Sąd Najwyższy w postanowieniu z 17 listopada 2005 r. stwierdza: “naruszeniem art. 351 § 1 kpk jest wyznaczenie do składu innego sędziego niż kolejny sędzia z jawnej dla stron listy sędziów...". Przepis ten ma zapobiegać manipulacjom. Okazuje się, że rację mieli adwokaci mówiący głośno, że sędzia, który przewodniczył składowi orzekającemu w sprawie FOZZ, został wyznaczony poza kolejnością.
Wyrok w sprawie FOZZ wyda sąd odwoławczy. Jeśli obrona wykaże, że to naruszenie miało wpływ na rozstrzygnięcie, czeka nas powtórny proces. Prawo do bezstronnego sądu gwarantuje Konstytucja (art. 45) i Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wartości (art. 6 ust.1), a zdaniem niektórych komentatorów takie naruszenie to bezwzględna przesłanka odwoławcza.
Nie przystoi, by w środku Europy dochodziło do takich manipulacji, niezależnie od tego, czy chodzi o proces FOZZ, czy o “sprawę o pietruszkę". Administracyjny dobór sędziów jest zagrożeniem dla wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem, przy okazji procesu FOZZ, wyszydzono adwokaturę i kilku przyzwoitych obrońców, którzy mówili głośno o nieprawidłowościach niedostrzeganych przez komentatorów urzeczonych pozornie sprawnym sposobem prowadzenia rozprawy. Przepisy gwarancyjne wprowadzono do kodeksu postępowania karnego po to, by nam wszystkim zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza wtedy gdy władze sądownicza i wykonawcza zaczynają się przenikać.
Jeśli nawet sąd odwoławczy utrzyma wyrok, trudno mówić o sukcesie - stoi za nim manipulacja podważająca zaufanie do sądu. Jeśli zaś wyrok zostanie uchylony, jakąś część naszych podatków trzeba będzie przeznaczyć na koszty ponownego procesu. I tak, niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie FOZZ, wszyscy będziemy przegrani.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















