Reklama

Cztery godziny z carem

Cztery godziny z carem

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
23.12.2021
Czyta się kilka minut
Zakończyła się doroczna konferencja prasowa, czyli widowisko z Władimirem Putinem w roli głównej. Nazwisko „Nawalny” nie przeszło prezydentowi przez gardło.
Doroczna konferencja prasowa Władimira Putina / fot. YURI KADOBNOV/AFP/East News
T

Tegoroczna konferencja prasowa prezydenta Rosji trwała 4 godziny 8 minut. Z powodu pandemii wzięło w niej udział dużo mniej dziennikarzy niż zwykle – dopuszczono tylko redaktorów zaszczepionych i świeżo przetestowanych. Oraz głównie takich, którzy nie będą zadawać zbyt kłopotliwych pytań. Najciekawsze kwestie poruszyli dwaj zagraniczni korespondenci z BBC i Sky News: represje wobec ludzi Nawalnego i kwestie bezpieczeństwa wokół granic Rosji. I tylko te tematy wywołały wyraźną emocjonalną reakcję głównego bohatera dzisiejszego widowiska.

Spotkanie z dziennikarzami stało się dla Putina okazją do powtórzenia tez bezpardonowego ultimatum do „kolektywnego Zachodu” i NATO, które prezydent zawarł też dwa dni temu w wystąpieniu na kolegium ministerstwa obrony. Ultimatum, które można streścić: zero Ukrainy w NATO, zero wojsk USA w Europie Środkowej, zero czasu do namysłu (o tym wystąpieniu pisaliśmy w tekście Kolegium Ministerstwa Wojny).

Putin wielokrotnie już pokazywał, że ma obsesję na punkcie Ukrainy; powtarzał m.in. mantrę o tym, że Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród. Tym razem też przedstawił własną wersję historii i współczesności tego państwa. Zdaniem Putina Ukrainę założył (uwaga) Włodzimierz Iljicz Lenin, gdy tworzył Związek Sowiecki (w podtekście: czy taki leninowski twór może mieć prawo do stanowienia o sobie?). I to Lenin na siłę włączył Donbas w skład Ukrainy. Dlaczego Rosja sięgnęła po Krym w 2014 r.? Bo nie mogła zostawić mieszkańców półwyspu bez pomocy. A dlaczego półwysep wymagał pomocy? „Bo doszło (w Kijowie) do zamachu stanu. Krwawego”. Ten wywód jest znany od lat i służy Putinowi jako uzasadnienie agresji 7 lat temu. Teraz Putin dowodzi, że Ukraina jako główny regionalny mąciwoda ucieknie się do prowokacji w Donbasie, aby siłą przywrócić tam swoją jurysdykcję. Dziennikarka z TV NTW zapytała, czy możliwa jest wojna na Ukrainie. Putin odpowiedział: „Dwukrotnie ukraińskie władze próbowały siłą rozwiązać sytuację w Donbasie. Porozumienia mińskie to jedyne rozwiązanie. Problem polega na tym, że nie chcą ich przestrzegać”.

Twarde gwarancje

Korespondentka Sky News spytała: Czy może pan dać gwarancje, że nie napadniecie na Ukrainę, czy to będzie zależeć od sytuacji? Putin: „Nasze działania będą zależeć od sytuacji w sferze bezpieczeństwa. Czy to my rozmieszczamy rakiety przy terytorium USA? Nie, to oni są tuż na naszym progu. (…) Obiecali nam, że nie będzie rozszerzenia NATO. Wystawili nas do wiatru. Domagacie się ode mnie jakichś gwarancji. To wy powinniście udzielić gwarancji i to natychmiast, a nie przez dekady tylko gadać i gadać”. Putin powiedział, że nie wierzy już w ustne zapewnienia Zachodu, ma żal, że Rosji nikt nie słucha, nie stosuje się do instrukcji, nie reaguje na stawiane żądania. „Zapewniano nas, że NATO się nie rozszerzy, i co? Pięć fal rozszerzenia” – mówił prezydent. Teraz Rosja domaga się twardych gwarancji i to prawnomiędzynarodowych, na piśmie. Putin jednak nie mówi, co będzie, jeżeli Zachód nie odpowie zgodnie z oczekiwaniami. Nie mówi też o tym, że Rosja sama w czymś ustąpi, jeśli ustąpi Zachód. Nowa forma dyplomacji zakładająca m.in. wołanie o pisemne, prawne uznanie strefy wpływów Rosji na obszarze postsowieckim. Niemniej padła również zapowiedź kontynuowania rozmów – Putin zapowiedział, że w Genewie po Nowym Roku spotkają się delegacje z Rosji i USA.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Mówiąc o Ukrainie, Putin często wzruszał ramionami. Ta wyniesiona z leningradzkiego podwórka maniera towarzyszy prezydentowi w momentach, gdy wygłasza on kontrowersyjne kwestie lub prowadzi polemikę na odległość z – przeważnie zachodnimi – adwersarzami. To wzruszenie ramion podkreśla, że stanowisko strony przeciwnej jest głęboko niesłuszne, a słuszność jest i zawsze była po stronie Putina i Rosji.

Agenta jakoby otruto

Duże emocje wzbudziło w prezydencie pytanie korespondenta BBC o powód represjonowania środowiska związanego z Aleksiejem Nawalnym i gnębienia niepokornych organizacji i mediów poprzez przyznawanie im statusu „agenta zagranicznego”. „Co stało się w ostatnim czasie w Rosji, że tak nagle i tak znacznie wzrosła liczba »agentów zagranicznych« i »organizacji niepożądanych«? – spytał dziennikarz.

Putin właściwie nie udzielił odpowiedzi. Wyłożył jedynie to, co już mówił na temat Fundacji Walki z Korupcją i Nawalnego. Nazwisko głównego rosyjskiego opozycjonisty nie przeszło mu przez gardło: określił go jako „człowieka, którego jakoby otruto”. Znowu wystąpił z dyżurnym komunikatem, że Rosja prosiła partnerów zachodnich o materiały poświadczające otrucie, ale ich nie otrzymała, i że chciała przysłać do Niemiec swoich śledczych, aby wyjaśnić sytuację, ale druga strona nie była tym zainteresowana. A tak poza tym, nie ma już o czym mówić, „lepiej przewrócić tę stronicę”. „Agentów zagranicznych” Putin postawił w szeregu tych, którzy chcą Rosję rozhuśtać od środka, aby dokonać rozłamu, podziału i w rezultacie doprowadzić do ostatecznej klęski.

Było jeszcze ciekawe pytanie od laureata Pokojowej Nagrody Nobla, naczelnego „Nowej Gazety” Dmitrija Muratowa, zadane przez dziennikarza rozgłośni Echo Moskwy („Nowa Gazeta” nie dostała akredytacji). Pytanie dotyczyło śledztw w sprawie zamachów na Annę Politkowską (dziennikarkę „Nowej Gazety” zastrzeloną na klatce schodowej przez czeczeńskie komando) i Borysa Niemcowa (czołowego opozycjonistę, zastrzelonego pod murami Kremla). Dziennikarz pytał, czy ustalono zleceniodawców. Putin zaplątał się w zeznaniach: „Są opinie, że zleceniodawcy się ukryli, ale śledztwo nic o tym nie wie. Było zrobione wszystko, aby postawić winnych przed sądem, niektórzy zginęli w czasie zatrzymania. A motywy o charakterze politycznym mogą powstawać w głowach tych, którzy nie rozumieją, co czynią”. Według Putina dociekanie prawdy to przejaw braku równowagi.

Obrońca Dziadka Mroza

Było też o koronawirusie (Putin nie udzielił jasnej odpowiedzi, dlaczego w Rosji jest tak wysoka śmiertelność – od połowy października umiera ponad tysiąc osób dziennie, wcześniej te wskaźniki też były niewiele mniejsze), szczepieniach, o gazie (Rosja dostarcza gaz do Europy zgodnie z umowami, Europejczycy są nieroztropni, bo nie zapewnili sobie długoterminowych dostaw od Gazpromu, a ci, którzy przez Polskę pchają gaz rewersem na Ukrainę, są nieroztropni podwójnie), o płynącej z Zachodu modzie na podważanie tradycyjnego podziału na płcie (Rosja oprze się tej modzie). I było też ciepło o Chinach i przywódcy Xi. Putin wspomniał, że mają zwyczaj zwracać się do siebie per „przyjacielu”, wiele ich łączy, przede wszystkim sposób pojmowania świata. Putin potwierdził, że wbrew bojkotowi zachodnich polityków sam zamierza wziąć udział w uroczystości otwarcia zbliżających się zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Na koniec lekki przedświąteczny akcent. W Rosji święta to głównie powitanie Nowego Roku – nadal noc sylwestrowa jest najbardziej rodzinnym, wspólnym świętem wszystkich. Wtedy ubiera się choinki, wtedy Dziadek Mróz przynosi prezenty. I właśnie o Dziadka Mroza oraz prezydenckie plany noworoczne zapytał dziennikarz z Wołogdy. „Dziadek Mróz przynosi prezenty tylko dobrym dziewczynkom i chłopcom. A moja z nim znajomość upływała dotychczas w dobrej atmosferze” – odparł Putin. Wtedy korespondent poskarżył się na pewnego prawnika z Petersburga, który podał Dziadka Mroza do sądu. Prezydent zaoferował się, że jako prawnik może zostać adwokatem Dziadka Mroza. Dobrotliwym uśmiechom nie było końca.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]