Wojciech Jagielski o wyborach w Iranie: co może zmienić niespodziewany prezydent

Masud Pezeszkian, zwolennik porozumienia z Zachodem, otwarcia na świat jedynej na świecie republiki muzułmańskiej i złagodzenia jej rygorów został wybrany na nowego prezydenta Iranu.
Czyta się kilka minut
 Zwycięzca wyborów w Iranie Masoud Pezeshkian przybywa do lokalu wyborczego w Shahr-e-Qods niedaleko Teheranu, 5 lipca 2024 r. / FOT. Vahid Salemi/Associated Press/East News
Zwycięzca wyborów w Iranie Masoud Pezeshkian przybywa do lokalu wyborczego w Shahr-e-Qods niedaleko Teheranu, 5 lipca 2024 r. / FOT. Vahid Salemi/Associated Press/East News

W rozegranej w piątek 5 lipca wyborczej dogrywce Pezeszkian, dobiegający siedemdziesiątki dawny kardiolog zdobył 53,3 proc. głosów i pokonał swojego rywala Saida Dżalilego, który zebrał 44,3 proc. głosów. W pierwszej rundzie, przed tygodniem, żadnemu z pretendentów nie udało się zebrać koniecznej do wygranej ponad połowy głosów, a jej zwycięzca, Pezeszkian, zdobył 42,4 proc. głosów. Przedterminowe wybory wymusiła śmierć urzędującego prezydenta Ibrahima Raisiego, który w maju zginął w katastrofie śmigłowca.

Zwycięstwo Pezeszkiana w prezydenckiej elekcji zaskoczyło wszystkich. Za murowanych faworytów do sukcesji po Raisim uchodzili politycy wywodzący się jak on z dominującej w Iranie frakcji „jastrzębi”, wrogich Zachodowi i domagających się rygorystycznego przestrzegania surowych praw i obyczajów republiki islamskiej. Z 6 kandydatów, jakich dopuściła do wyborów Rada Strażników Rewolucji, aż pięciu wywodziło się spośród „jastrzębi”, a jedynym „gołębiem”, opowiadającym się za porozumieniem z Zachodem i złagodzeniem porządków w kraju był mało znany Masud Pezeszkian. Powiadano zresztą, że ajatollahowie dopuścili go do elekcji, by uniknąć zarzutów, że sami dokonali już wyboru, a wybory są zwykłą maskaradą. Mówiono, że Rada Strażników wybrała Pezeszkiana jako najsłabszego z „gołębi”, bez szans na wygraną. Jego udział miał też pomóc przełamać narastające rozczarowanie Irańczyków do polityki i ich wyborczą apatię, przejawiającą się spadającą dramatycznie wyborczą frekwencją – w wyborach prezydenckich w 2021 roku, po raz pierwszy w republice islamskiej, spadła poniżej 50 proc., a wiosną w wyborach parlamentarnych zagłosowało ledwie 41 proc. wyborców.

Tegoroczne wybory prezydenckie zakończyłyby się wygraną „jastrzębi”, gdyby nie to, że pewni wygranej nie wybrali spośród siebie jednego kandydata. W rezultacie roztrwonili zdobyte głosy między rywalizujących między sobą przewodniczącego parlamentu Mohammeda Baghera Ghalibafa i Saida Dżalilego, a najwięcej głosów zdobył Pezeszkian, na którego głosowali wszyscy niezadowoleni z rządów „jastrzębi”.

Najwięcej niezadowolonych w ogóle nie poszło na wybory i frekwencja w pierwszej turze prezydenckiej elekcji spadła poniżej 40 proc. Zwycięstwo Pezeszkiana sprawiło, że w dogrywce zagłosowała już prawie połowa wyborców. Wybrali Pezeszkiana obawiając się, że wygrana Saida Dżalilego, uchodzącego za religijnego fanatyka, oznaczać będzie jeszcze większe napięcie w stosunkach z Zachodem, jeszcze surowsze sankcje, wyniszczające irańską gospodarkę, i represje wobec wszystkiego i wszystkich, co ajatollahowie uznają za bunt przeciwko republice muzułmańskiej.

Pezeszkian będzie kolejnym „gołębiem”, reformatorem, wybranym na irańskiego prezydenta. Przed nim za takich uchodzili prezydent Hassan Rouhani (2013-2021) i Mohammed Chatami (1997-2003) – obaj udzielili poparcia Pezeszkianowi – opowiadający się za porozumieniem z Zachodem i złagodzeniem rygorów teokratycznej republiki. Ich panowanie przyniosło Irańczykom rozczarowanie równie wielkie jak wielkie były nadzieje, jakie w nich pokładali, wybierając na prezydencki urząd.

W republice ajatollahów prezydenci są bowiem raczej zarządcami niż przywódcami, a rzeczywistą władzę sprawuje Najwyższy Przywódca, wybierany przez Zgromadzenie Mędrców, kapłanów, teologów i prawników, a nie w wyborach powszechnych, przez zwykłych zjadaczy chleba. To Najwyższy Przywódca, którym od 1989 roku pozostaje 85-letni już Ali Chamenei, decyduje o najważniejszych sprawach kraju, a prezydenci muszą uzgadniać z nim wszystkie swoje poczynania i pomysły. Muszą też liczyć się z szefami podległego Najwyższemu Przywódcy Korpusu Strażników Rewolucji, drugim poza regularną armią irańskim wojskiem, które pod rządami ajatollahów przejęło na własność niemal całą gospodarkę kraju.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”