Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Homofobia zabija

Homofobia zabija

02.07.2015
Czyta się kilka minut
Miał czternaście lat, niebieskie oczy i ładny uśmiech. Powiesił się na sznurówkach, bo - jak napisał w liście pożegnalnym do mamy - “czuł się jak zero”.
Korytarz szkolny. Fot: LECH GAWUC/REPORTER
N

Na razie znamy ustalenia reporterów “Dziennika Zachodniego” i prokuratury: koledzy z gimnazjum mieli nazywać Dominika “pedziem”, śmiać się z niego, popychać na korytarzach, obrzucać kamieniami, hejtować w sieci. Nauczyciele nie reagowali albo nie potrafili zareagować skutecznie, chociaż Dominik miał zgłaszać się do nich po pomoc; jedna z nauczycielek sama miała go dręczyć. Czym się naraził? Na pewno wyglądem: Dominik dbał o siebie trochę bardziej niż koledzy, ubierał się modnie, starannie czesał. No i pozował do zdjęć, które publikował w sieci. Możliwe, że tyle wystarczyło.

Wiele już było podobnych spraw - chociaż cierpienia nie da się porównywać. Co kilka tygodni słyszymy o gimnazjaliście albo gimnazjalistce, którzy nie wytrzymali rówieśniczej presji. Na miejsce przyjeżdżają reporterzy, filmują łzy rodziców i obrazki ze szkolnych korytarzy, prokuratura wszczyna śledztwo. A potem wątek się urywa: media zajmują się już kolejnym przypadkiem.

Co można zrobić, żeby szkoła nie była środowiskiem przemocy? Niektórzy powiedzą: zlikwidować gimnazja. Nie wiem, czy to właściwe rozwiązanie; chociaż wiem, że gimnazja mogą być straszne. Że dzieci pozbawione wypracowanych latami więzi, zmuszone do budowania pozycji w nowym środowisku, potrafią być najokrutniejsze. W mojej edukacji na pewno był to najgorszy etap: coś w rodzaju poligonu, na którym uczyło się, jak żyć na co dzień z chamstwem i przemocą. Jak milczeć bezsilnie, kiedy koledzy z klasy nabijają się z dziewczyny, która przyjechała z Chicago i mówi z dziwnym akcentem; kiedy wyzywają nauczycielki i nauczycieli od ku..ew i pi…d; kiedy na korytarzu otaczają nieśmiałą anglistkę zamkniętym kręgiem, przedrzeźniają ją i bawią się jej przerażeniem. Nauczyłam się, że najważniejsze to nie okazywać słabości: ani przez chwilę, nigdy; wtedy może się udać, wtedy jest szansa, że nie zostanie się ofiarą. Nauczyłam się, że można żyć w dwóch światach - że trzeba mieć swoich przyjaciół i swoje książki, kasować pamięć z chwilą wyjścia ze szkoły. Ale dla niektórych te zasady nie są takie proste; zanim zdążą się ich nauczyć, jest już za późno.

W sprawie Dominika mechanizm katów i ofiary napędzała homofobia. Jak stwierdził pisarz Jacek Dehnel: “Homofobia to nie jest jakaś oderwana od życia sprawa. Jakiś pogląd, który można przyjmować, można się z nim nie zgadzać, ale ma miejsce w społeczeństwie. To jest zwykła podłość, podłość, która zbiera konkretne ofiary”. Dominika - podobnie jak Mateusza Magę, o którym pisaliśmy w “TP” kilka miesięcy temu - szczuto, bo nie odpowiadał stereotypowo męskim rolom. To m.in. takiej przemocy ma zapobiegać konwencja antyprzemocowa; to przed taką przemocą ma chronić wprowadzanie do podręczników równościowego języka i obrazów niestereotypowych ról społeczno-płciowych. Jak wiemy, do większości polskich biskupów ten argument nie przemawia: dla nich to tylko wroga i podstępna ideologia. A dla narodowców i korwinistów - tęczowa zaraza.

Tymczasem na Facebooku trwa tęczowy festiwal: użytkownicy zmieniają swoje zdjęcia profilowe, żeby wyrazić radość z decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego, który zalegalizował małżeństwa homoseksualne we wszystkich stanach. Wielu węszy w tym spisek Zuckerberga: tęczowe zdjęcia mogą służyć kolejnej fazie badań nad nieświadomymi użytkownikami. Inni uważają je za obciach - uleganie presji znajomych albo chęć wylansowania się na kanapowym poparciu w ważkiej sprawie. Jeszcze inni są oburzeni - usuwają ze znajomych tych “tęczowych”, a sami zmieniają zdjęcia na biało-czerwone albo przyłączają się do profilu “Gardzę ludźmi z tęczowymi profilówkami” (26 tys. polubień). Wszystkie te dylematy wydają się głupie, kiedy pomyśli się o sprawie Dominika. Ale mogą wydać się też bardzo ważne. Publiczne opowiadanie się za równością wciąż jest potrzebne: można się zobaczyć, policzyć, poczuć silniej. Tęcza, niezależnie od przyczyn, z których się pojawia, oznacza to samo: nie nienawidzę i nie zgadzam się na nienawiść.

Ta nienawiść jest zbyt powszechna, żeby jej nie widzieć. Dominik to nie żaden tragiczny wyjątek. Dowód? Po jego śmierci na Facebooku powstało kilka hejterskich profili; portal skasował je w wyniku zmasowanej interwencji użytkowników. Pozakładano nowe, już nie nienawistne, ale żałobne. Na jednym z nich jakiś rówieśnik Dominika żali się: “mnie też tak przezywają... od pedałów…”. W komentarzach dostaje wsparcie od dziarskiej grupy Mateuszów. Mateusz Kubacki: “Widać xDD”, Mateusz Czupryniak: “dziwisz sie? hahahahaa\”, Mateusz Rewers: “Zakaz pedalowania!”, Mateusz Zieliński: “to się zmień ??? a nie płacz nad własnym losem idź na siłownię zacznij się ubierać jak facet…”.

Czy zmieniamy swoje zdjęcie na tęczowe, czy nie, takie komentarze trzeba zgłaszać. Bo - powtarzając za Jackiem Dehnelem -  homofobia zabija.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Można uznać przedstawione tłumaczenie za słuszne, ale równie słusznym jest wytłumaczenie tej tragednii oraz innych zwykłym chamstwem, które zawsze się śmieje z każdej odmienności. Ten jest chudy, ten jest gruby, ten chodzi w ubraniach z lumpeksu, ten sepleni, a od tamtego śmierdzi, itd, itp. Skojarzenia z homoseksualizmem jest tylko jednym z dziesiątków innych powodów. Edukacja równościowa nic nie pomoże, bo nie zwalczy chamstwa. Pomóc może jedynie obrona przed chamstwem i budowanie odporności: zatrudnianie najlepszych ludzi jako pedagogów, oraz nakłanianie rodziców, żeby łaskawie poświęcali swoim dzieciom więcej czasu. Lepszy efekt dałyby zajęcia dla rodziców z psychologii rozwojowej, metod budowania relacji z dzieckiem, itp. niż pokazywanie dzieciom, że chłopiec może chodzić w sukience. Totalna bzdura.

zawiodła czujność Rodziców. Oni są pierwszymi osobami do których dziecko zwraca się z pomocą. Prawdą również jest, że wśród grona pedagogicznego można spotkać się z osobami nietolerancyjnymi dla których homoseksualizm to nadal choroba. Przykro to pisać, ale tak jest. Dziecko przede wszystkim ma dom, rodzinę, a potem dopiero nawiązuje inne relacje. Katecheza też pozostawia wiele do życzenia. żyjemy w kraju w którym takie osoby są napiętnowane, także w lokalnym, parafialnych wspólnotach, szkoła to tylko jedna z instytucji. Przypomnę, że gros rodziców sprzeciwia się wprowadzeniu zajęć z wychowania seksualnego, między innymi idąc za nauczaniem niektórych duszpasterzy

Dziecko przywleka do szkoły agresywne zachowania z domu, nabywa je w procesie opresyjnego wychowania, zwyczajnie naśladuje osoby z którymi przebywa najczęściej- rodziców i rodzeństwo. Gdy już trochę podrosłem, zawsze zastanawiało mnie dlaczego w mojej podstawówce krążyło tyle kawałów o Żydach... przecież nikt z nas nie odróżniał nawet pierwszej wojny od drugiej, a tu takie specyficzne poczucie humoru z Holokaustem w tle. Telewizja? Nie... Internet? Niektórzy nie mieli nawet telefonu w tamtych czasach. No to skąd, no skąd? Dzisiaj pewnie zmienił się tylko środek ciężkości ojcowskich filozofii przy niedzielnym obiedzie.

Zgadzam sie z wypowiedziami poprzednikow. Przekaz dotyczacy tego, co jest surowo oceniane, a co dobrze widziane otrzymuja pokolenia w procesie wychowawczym w domu , w szkole . Poteznym zrodlem agresji jest obrona kolektywnego systemu wartosci – np. wiara. Czyz jako spoleczenstwo nie zyskamy wiecej, gdy pozwolimy innym , aby zyli po swojemu , niz gdy nierealistycznie uznamy , ze uda nam sie ich zmusic, by zyli tak jak my. Nie bojmy sie tolerancji rownej z prawem do wolnosci , o ile samostanowienie o wlasnym zyciu nie szkodzi innym. To straszne, jezeli jakas grupa chce dyktowac jak nalezy zyc, co myslec. Dlaczego ?? bo wydaje im sie, ze maja recepte na wszystko i zawsze maja racje. Mialam w pracy kolege – geja. Dla mnie liczyl sie tylko jako fantastyczny czlowiek na ktorego zawsze mozna bylo liczyc a nie jego innosc. W domu, w szkole, na lekcjach etykii, religii nalezy uczyc, ze ludzie roznia sie nie tylko osobowoscia a swiat ujednolicony jest czysta iluzja

akceptuje inność. Dzieci dopóki nie zostaną skażone ideologią systemów, nie nasiąkną 'przekonaniami' swoich środowisk rodzinnych, lokalnych zachowują się swobodnie wobec Innego, ba, nie dostrzegają aż ta bardzo różnić w sensie bycia razem. Są niezwykle spostrzegawcze, więc doskonale wyłapują wszystkie inności, czasem zadając trudne pytania(i tu skrywa się problem, jakie uzyskują odpowiedzi badź nie) niemniej to im nie przeszkadza, aby być razem.

Odwieczny temat do dyskusji - tolerancja, akceptacja, otwartosc na to co nieznane, a inny wcale nie znaczy, ze gorszy. Wbrew pozorom to nie jest takie latwe - wyzbyc sie nawyku wartosciowania, akceptacji innosci. Dzieci nasladuja to co robia ich najblizsze osoby i nalezy o tym pamietac. Od nich ucza sie oceniania innych. Jezeli rodzice sa tolerancyjni to mamy juz pierwszy krok zrobiony. Przyslowie mowi- " nie czyn drugiemu co tobie niemile." Jakie to proste - traktowanie innych tak, jak sami chcielibysmy byc traktowani. A jakie mamy przyzwolenie spoleczenstwa...? Zeby zmienic mentalnosc spoleczenstwa na to potrzeba wielu pokolen.

i to powinno nam dać do myślenia. Po zerwaniu żelaznej kurtyny, globalizacji obserwujemy tendencje przeciwne, które prowadzą do zamykania się na powrót w swoich małych społecznościach, nacjach. Nie ma niczego złego w różnorodności kultur natomiast ich separacja jest już złem, ponieważ zetknięcie , czasem przypadkowe prowadzi do tego o czym pisze, między innymi, Pani Kalina B. Siła jest w różnorodności, ale zadaniem podstawowym jest uczenie się bycia w takiej specyficznej formie obcowania. Jeszcze gdzieniegdzie mamy 'zaścianek' nasz, typowo polski

Tytuł jest stronniczy i reklamujący homoseksualizm i to w tak poważanym w tak poważanym tygodniku - aż specjalnie założyłem konto aby dodać komentarz. Już wyjaśniam o co chodzi. Dzieciaki zawsze znajdą sobie jakąś ofiarę i będą ją dręczyć - tak było zawsze. Czy ktoś może otwarcie powiedzieć, że nigdy nie był przez nikogo dręczony w przedszkolu/szkole? Ani jednego razu? Ktoś może być: najgłupszy, najmądrzejszy, najniższy, najwyższy, najgrubszy, najchudszy, zezowaty, z krzywymi zębami, mieć inną orientację itp. to nie ma żadnego znaczenia. Każdy powód jest tak samo dobry, żeby dzieciaki znalazły sobie ofiarę. Wystarczy, że jest na tyle nieodporna psychicznie i nie ma wsparcia bliskich osób (nie ma rozmów, dobrego kontaktu, miłości w rodzinie), aby sobie na to pozwolić. Co się tylko zmieniło w ciągu ostatnich kilkunastu lat - to dostęp do m.in. Internetu. Wcześniej dzieciaki dręczyły się wzajemnie tylko w szkołach, gdy przebywały razem na zajęciach dodatkowych a później w domu był już spokój - rozmowa z rodzicami, rodzeństwem, rodziną, znajomymi których lubili, spędzanie czasu razem. Teraz dziecko po szkole siedzi z telefonem komórkowym/laptopem i nadal jest narażone na prześladowanie i dręczenie - przez Internet. Zaraz zaraz, czy Internet jest od wczoraj? Czy media społecznościowe powstały w tym roku? No raczej nie. Tutaj ewidentnie powinni pomagać rodzice, w zagospodarowaniu czasu po szkole, gdy dziecko non stop siedzi przy komputerze. Przed popełnieniem samobójstwa ludzie dają znać o swoich zamiarach. Najbliższe otoczenie powinno się zorientować, że coś jest nie tak w kogoś zachowaniu - ale do tego potrzeba rozmów, uczuć i przede wszystkim zaangażowania i miłości. Gdy rodziców mało obchodzi co robią ich pociechy to kto ma pomóc w takich sytuacji? W Polsce co roku tysiące ludzi odbiera sobie życie wliczając w to osoby, którym życie zostało odebrane a samobójstwo upozorowane - one także wliczają się do statystyk samobójstw. Śmierć nastepuje z przeróżnych powodów, nieudane związki, małżeństwa, kłopoty w pracy, mobbing, kredyty i spirale długów, stalking najbliższych, terroryzowanie psychiczne ze strony otoczenia itp. - dotyczy to zarówno dorosłych jak i dzieci. Promowanie homoseksualizmu wykorzystując do tego samobójstwo nastolatka jest moim prywatnym zdaniem po prostu obrzydliwe. Polecam też film z youtube, który może pomóc odczytać sygnały wysyłane przez osoby mające w planach odebrać sobie życie: https://www.youtube.com/watch?t=17&v=LzmUwuqXJGk PS: "laureatka stypendium „Newsweeka” dla młodych dziennikarzy im. Teresy Torańskiej". Nie mam więcej pytań - dziwię się tylko, że taki artykuł znalazł się w takim tygodniku.

Jasne, że zanim dojdzie do samobójstwa można rozpoznać pewne sygnały aby w porę zapobiec tragedii. To jest zadanie dla rodziny i szkoły, i w tym przypadku obie te instytucje wykazały się ślepotą lub nieporadnością. Nie mogę się jednak zgodzić aby ten artykuł był promocją homoseksualizmu. Nikt tu nikogo do niczego nie zachęca, ani nie prezentuje pozytywów takiej postawy. To studium przypadku dziecka napiętnowanego jako homoseksualista. O ile "wysoki" czy "niski" zawsze może powiedzieć, tak, taki właśnie jestem i basta, to osoba słusznie czy niesłusznie posądzana o homoseksualizm nie może liczyć na zrozumienie wrogiego środowiska.

i dodam, że dzieciaki NIE zawsze znajdują sobie ofiarę, a jeśli z jakiegoś powodu to czynią znakiem tego biorą przykład 'z góry', wynoszą z domu, ze swojego środowiska; czym skorupka...albo czym chata...

' Dzieciaki zawsze znajdą sobie jakąś ofiarę i będą ją dręczyć - tak było zawsze.' Nie do wiary. Skąd takie doświadczenia? Brak miłości przejawia się odtrącaniem innego. Miłość niemiłowana ma twarz homofobów między innymi. Jeśli czujesz wstręt i obrzydzenie w stosunku do jakiejkolwiek grupy 'odmieńców', nie chcesz wiedzieć, że twój sąsiad, kolega z pracy, obywatel tego kraju to homoseksualista, który kocha mężczyznę jak ty kobietę są wszelkie podstawy ku temu, że nie zaakceptujesz jego praw. P.S. Kto ciebie dręczył w szkole na zajęciach dodatkowych? W czym był problem? Zgadzam się, że dzieci niekochane, którym dom nie poświęca wystarczająco czasu mają kłopoty w szkole, z przyswajaniem nowych partii materiału, w relacjach z rówieśnikami. Problemy nawarstwiają się. Taka pozornie nie wyglądają na dramatyczną sytuacja rodzinna może być powodem poważnego nieszczęścia...Rodzice zajęci sobą, swoimi kłopotami nierzadko nie dostrzegają, ze dziecko boryka się z jakimiś trudnościami. Napięcie rośnie i lokomotywa rusza napędzana, bywa, myślami samobójczymi. Szkoła w pierwszej kolejności jest instytucją edukacyjną, a dom rodzinny wychowawczą. Gros rodziców zrzuca ów obowiązek na instytucję, w tym także Kościół. Szkoła przygotowuje do sakramentów, nauczyciel towarzyszy dziecko w rekolekcjach . Nie ma rodzica. To szkoła zauważa problem, kieruje na terapię rodzinną, ale niejednokrotnie ma związane ręce, albowiem rodzic musi wyrazić zgodę. Czasem taka sytuacja gdy współpracy brak trwa miesiącami, a problem się pogłębia. Cierpi indywidualnie człowiek i cała grupa, zespół klasowy. Kiedyś musi coś pęknąć. Ostatnio panuje ciekawa moda, mianowicie szukanie winnych wszędzie, na zewnątrz, tylko nie u siebie

Skoro największym zagrożeniem dla cywilizacji jest jakieś tajemnicze "gender" to dziwić się potem, że co mniej rozgarnięty to po swojemu interpretuje i zwalcza tak jak potrafi? a tak swoją drogą chłopak wcale nie musiał być homoseksualistą, był kim był i jaki był, ale w tym idiotycznym świecie wtłoczonym w stereotypy być może padł ofiarą w ogóle nie swojej wojny? Tragedia.

Niewatpliwie w wielu szkołach są biedne "kozły ofiarne", które z racji odstawania od otoczenia są przez kolegow wyśmiewane i izolowane. Nawet w prestizowych szkolach warszawskich czy krakowskich, nie tylko na prowincji. Jednak w zależności od poziomu kulturalnego środowiska, z którego wywodzą się rodzice uczniów, ich dzieci uprawiają sekowanie kolegi w rozmaity sposób. Sposobem "eleganckim" jest cicha izolacja, ewentualnie złośliwe żarty za plecami delikwenta. W Biezuniu mielismy do czynienia z brutalnym chamstwem, które uczniowie wynieśli z domu. Nazywanie kolegi - 14-letnie dziecko - "pedałem" znaczyło tylko tyle, ze tatuś z mamusia w ten sposób mówili o osobach, których nie lubili. Pamiętam, że w szkole mojego syna znajdującej się na robotniczej warszawskiej Woli ulubionym przezwiskiem był "cwel". Obecne tez były "Żydy" i "Szwaby", którym obdarzano kolegów z nazwiskami o brzmieniu niemieckim. Co region, to obyczaj, niemniej prymitywizm i chamstwo zawsze ma wspólny mianownik.

Źle jest gdy mu się je daje przez instytucje które roszczą sobie prawo do bycia "głosem Boga", bardzo źle. ps. a ja znam historię, że ludzie na ogół "prawi" poczuli się w obowiązku do rysowania swastyk i innych szykan wobec rodziny która pochodziła z Opolszczyzny a której ojca zamordowali "wyzwoliciele" bo niby był Niemcem, choć uciekł z tej Opolszczyzny po III powstaniu bo chciał do Polski i tak mu ta Polska odpłaciła. To nie byli ludzie z żadnego marginesu, ot zwykli ludzie którym coś wmówiono i poczuli się w "obowiązku", sorki ale zwykłym chamstwem wszystkiego się nie wytłumaczy.

To chyba jednak zły przykład. Co innego nienawiść starych Polaków do Niemców wciąż pokutujaca tam, gdzie konflikty były najostrzejsze - m. in. na Śląsku i w Wielkopolsce, co innego bezmyślne nazywanie kogos "Szwabem" w centrum Warszawy w XXI wieku! Zarówno ten "pedał", jak "cwel", czy "Szwab" posłużyły do erupcji niechęci i zawiści wobec osoby o innym wizerunku i systemie wartości. Bez konieczności rozumienia, co te słowa rzeczywiście znacza. Po prostu przyjeło się w tych środowiskach uważać je za obelge. Równie dobrze mogłyby to być całkowicie inne określenia. Wszystko zależy od "umowy społecznej":)))

Powoli w Polsce rozpętujemy sobie małą wojenkę ideologiczną, to powoduje, że oprócz tradycyjnych "chamów" pełzająco zaczyna przybywać "chamów" otępiałych z niechęci do innych ideologii niż te do których sam się "nowocham" podpiął. No i to chyba raczej jasne (no może tylko nie dla pani redaktor, ), że w tym tragicznym przypadku o którym ten artykuł nie chodziło o jakiekolwiek upodobania seksualne omawianej tu młodzieży, ale o fakt tępienia odstawania od grupy nieszczęśnika, ja twierdzę, że ta nasza polsko-polska wojna ideologiczna wyimaginowanego gender kontra wyimaginowani prawdziwi Polacy też tu zrobiła swoje, ale mogę się mylić.

Zgadzam się całkowicie. Nie chcę rzucać kamykami w Pania Redaktor, niemniej taka jazda na fali modnej propagandy ideologicznej nie zyskuje mojego szacunku. Przypominam (Pani Redaktor również), ze chodzilo o 14-letnie dziecko, a przyczyna szczucia lezała nie w jego orientacji, której prawdopodobnie jeszcze nie miał ukształtowanej, ale w jego wizerunku (był delikatnym blondynkiem, a nie mięśniakiem ze sznytami) oraz lubił książki zamiast podwórkowych ustawek. Preferencje zas jego "kolegów" to chamskie wzorce maczystowskie wyniesione z domu plus prymitywna popkultura.

W artykule została wspomniana też pewna Konwencja ciekawi mnie czy jak młodzież zakatuje rudego i stanie się to modą, czy Konwencja też zajmie się takimi przypadkami? czy też stanie się tak, że jedne mniejszości będą przesadnie chronione i nawet drobne wykroczenia przeciw nim będą traktowane jako niewyobrażalna zbrodnia, a używanie sobie na innych będzie zwykłym chuligaństwem? ktoś chce przykład, że takie coś jest możliwe? no to proponuję eksperyment, proszę na dowolnym uznanym forum napisać coś negatywnego o Eskimosach a potem zamienić nazwę Eskimos na nazwę pewnej innej narodowości (takiej która uważacie, że w Polsce jest nadmiernie chroniona, czyli wiadomo jakiej) i proszę sobie policzyć posty które się ukazały i te które wykasowano zależnie od użytego słowa Eskimos lub nazwy pewnego innego narodu, jakie wnioski? Otóż po niektórych można sobie używać do woli, inni znowuż stają się przesadnie chronieni, obawiam się, że skutki tej Konwencji będą podobne.

:))))))))))))) Dlatego wielce poważam rozmaite konwencje: antyprzemocową, przeciw dyskryminacji z uwagi na orientacje seksualna, prawo penalizujące tych, którzy pomniejszają rozmiary Holocaustu, tez należy do moich faworytnych.

" Tytuł jest stronniczy i reklamujący homoseksualizm i to w tak poważanym tygodniku" – nic tylko usiasc i plakac. Jezeli osoba dorosla w odpowiedzi na ciekawy tekst i forum zarzuca promowanie - homoseksualizmu, to o czym my mamy dyskutowac. Homoseksualizm zadna dewiacja czy choroba, ktora mozna leczyc nie jest. A informacje w mediach czy w polemice Tygodnika Powszechnego nie doprowadza u dziecka czy u osoby doroslej do zmiany orientacji(!) Caly czas piszemy o tolerancji, o roli rodzicow, szkoly, kosciola w jej drazanie a tutaj jeden wniosek - reklama homoseksualizmu. Dlatego tak bardzo wazna jest edukacja dzieci a slowa w jakie opisujemy problemy nietolerancji swiadcza o naszych pogladach. Dzieci bardzo uwaznie obserwuja doroslych i z tych obserwacji wyciagaja wnioski. Jak zachowywac sie w pewnych sytuacjach - nasladuja zachowania rodzicow. Bardzo czesto negatywnym zjawiskiem jest edukacja seksualna prowadzona w szkolach czy przez kosciol, opierajaca sie na ideologii czy mylnych przekonaniach. Wniosek - edukowac i im szybciej - tym lepiej. Bo na początku wszystko przychodzi jakos tak naturalnie. A potem ...

Powyżej wyraziłem swoją dezaprobatę wobec "czarnej propagandy" ale widzę też winę w "tęczowej propagandzie" a raczej w jej braku znajomości polskiej natury. Polak człowiek przekorny, im bardziej kazano nam kochać ZSRR tym bardziej przeciw niemu konspirowaliśmy. Z tą całą "edukacją tolerancji" będzie dokładnie tak jak z ZSRR, no chyba, że wreszcie środowiska LGBT pójdą po rozum do głowy i subtelniej zaczną dochodzić tego by zyskać szacunek i odnaleźć swoje miejsce w polskim społeczeństwie. Polak nie znosi nachalnych kampanii edukacyjno-reklamowych i reaguje na nie alergicznie.

Nie jestem za manifestacjami, marszami czy to zwiazanymi z “tecza” czy w obronie rodziny polskiej, czy innymi racjami, propagandami… Jestem za edukacja, bo slowa jakie nadajemy poszczegolnym zjawiskom sa bardzo istotne. Jezeli od najmlodszych lat jestesmy wychowywani w atmosferze tolerancji, wzajemnego wsparcia, madrej edukacji latwiej akceptowac swoja czy innych “odmiennosc” nie tylko seksualna. Nikt nie nakazuje nam “Innych” podziwiac czy lubic. Wystarczy tolerowac i pogodzic sie z faktem istnienia takiej mniejszosci. Tego wymaga szacunek wobec innego czlowieka. A na alergie polecam Calcium.

Calcium na ZSRR nie pomogło to i na coraz bardziej agresywną propagandę LGBT wciskająca się coraz bardziej w każdą sferę życia też nie pomoże. Edukacji z prawdziwego zdarzenia na horyzoncie nie widzę, widzę tylko histerię "świętego oburzenia" z obu stron dziwacznego konfliktu. Niemniej dostrzegam i nadzieję na przyszłość. Zwycięstwo pana Biedronia na prezydenta Słupska nie było efektem histerycznego marketingu w stylu LGBT ale było skutkiem tego, że pan Robert pokazał się jako polityk skuteczny, zdolny do kompromisu i taki na którego są skłonni głosować i ludzie spoza jego środowiska. Cieszy mnie, że są tacy ludzie w polskiej polityce, choć politycznie to raczej opozycja do moich poglądów (choć są i płaszczyzny wspólne, jako na "mniejsze zło" byłbym skłonny i na niego czasem zagłosować) to bardzo go cenię. Reasumując toleruję mniejszości, pod wieloma względami sam jestem mniejszością, ale na propagandę mam uczulenie i nie mam zamiaru z tego uczulenia rezygnować, ot jest to też element mojego bycia w mniejszości, ludzie jako gatunek zdają się uwielbiać propagandę.

Calcium jednak pomaga - ZSRR zniknal z mapy swiata w 1991 roku :) Wiele osob uwaza, ze tolerancja pozwala na wszystko, ze w ten sposob mozemy sie dac unicestwic. Tu chodzi o konsekwencje wyboru i wierze, ze madra edukacja wczesniej czy pozniej przyniesie efekty. I ze kazda agresywna propaganda umrze smiercia naturalna, gdy pojawi sie skuteczne panaceum – madrosc.

Jeśli co do reszty postu się zgadzam to do samego Calcium nie specjalnie. ZSRR zniknął z mapy świata właśnie dzięki temu, że Calcium na ich propagandę było nieskuteczne. Fanaberie i dyktat ZSRR przestały być tolerowane nawet przez własne elity, nie wspominając uciemiężonych narodów choćby Polaków, nasze ciągłe bunty też odegrały pewną rolę w upadku tego kraju. USA pod wodzą Ronalda Reagana też okazały się mało tolerancyjne. Reasumując ZSRR upadło właśnie dzięki temu, że tolerancja na istnienie tego kraju się wszystkim skończyła :P ps. jeśli tolerancja dla słabszych jest sprawą szlachetną i nieszkodliwą to tolerancja wobec rosnącego jakiegokolwiek dyktatu bywa śmiertelnie niebezpieczna.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]