Historia i uczucia

Dzieckiem w domu rodziców - wspominał w 1930 roku Tadeusz Żeleński-Boy - oglądając albumy z fotografiami, widziałem młode kobiety w szerokich krynolinach, przeważnie czarno ubrane, z wyrazem smutku na twarzy. Znałem od matki ich imiona, były to jej przyjaciółki lub krewne. Niektóre już nie żyły, niektóre zjawiały się czasem w Krakowie, w porze przejazdu do »wód«... Odwiedziny ich elektryzowały moją matkę, rozmowy biegły ku dawnym czasom, ku warszawskim wspomnieniom.
 /
/

Pośród tych warszawskich wspomnień matki Boya, Wandy z Grabowskich Żeleńskiej, miejsce szczególne zajmowała postać jej nauczycielki, mistrzyni i przyjaciółki, Narcyzy Żmichowskiej - Gabryelli. Pamięć zmarłej w 1876 roku pisarki otoczona była przez Żeleńską “fanatycznym kultem". Kult Narcyzy przejął mąż Wandy, kompozytor Władysław Żeleński, autor szeregu pieśni do wierszy Gabryelli (w dniu zaręczyn otrzymał od narzeczonej czterotomowe wydanie “Pism" poetki...). Pierworodnego Żeleńskich, Stanisława Gabriela (od “Gabryelli" oczywiście), Żmichowska trzymała do chrztu, a urodzony wkrótce po jej śmierci Edward Żeleński miał na drugie imię “Narcyz".

“W wiele lat po śmierci matki (umarła w roku 1904) - wspomina dalej autor “Słówek" - ojciec mój, już bardzo stary i bliski śmierci, przesłał mi paczkę papierów. Zajrzałem do nich, ujrzałem pliki listów Żmichowskiej do mojej matki, inne jeszcze listy, nieco listów matki do niej, korespondencje przyjaciółek z owej epoki; oprócz tego sporo brulionów matki zawierających materiały do biografii Żmichowskiej, próby powieściowe... Schowałem to wszystko do szafy, ale przez wiele lat nie miałem czasu do nich zajrzeć. Uczyniłem to dopiero dwa lata temu. Przeniknął mnie jakiś fluid wydzielający się z tych listów: snadź tyle serca, tyle uczucia, tyle smutku, jakie w nie włożono, nie zwietrzało przez pół wieku. Uczułem się zarazem jakby dłużnikiem wobec tych listów: stanęła mi w pamięci matka moja, gorączkowo przerzucająca te papiery, z wypiekami na twarzy, próżno siląca się znaleźć oddźwięk dla swego ukochania, uwielbienia; przypomniały mi się moje sceptyczne słówka, którymi nieraz studziłem jej egzaltację. Uczułem jakby ciążący na mnie obowiązek przywrócenia do życia tej puścizny".

Boy obowiązek wypełnił, wznawiając najpierw najważniejsze powieści Żmichowskiej, później zaś publikując przechowane przez matkę listy przyjaciółki. Jego szkice o Żmichowskiej, zamieszczone w tomie “Ludzie żywi", przyczyniły się do ożywienia w zbiorowej pamięci niezwykłej postaci autorki “Poganki". Barbara Winklowa jest z kolei badaczką biografii Boya, wydała jego monografię, potem antologię “Boy we Lwowie 1939-1941" i książkę “Nad Wisłą i nad Sekwaną", a przed dwoma laty tom “Boyowie. Zofia i Tadeusz Żeleńscy" w WL-owskiej serii “Pary". Portret przyjaźni Narcyzy i Wandy, wydany w tej samej serii, stanowi kontynuację pracy trwającej pół wieku, a impulsem do jego sporządzenia była, jak żartuje autorka, “niechęć do rozstań".

***

Narcyza i Wanda spotkały się po raz pierwszy w roku 1858. Wanda miała lat 17, blisko czterdziestoletnia Żmichowska była już wtedy znaną pisarką. Wysokich ocen doczekał się ogłoszony w 1841 r. wiersz “Szczęście poety"; w 1846 r. na łamach “Przeglądu Naukowego" ukazała się powieść “Poganka", jedno z najważniejszych dzieł polskiej prozy romantycznej, a wkrótce - kolejne rozdziały “Książki pamiątek".

Osierocona przez matkę tuż po urodzeniu, wychowywana przez krewnych, Narcyza ukończyła rządowy Instytut Guwernantek; nauczycielstwo stało się drugą obok pisarstwa pasją jej życia. Edukację uzupełniała w Paryżu, dokąd wyjechała w 1838 roku z rodziną Zamoyskich i gdzie od upadku powstania listopadowego przebywał jej brat Erazm, działacz Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po powrocie do Warszawy sama zaangażowała się w pracę konspiracyjną, blisko związana z kręgami demokratycznymi, w tym z redaktorem “Przeglądu..." Edwardem Dembowskim. Skupiła wokół siebie grono kobiet, nazwanych Entuzjastkami - wykształcone, zaangażowane w działalność charytatywną i społeczną, a czasem też polityczną, choć nie głosiły wprost haseł emancypacyjnych, uważane są za polskie prekursorki ruchu feministycznego.

W roku 1849 uczestnictwo w ruchu niepodległościowym zaprowadziło Żmichowską za kraty. W więzieniu w Lublinie spędziła ponad dwa lata, dopiero w 1855 r. mogła wrócić do Warszawy. “Znękana fizycznie i psychicznie - pisze Winklowa - z trudem odnajdywała się w całkowicie zmienionej rzeczywistości". Ukończyła jednak przerwaną aresztowaniem pracę nad podręcznikiem geografii, a wkrótce po jego wydaniu w 1858 r. z inicjatywy przyjaciółki, Julii Bąkowskiej, przeniosła się do nowego mieszkania w pałacu Teppera przy ul. Miodowej i rozpoczęła lekcje z uczennicami prowadzonej przez Julię pensji, mającej siedzibę w tymże pałacu.

Niestniejący już potężny klasycystyczny gmach, wzniesiony w XVIII wieku dla zamożnego bankiera Piotra Teppera, był właściwie, jak zauważył Stanisław Lorentz, pierwszą w Warszawie “wielką nowoczesną kamienicą z okresu kapitalizmu", łączącą funkcje rezydencji i domu z lokalami na wynajem. W czasie, gdy zamieszkała w nim Żmichowska, należał do braci Jana Andrzeja i Edwarda Grabowskich. Mieszczańska rodzina Grabowskich miała korzenie żydowskie, a jej konwersja na katolicyzm związana była z działalnością frankistów, XVIII-wiecznej mesjanistycznej sekty założonej przez Jakuba Franka. Cztery córki Jana Andrzeja: Wanda (później Żeleńska), Julia (później Tetmajerowa, matka poety Kazimierza), Maria (później Kwietniewska) i Zofia (tłumaczka literatury angielskiej, nie założyła rodziny), uczęszczały na pensję panny Bąkowskiej.

***

Epizod “miodogórski" w życiu Narcyzy Żmichowskiej - bo “Miodogórzem" nazwano jej mieszkanie na trzecim piętrze pałacu Teppera - trwał zaledwie cztery lata, ale przyjaźń z Wandą Grabowską okazała się dozgonna. Świadczy o tym wydany przez Boya tom “Narcyssa i Wanda", zawierający 185 listów Żmichowskiej do ukochanej uczennicy, ostatni napisany w czerwcu 1876, na pół roku przed śmiercią. Barbara Winklowa odtwarza teraz zarówno losy obu przyjaciółek, jak i charakter ich wzajemnego związku, któremu ton nadawała indywidualność Żmichowskiej.

“Listy Narcyzy w niczym nie ustępowały jej twórczości literackiej - notuje Winklowa - często to małe arcydzieła, pięknie konstruowane rozprawki i eseje na określone tematy, również naukowe, które obie z Wandą chciały przemyśleć". Niektóre noszą charakter niemal psychoterapeutyczny; pisarka stara się pomóc młodszej przyjaciółce w rozwiązaniu jej problemów, “wskazać odpowiednie proporcje dla smutków i melancholii, do których Wanda od dziecka miała skłonności". Stara się też dyskretnie kierować jej ambicjami pisarskimi.

Ambicje pozostały niespełnione, nie tylko z powodu późniejszego małżeństwa Wandy i zaabsorbowania sprawami rodzinnymi, ale też chyba z racji zbyt wielkich wymagań stawianych przez Narcyzę. Przykładem projekt powieści “Autobiografia zastanawiającej się nad sobą kobiety", którą miała napisać Wanda, wypełniając zarysowany przez Narcyzę szkic. Do projektu wróci później sama Żmichowska, pisząc ostatnie swoje dzieło: “Czy to powieść?".

Spośród rozmaitych epizodów opisanych przez Winklową wspomnijmy na koniec wyprawę Żmichowskiej w Tatry w roku 1869. Jej inicjatorkami były Wanda i Julia, już wtedy Tetmajerowa, a bazą wyprawy stał się dwór Tetmajerów w Ludźmierzu. W powrotnej drodze pisarka zwiedziła Kraków, którego atmosfera dosyć ją zmroziła. Skądinąd przekonana wyznawczyni ideałów chrześcijańskich, pisała w liście: “Dość przejść ulicą, żeby ta snująca się w czarnych sukienkach paciorkowa i szkaplerzowa dewocja we śnie jeszcze jak zmora na piersiach ciążyła". A tu właśnie dwanaście lat później osiąść miała Wanda; nic dziwnego, że - jak pisał jej syn - “długo czuła się w Krakowie niezbyt dobrze"...

Historia przyjaźni Narcyzy i Wandy to zarazem szkic do portretu ponurej epoki przegranych powstań, dławionych ambicji, niespełnionych nadziei - ale też tym szczytniejszych ideałów i tym gorętszych uczuć. (Wydawnictwo Literackie, s. 230. W tekście ilustracje. Seria “Pary i niezwykłe przyjaźnie".)

Lektor

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2004