do celów propagandowych przez antykatolików z pod różnych znaków. Dlatego pytam się, gdzie ci gwardyjcy maładcy? Są w niezręcznej sytuacji. Bo i Sąd Najwyższy, w powiększonym składzie a gwardyjcy maładcy, to przecież, jak jeden mąż i jedna dama, zwolennicy prawa i sprawiedliwości. Jak to zatem, wrzeszczeć, że sąd przekupiony, dowody podrobione, itd, itp. Lecz jak myślę,okrzepną, dojdą do siebie, po chwilowym szoku. Jaki wniosek, dla nas katolików i zresztą innych chrześcijan? Chrystus powiada, mnie prześladowali i was prześladować będą....Oczywiście to nie znaczy, że dotyczy to wszystkich duchownych. oskarżonych i skazanych za pedofilię. Bo byśmy popadli w drugą skrajność.Są to sprawy bardzo bolesne,szczególnie dla pokrzywdzonych przez duchownych i nie tylko zresztą. Ale wyroków nie wydaje się w mas mediach.

Biedny DRU liczył na falę świętego oburzenia, na krzyk, na rzucanie kalumniami i kamieniami. Doczekać się tego nie może, a tu nic. Spokój i cisza. Bo ci, co to niby "są w niezręcznej sytuacji" po prostu rozumieją, że czasem lepiej jest pozostawić na wolności winnego niż skazać niewinnego.

Gdybyś miał rację, to byłoby bardzo pozytywne.Naprawdę. Niestety, jako człowiek wierzący,nie bardzo w to wierzę. Bo widzisz, ten cały zgiełk,hektolitry pomyj, jakie z całą bezwzględnością wylewano na kardynała a poprzez niego,na cały KK,wymagałoby czegoś więcej.Czego? Czegoś zupełnie normalnego, myliłem(am) się,przepraszam. A to już onym zwolennikom, prawa i sprawiedliwości,przez struny głosowe,lub klawiaturę nie przejdzie. Przecież wygodniej,jest wołać - na krzyż z nim(nimi)a do tego jeszcze uważać się za sprawiedliwego i dobrego człowieka. I dlatego,jest tu taka cisza Zerocin, oczywiście moim zdaniem.

... takiego zachowania z katolicyzmem i wiarą. To zjawisko ma podłoże szersze. Wystarczy przypomnieć sobie sprawę Tomasza Komendy i stanowisko, jakie wobec niej zajmował ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Co wtedy można było zobaczyć i przeczytać w publikatorach, które wyrok wydały na długo wcześniej nim zapadł on na sali sądowej. O ile nie sądzę, by sposób postępowania mediów, ich pogoń za sensacją można było zmienić, o tyle można wpłynąć na system ścigania przestępstw i pracę wymiaru sprawiedliwości. Tyle tylko, że reformy powinny iść w dokładnie przeciwnym kierunku niż ten, w którym idą teraz. To znaczy należy zwiększać niezawisłość sędziów. To zaś, co robi Ziobro, czyli podporządkowywanie sądownictwa sobie jako ministrowi, oznacza wprost polityczny wpływ na sądy. Tym samym takich przypadków jak Komendy i Pella będzie tylko więcej. Przypadek Komedy to efekt właśnie presji politycznej wzmocnionej wpływami w mediach.

związany z wiarą,katolicyzmem.Nie jestem zwolennikiem zmian dokonanych przez rząd Pis-u w ministerstwie sprawiedliwości,tym samym ministra Ziobry. Jednakowoż gwoli sprawiedliwości, to powiedz Zerocin, za jakiego ministra sprawiedliwości, pan Komenda,został zwolniony z więzienia a później, uniewinniony przez Sąd Najwyższy?Bo ja obstawiam ministra Ziobrę.

Szacunek dla redaktora Augustyna i TP za powrót "do sprawy". Przez litość nie wspomnę komentarzy internautów ( wyjątek eva200) z artykułu "Upadek z kościelnego szczytu".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]