Granica – czyli co?

Słowo „wszechświat” oznacza potocznie „wszystko, co istnieje” (taki zwrot znajdziemy np. w Uniwersalnym Słowniku Języka Polskiego PWN). Jest to definicja elegancka, ale mało praktyczna.
Czyta się kilka minut
Poświata Początków Wszechświata: Sonda WMAP oraz jej następca, sonda Planck, zmierzyły temperaturę promieniowania z najodleglejszych rejonów Wszechświata, czyli pochodzącego z samych jego początków. Pozwoliło to m.in. oszacować wiek i skład Wszechświata. / Fot. NASA / WMAP SCIENCE TEAM
Poświata Początków Wszechświata: Sonda WMAP oraz jej następca, sonda Planck, zmierzyły temperaturę promieniowania z najodleglejszych rejonów Wszechświata, czyli pochodzącego z samych jego początków. Pozwoliło to m.in. oszacować wiek i skład Wszechświata. / Fot. NASA / WMAP SCIENCE TEAM

Rodzi się więc pokusa, aby skonstruować tzw. definicję enumeratywną, czyli listę rzeczy należących do zakresu definiowanego pojęcia. Umberto Eco w „Szaleństwie katalogowania” zebrał wiele pięknych przykładów ludzkiej obsesji wypisywania „wszystkich rzeczy istniejących”.

Można w ten sposób skonstruować własny wszechświat, wybierając składniki – wedle swoich preferencji filozoficznych i teologicznych – z bogatego menu, w którym znajdują się m.in.: przedmioty fizyczne, prawa przyrody i liczby, esencje i żywioły; koboldy, gnomy i dżinny; anioły, demony i dusze (osób żywych i zmarłych); a w końcu demiurdzy, bogowie i tytani... Wystarczy obok każdej nazwy postawić „krzyżyk” bądź „ptaszka” i voilà! Wybór ten wyznacza jednocześnie granice świata, zaś poza nimi – z definicji – nie istnieje nic.

W kosmologii „Wszechświat” rozumiany jest wąsko. Centralną rolę pełni w niej tzw. równanie Einsteina, dostarczające przepisu na krzywiznę czasoprzestrzeni. Niektóre z rozwiązań tego równania określane są jako rozwiązania kosmologiczne, ponieważ hipotetyczny obserwator umieszczony w środku opisywanego przez nie obiektu geometrycznego „widzi” wszechświat łudząco podobny do naszego. Od nazwisk matematyków, którzy po raz pierwszy odnaleźli dane rozwiązanie, pochodzą określenia typu „wszechświat de Sittera” albo „wszechświat Einsteina-Friedmanna”. Wszechświat tego typu może (choć nie musi) mieć wyraźne granice – tak jak granicę posiada kula albo sześcian. Geometria dopuszcza ponadto, aby obok jednego wszechświata znajdował się drugi, można więc bez trudu zdefiniować obiekt znajdujący się poza (naszym) Wszechświatem.

Proces „zbliżania się” nauki do Wielkiego Wybuchu jest zatem – dosłownie – przybliżaniem się do granicy Wszechświata rozumianego fizycznie. Czy jest również zbliżaniem się do granicy Wszechświata rozumianego filozoficznie – zależy w dużym stopniu od tego, gdzie postawimy „ptaszki”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2014