Brak wyobraźni

Panowie Wojciech Frazik i Filip Musiał pisząc o inwigilacji Kościoła przez służby specjalne PRL-u stwierdzają, że stosowana przez oficerów operacyjnych (i odgórnie ustalona przez kierownictwo) taktyka wobec osób inwigilowanych lub pozyskiwanych do współpracy ułatwia "poprawną i jednoznaczną interpretację dokumentów", dając czytelnikowi do zrozumienia, że w dokumentach zawarta jest cała prawda i że na ich podstawie możemy dokonać pełnej lustracji. Tymczasem, jak sądzę, "jednoznaczna interpretacja dokumentów" nie musi wyjaśniać wszystkich faktów, a wręcz ich nie wyjaśnia, ponieważ nie mamy dostępu do pełnego kompletu dokumentów, jakie SB wówczas tworzyła. Nie zawsze też (jak sami autorzy stwierdzają) wymagane były w nich podpisy, a zatem ich brak nie może służyć za dowód na nieistnienie współpracy. Dokumenty nie mogą więc wnieść do sprawy niczego pewnego, wszak sama notatka bez podpisu o współpracy jeszcze świadczyć nie może.
Czyta się kilka minut

Zdrowy rozsądek podpowiada, że ani wspólne spotkanie przy kawie, ani otrzymanie paszportu też nie mogą świadczyć o podjęciu świadomej współpracy. Związane chociażby z wydaniem paszportu nachodzenie funkcjonariuszy bez wątpienia można było uznać za (niestety) normę, wszak władza chciała wiedzieć, dlaczego dana osoba wyjeżdża z kraju. Kontakty z SB, nawet te świadome, przy jednoczesnym udzielaniu przez werbowanego odpowiedzi ogólnikowych i nieprecyzyjnych, mogą sugerować, że była to próba najprostszego pozbycia się nachodzących, właśnie przez pozwalanie na spotkania, które jednak z donoszeniem nic nie miały wspólnego. Oczywiście częste spotkania nie wykluczają współpracy, ale też jednoznacznie jej nie potwierdzają i dopóki istnieją te wątpliwości, niczego w pełni nie możemy ustalić.

Co też ważne, pracownicy SB, wbrew sugestii autorów artykułu, w kwestii oświadczeń o współpracy wprowadzali przełożonych w błąd. Za potwierdzenie tej tezy niech posłuży przypadek niedawno oczyszczonego przez Sąd Lustracyjny Andrzeja Przewoźnika. Autor oświadczenia świadczącego o udanym zwerbowaniu Przewoźnika do współpracy, Paweł Kosiba, przyznał: "Pisałem o innych TW, a nie moich, ponieważ pan Andrzej Przewoźnik nigdy nie był moim TW. Możliwe, że pisząc popełniłem przekłamanie". Dodał też, że pisząc o Przewoźniku opierał się na informacjach zasłyszanych, podawanych przez współpracowników: "To była notatka pisana w określonym celu, wymagająca weryfikacji. Nie jest to przecież dokument IPN".

Nie zamierzam dowodzić, że ustalenie prawdy nie jest już możliwe - bo jest, jednak tylko pod warunkiem szczerego zaangażowania samych zainteresowanych. Przeczuwam bowiem, że potrzebujemy wielu sprostowań, płynących zarówno ze strony ofiar, jak ich oprawców. Odtwarzanie faktów na podstawie przede wszystkim czy wyłącznie dokumentów nie służy prawdzie, może za to okazać się krzywdzące i tym właśnie należy kierować się przy formułowaniu własnych opinii o sposobie przeprowadzania lustracji. Życzyłabym sobie też, by analizy tak skomplikowanych problemów były rzetelne i nie bezrefleksyjne. Tymczasem u autorów tekstu "Wybiórcza pamięć i przedziwna troska" brak wyobraźni dotyczący konsekwencji wypowiadania takich poglądów jest wyjątkowo rażący. Szczególnie, że pochodzą one z ust pracowników IPN.

DANUTA PANIEWSKA (Wrocław)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2006