Twarze Jezusa

Geza Vermes, Twarze Jezusa, tł. J. Kołak, wydawnictwo Homini, Kraków 2008 r.
Czyta się kilka minut

Pytanie postawione przez Jezusa swoim uczniom "za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" (Mt 16, 13) stale powraca w historii i nie pozwala nikomu przejść obojętnie wobec osoby Jezusa z Nazaretu. Przykładem tego jest prezentowana książka, której celem jest, jak pisze to sam autor, historyk i egzegeta, "odnalezienie drogi powrotnej do żydowskiego Jezusa" (s. 11) w oparciu o analizę słów przypisanych Jezusowi i nauczania o Jezusie zawartych w Ewangeliach i pismach Nowego Testamentu. Jest nim także odkrycie zmian, a nawet deformacji, jakiej uległa osoba i przepowiadanie Jezusa w wyniku przeniesienia refleksji nad Jego osobą i orędziem ze świata,  tradycji, kultury i religii judaistycznej na grunt cywilizacji hellenistycznej. Stwierdzenie to odsłania główną myśl a zarazem założenie omawianej książki, a mianowicie to, że Jezus nie był wcale Synem Bożym, tzn. równym Bogu Ojcu pod względem istoty. Zrównania Jezusa z Bogiem dokonała bowiem dopiero późniejsza spekulacja teologiczna, której punktem kulminacyjnym był Sobór Nicejski (por. s. 260, 279). Proces ubóstwienia, czy też deifikacji Jezusa rozpoczął się, zdaniem Vermesa, w II wieku za przyczyną takich teologów jak Ireneusza z Lyonu, Klemensa Aleksandryjskiego, Orygenesa i Atanazego z Aleksandrii, wybitnych umysłów szkolonych w filozofii greckiej, którzy zastąpili "egzystencjalny religijny manifest prawdziwego Jezusa (…) programem wkraczającym w metafizyczną spekulację na temat wcielonej osoby i natury Chrystusa oraz wzajemnej więzi między boskimi osobami Trójcy Świętej" (s. 330). Tym niemniej początki tego procesu są już zauważalne, zdaniem Vermesa, w pismach św. Pawła a nade wszystko w  Ewangelii Jana.

Wyniesienie Jezusa do rangi Boga i Syna Bożego dokonało się według autora prezentowanej książki stosunkowo późno, ponieważ idea ta była obca Ewangeliom synoptycznym i Dziejom Apostolskim, uznającym Jezusa za Pomazańca, męża Bożego, świętego Sługę czy też ostatniego prorockiego rzecznika Boga ( por. s. 186). Argumentem przemawiającym na korzyść wysuniętej tezy jest to, zdaniem Vermesa, że dla Żydów żyjących w I wieku "żadna istota ludzka, nawet ktoś sławiony jako "Syn Boży", nie mogła wyobrażalnie dzielić natury Najwyższego" (s. 260). Deifikacja Jezusa była wynikiem zetknięcia się i zastosowania do interpretacji osoby Jezusa i Jego dzieła pojęć zaczerpniętych z filozofii greckiej, co otworzyło drogę i umożliwiło zrównanie Jezusa z Bogiem.

Zasygnalizowane założenia pozwalają umiejscowić refleksję i przyjęte przez Vermesa cele z jednej strony w pierwszej fazie osiemnasto wiecznych poszukiwań Jezusa historycznego (Leben-Jesu-Forsuchung), których celem było odnalezienie prawdziwego obrazu Jezusa z Nazaretu uwolnionego od dogmatu i nauczania Kościoła, z drugiej zaś w nurcie tzw., trzeciego poszukiwania (third quest) zmierzającego do zakorzenienia i interpretacji osoby Jezusa i Jego nauki w kontekście kultury, tradycji i religii judaistycznej.

Omawiana książka składa się z ośmiu rozdziałów. Pierwsze dwa rozdziały poświęcone są  ukazaniu obrazu Jezusa, jaki zawarty jest w czwartej Ewangelii, w Listach Janowych i Apokalipsie. Autor rozpoczyna refleksję nad postacią Jezusa od czwartej Ewangelii z tego względu, że przedstawia ona najbardziej rozwiniętą teologię, w centrum której znajduje się wiara w boskość Jezusa Chrystusa. Stanowi ona jednocześnie "punkt szczytowy w ewolucji dogmatu chrześcijańskiego w Nowym Testamencie oraz jego najbardziej wyrafinowany i ostateczny wyraz" (s. 16). Autoportret Jezusa przedstawiany w Ewangelii Jana wyraża, zdaniem Vermesa, poglądy samego ewangelisty, które niewiele mają wspólnego z refleksją Jezusa nad samym sobą i swoim posłannictwem. Uważa on ponadto, iż autorem tej Ewangelii nie może być naoczny świadek życia i działalności Jezusa historycznego, tj. apostoł Jan, któremu tradycja przypisuje autorstwo czwartej Ewangelii. Za klucz krytyczny, pomocny do oceny prawdziwości idei wyrażonych na temat osoby Jezusa w Ewangelii Jana, Vermes przyjmuje Ewangelie synoptyczne, które oddają, jego zdaniem, najbardziej prawdopodobny z punktu widzenia historycznego obraz i rozumienie postaci Jezusa z Nazaretu podzielany przez pierwotne chrześcijaństwo. Zestawienie obu tych źródeł pokazuje, jego zdaniem, na znaczące różnice, jakie występują między portretem Jezusa zawartym w Ewangeliach synoptycznych i Ewangelii Jana. W tej ostatniej bowiem Jezus zostaje wyniesiony do pozycji quasi-boskiej, co zostaje osiągnięte na drodze podkreślenia i akcentowania jedności, jaka istnieje między Synem a Bogiem Ojcem. Z drugiej zaś strony autor czwartej Ewangelii wykazuje się niekonsekwencją, kiedy przytacza słowa Jezusa, mówiące o wyższości Ojca w stosunku do Syna (por. J 5, 19; 7, 16; 14, 28). Słowa te pozostają, zdaniem Vermesa, w sprzeczności w stosunku do wskazywanej wcześniej równości między Ojcem i Synem.

Trzeci z kolei i czwarty rozdział przybliżają rozumienie Jezusa Chrystusa proponowane w listach pawłowych. Apostoł pogan, zdaniem autora omawianej książki  ze względu na to, że nie znał osobiście Jezusa ziemskiego "umyślnie odwrócił się plecami do postaci historycznej, Jezusa według ciała" (s. 93), o której "nie miał nic oryginalnego do powiedzenia" (s. 94). Dlatego "ignoruje on człowieka z Nazaretu oraz jego działalność w Galilei i Jerozolimie" (s. 101). Świadczy o tym między innymi fakt, iż dla Pawła historia Jezusa rozpoczyna się na krzyżu i kończy zmartwychwstaniem. Uważa ponadto, iż pomysłowość Pawła "często prowadziła do wypaczenia, a czasami odwracania prawdziwego orędzia Jezusa" (s. 94). Apostoł wydaje się wreszcie, zdaniem Vermesa,  wynosić Jezusa do statusu quasi boskiego, o czym mowa jest w Flp 2, 6-11. Jednakże wyrażenia użyte w tym fragmencie, takie jak "w naturze Bożej", "będący na równi z Bogiem" i "sam siebie poniżył" "są echem koncepcji mitologicznych znanych z Ewangelii Jana i z późniejszych heretyckich spekulacji gnostyków" (s. 104). Stąd należy przyjąć, iż omawiany hymn chrystologiczny pochodzi z wczesnych lat II wieku, nie zaś z okresu działalności Pawła. Sam apostoł opowiada się natomiast, zdaniem Vermesa, za wyniesieniem Jezusa do godności Syna Bożego dopiero po Jego powstaniu z martwych (por. Rz 1,4). Innymi słowy, Jezus z Nazaretu przed zmartwychwstaniem nie był przez Pawła uważany za Syna Bożego (por. s. 107). Zatrzymał się on bowiem "o krok od ogłoszenia boskości Jezusa" (s. 142), czego dokonali już w sposób wyraźny następcy Pawła, kiedy "przyznali Chrystusowi wieczną preegzystencję i złączyli Go z dziełem stworzenia (por. Hbr 1, 1-3; Kol 1, 15-17. 19)" (s. 142).

Kolejny piąty rozdział poświęcony jest przedstawieniu osoby Jezusa w Dziejach Apostolskich. Zamiarem autora tej księgi było, zdaniem Vermesa, "usytuowanie Jezusa poniżej Chrystusa Pawła i Jana, lecz powyżej Jezusa z Ewangelii synoptycznych" (s. 153). Co więcej, nie ma w niej niczego, co "mogłoby zostać zinterpretowane jako wskazujące na boskość Jezusa" (s. 187), ponieważ Jezus widziany jest tutaj przede wszystkim jako "święty Sługa i ostatni prorocki rzecznik Boga, zaangażowany w ustanowienie w świecie żydowskim oczekiwanego królestwa niebieskiego" (s. 186). Jako Pomazaniec, którego godność i panowanie w pełnym tego słowa znaczeniu, łączą się z Jezusem uwielbionym zasiadającym po prawicy Ojca, nie zaś z Jezusem ziemskim. Ten ostatni bowiem został ustanowiony przez Boga Panem i Mesjaszem dopiero poprzez powstanie z martwych (por. Dz 2, 32-36). "Wyniesienie Jezusa do nadludzkiej pozycji Pana i Pomazańca dokonało się zatem po jego śmierci i zmartwychwstaniu" (s. 167). Stąd Jezus w Dziejach Apostolskich postrzegany jest, zdaniem Vermesa, wyłącznie jako "człowiek poświadczony przez Boga" (s. 166) i nie będący obiektem kultu religijnego w pierwotnym Kościele.

Rozdział szósty przedstawia portret Jezusa nakreślony w Ewangeliach synoptycznych. Mowa jest w nim między innymi o zmartwychwstaniu Jezusa, którego wiarygodność, zgodnie z najstarszymi świadectwami na ten temat, opierałaby się pierwotnie, zdaniem Vermesa, na "pogłosce, na słowach jednego nieznanego młodzieńca, przekazanych przez trzy kobiety - świadków niegodnych wiary" (s. 219). Następnie ewangeliści niezadowoleni ze swego dotychczasowego zapisu, starali się go zmodyfikować i nadać mu większej wiarygodności poprzez dodanie opowiadań o serii objawień się Jezusa i o widzeniu Go przez wiele osób. Cud Wielkanocy polegał w istocie, według Vermesa, na powstaniu Jezusa ukrzyżowanego "w sercach swych uczniów, którzy kochali go i czuli jego bliskość" (s. 221), nie zaś na Jego prawdziwym i realnym powstaniu z martwych, tj. na spotkaniach Jezusa Zmartwychwstałego ze swymi uczniami.

W dalszej części tegoż rozdziału Vermes omawia tytuły chrystologiczne występujące w Ewangeliach synoptycznych, takie jak "Mesjasz", "Syn Boży", "Pan" i "prorok". Jedynie ostatni z wymienionych tytułów, tj. "prorok" oddaje, jego zdaniem, to, za kogo Jezus z Nazaretu siebie uważał. Jezus nie chciał bowiem, aby utożsamiano Go z "Mesjaszem", a nawet dawał wyraźnie do zrozumienia, że nim nie jest (por. s. 230-231). Wskazywał na swoją niższość w stosunku do Ojca (por. Mk 13, 32; Mt 24, 36), co nie pozwala, zdaniem Vermesa, na to, by tytuł "Syn Boży" przypisywany Jezusowi rozumieć w znaczeniu odwiecznego synostwa Bożego Jezusa. Wreszcie, tytuł "Pan" używany przez synoptyków w stosunku do osoby Jezusa nie jest kojarzony przez nich "z czymkolwiek ze sfery boskości. (…) Nie łączy się też nigdy z mesjańską funkcją Jezusa" (s. 237). Na końcu tego rozdziału autor dokonuje analizy nauczania Jezusa, z której wyłania się Jego wizerunek jako żydowskiego nauczyciela, egzorcysty, kaznodziei, proroka i syna Bożego.

W rozdziale siódmym autor próbuje odtworzyć portret i osobowość Jezusa z Nazaretu, co możliwe jest, jego zdaniem, jedynie poprzez zakorzenienie Jezusa w świecie żydowskim tego czasu. "Odtwarzając bowiem środowisko jego epoki, możemy uchwycić przebłysk tego, kim był naprawdę" (s. 279). W tym celu Vermes opisuje z jednej strony Galileę i religię za czasów Jezusa, z drugiej zaś dokonuje zestawienia i porównania pomiędzy nauką i działalnością Jezusa a charyzmatycznymi jednostkami, o których mówi literatura judaistyczna tego okresu. Zestawienie to pozwala na ukazanie podobieństw i różnic, jakie są między nimi zauważalne. Wśród podobieństw autor wymienia to, że Jezus jawi się zasadniczo jako święty mąż Boży, "podobny do proroka, potężny w słowie i czynie, charyzmatyczny uzdrowiciel i egzorcysta oraz nauczyciel" (s. 313). Do różnic zaś zalicza, po pierwsze to, że "nikt nie dorównywał Jezusowi pod względem głębi spojrzenia i wielkości charakteru" (s. 317). Po drugie, że posiadał On "umiejętność wyłuszczania samej istoty duchowej prawdy: każdą kwestię potrafił sprowadzić do tego, co jest kwintesencją religii - do egzystencjalnej relacji człowieka do człowieka oraz człowieka do Boga" (s. 317). Po trzecie, że Jezus, w przeciwieństwie do proroków, którzy przyjmowali słabych, biednych, wdowy i sieroty, ujmował się za wszystkimi, którzy z różnych racji byli wyłączani z życia społeczno-religijnego Izraela. Po czwarte, że Jezus przyjął bezżenność jako formę życia. Po piąte, że przesłanie głoszone przez Jezusa posiada charakter eschatologiczny. Wymienione cechy nadały Jezusowi magnetycznego uroku, który po Jego śmierci stał się nawet potężniejszy i bardziej oddziaływujący, zdaniem Vermesa, aniżeli miało to miejsce za życia Jezusa. Za tymi cechami kryje się prawdziwie ludzka twarz Jezusa, jako człowieka "całkowicie teocentrycznego, żarliwie natchnionego wiarą (…), która odcisnęła się tak głęboko w umysłach jego uczniów, że nawet druzgocący cios krzyża nie mógł przerwać jego stałej, prawdziwej obecności" (s. 327). Ten wizerunek Jezusa zaczął z czasem blaknąć. Jego miejsce zajęły wówczas najpierw mistyczne marzenia Pawła i Jana, następnie zaś dogmatyczne spekulacje chrystologiczne późniejszego Kościoła, wywodzącego się głównie z pogan.

W ostatnim punkcie tego rozdziału autor daje odpowiedź na pytanie, dlaczego ukrzyżowano Jezusa? Śmierć Jezusa należy uznać, jego zdaniem, po prostu za przypadek czy też za nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Tym, co miało bezpośredni wpływ na śmierć Jezusa, to wyrzucenie przez Niego przekupniów ze świątyni w czasie pielgrzymki paschalnej Izraelitów do świątyni Jerozolimskiej. Gest ten zostaje zinterpretowany przez Vermesa jako "uczynienie przez Jezusa niewłaściwej rzeczy w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwej porze" (s. 328).

W rozdziale ósmym zostają omówione przyczyny, które doprowadziły, zdaniem autora prezentowanej książki, do deformacji obrazu Jezusa i zagubienia pierwotnego znaczenia Jego przesłania, co rozpoczęło się według niego z końcem I wieku, kiedy to "Paweł, Jan i ich Kościoły zastąpili go [Jezusa z Nazaretu] zaświatowym Chrystusem wiary" (s. 329). Za główną przyczynę tego procesu Vermes uważa zastąpienie perspektywy judaistycznej perspektywą hellenistyczną. Innymi słowy, przejście z semickiego kontekstu do greckojęzycznego pogańskiego świata z odmienną kulturą i mentalnością. Przejście to zaowocowało nie tylko utratą tożsamości żydowskiej przez nowy Kościół, lecz także jego antyżydowskim nastawieniem. Przyczyniło się ponadto do przeobrażenia Jezusa z Nazaretu w Chrystusa wiary, tj., "transcendentny obiekt religii chrześcijańskiej" (s. 329) oraz do uczynienia z Niego powszechnego Zbawcy ludzkości i wcielonego Słowa Bożego. Innym jeszcze czynnikiem odpowiedzialnym za omawiany proces, było przetłumaczenie Biblii na język grecki, co "sprawiło, że myśliciele hellenistyczni mogli nią z łatwością manipulować" (s. 330) i doprowadziło do deformacji obrazu Jezusa, którego nie tylko, zdaniem autora, nie mógł zaakceptować żaden Żyd, lecz "także Jezus nie mógłby go uznać za własny" (s. 331). Stąd prawdziwy Jezus to, według Vermesa, charyzmatyczny chasyd (s. 335).

Wiele kwestii przedstawionych w omawianej książce i ich wyjaśnienie proponowane przez jej autora nie tylko budzi sporo zastrzeżeń, lecz jest także nie do przyjęcia z punktu widzenia badań i konsensusu do jakiego doszła współczesna egzegeza chrześcijańska w sprawie rozumienia osoby Jezusa z Nazaretu, Jego nauki, działalności i rozwoju wiary chrześcijańskiej. Pierwsza z nich dotyczy podstawowej prawdy wiary chrześcijańskiej, a mianowicie prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa rozumianym jako wydarzenie historyczne i metahistoryczne. Wiarygodność tego wydarzenia nie była bowiem nigdy opierana, jak stwierdza to Vermes, na pogłosce rozhisteryzowanych kobiet, których świadectwo uważa on za niewiarygodne. Pogląd ten nie jest zresztą nowy ani oryginalny, ponieważ po raz pierwszy sformułował go w drugim wieku Celsus. Autor, mówiąc o zmartwychwstaniu, pomija poza tym całkowicie fakt, iż sami apostołowie nie uwierzyli temu, co mówiły kobiety o zmartwychwstaniu Jezusa (por. Łk 24, 11). Sprowadza ponadto i redukuje zmartwychwstanie Jezusa do czysto subiektywnego odczucia uczniów, którego istota miałaby polegać na powstanie Jezusa w sercach uczniów. Również w tym względzie nie proponuje on niczego nowego, ponieważ tego typu opinię wyraził w XVIII wieku H.S. Reimarus.

Tymczasem dla apostołów i pierwotnego Kościoła pierwszorzędnym znakiem wskazującym i potwierdzającym wiarygodność tego wydarzenia były chrystofanie, tj. objawienia się Jezusa Zmartwychwstałego apostołom, które pozwoliły na właściwie zrozumienie i zinterpretowanie faktu, jakim było odnalezienie pustego grobu.  Wydarzenie to stało się punktem wyjścia refleksji apostołów nad osobą, przepowiadaniem, działalnością, tożsamością i znaczeniem Jezusa z Nazaretu. Co więcej, wydarzenie to było i jest traktowane nie tylko jako potwierdzenie autentyczności tego wszystkiego, co głosił i nauczał Jezus ziemski oraz Jego roszczenia do bycia Mesjaszem, Synem Bożym i Zbawicielem ludzkości, lecz także jako wydarzenie objawienia, które rzuca nowe i pełne światło na osobę i dzieło Jezusa. Poza tym Jezus Zmartwychwstały jak mówią o tym pisma Nowego Testamentu przez czterdzieści dni aż do momentu wniebowstąpienia nadal pouczał swoich uczniów i mówił im o królestwie Bożym (por. Łk 24, 44-48 Dz 1, 3). Stąd refleksja chrystologiczna pierwszej wspólnoty wierzących bazuje i rozwija się w oparciu o dwa doświadczenia: doświadczenie Jezusa ziemskiego i doświadczenia paschalne, tj. doświadczenie Jezusa Zmartwychwstałego. Posiada ona charakter retrospektywny, którego istota polega na odczytaniu i interpretacji ziemskiej historii Jezusa z perspektywy Jego zmartwychwstania.

Przykładem tego są tytuły chrystologiczne przypisane Jezusowi, których rozumienie i treść uzależniona jest z jednej strony od postaci Jezusa z Nazaretu, z drugiej zaś zostaje ona uzupełniona w oparciu o wydarzenie zmartwychwstania, które ukazuje w nowym świetle osobę, naukę i działalność Jezusa oraz pozwala na ich pełne  zrozumienie i wyjaśnienie. Tytuły te zasadniczo pochodziły ze Starego Testamentu, przy czym w wielu przypadkach została nadana im nowa treść, która związana jest ze zmartwychwstaniem Jezusa, co wskazuje a zarazem odsłania proces kształtowania się i rozwoju refleksji nowotestamentowej.

Wszystko to, co zostało dotychczas powiedziane, pokazuje, że pomiędzy Jezusem z Nazaretu a Chrystusem wiary, pomiędzy "chrystologią implicite" Jezusa i "chrystologią explicite" Kościoła apostolskiego istnieje ciągłość w nieciągłości, której Vermes nie tylko nie dostrzega, lecz wprost ją odrzuca, co warunkuje proponowane przez niego odczytanie i interpretację świadectw Nowego Testamentu. Prowadzi ono ponadto, najpierw do przeciwstawienia portretu Jezusa przedstawionego przez Jana i Pawła, obrazowi Jezusa nakreślonemu w Dziejach Apostolskich i Ewangeliach synoptycznych. Następnie zaś do sformułowania konkluzji, iż Jezus z Nazaretu był tylko człowiekiem, chociaż niezwykłym, z którego chrześcijaństwo, począwszy od drugiego wieku a skończywszy na czwartym wieku, tj. na Soborze Nicejskim, uczyniło z Niego Boga-człowieka wbrew samemu Jezusowi, jak i Ewangeliom synoptycznym i Dziejom Apostolskim. Deifikacja Jezusa jest więc wynikiem manipulacji dokonanej zwłaszcza przez myślicieli chrześcijańskich żyjących w II wieku i wywodzących się z pogan.

Inną kwestią, do której należy się ustosunkować, jest śmierć Jezusa zinterpretowana przez Vermesa w sposób bardzo powierzchowny i nie uwzględniający tego, co na ten temat mówią świadectwa nowotestamentowe. Dają one bowiem wyraźnie do zrozumienia, że śmierć Jezusa nie była owocem przypadku w zbiegu nieszczęśliwych okoliczności, jak stwierdza to autor, lecz należała do tajemniczego zamysłu Bożego (por. Dz 2, 23; 4, 27-28; Łk 24, 25-27). Była wydarzeniem a zarazem punktem kulminacyjnym, do którego zmierzała cała ziemska działalność Jezusa z Nazaretu. Co więcej, On sam ją zapowiadał, wyjaśnił jej znaczenie i łączył ze swoim zmartwychwstaniem (por. Mk 8, 31; 9, 31; 10, 32-34). Szczególnym przykładem tego jest Ostatnia Wieczerza, w czasie której Jezus odsłania sens i znaczenie, jakie nadaje On swojej śmierci (por. 1 Kor 11, 23; Mt 26, 28; Łk 22, 19), czego nie uwzględnia i nie przyjmuje Vermes.

Na koniec wypada zauważyć, że autor omawianej książki, w wielu miejscach mówi o sprzecznościach występujących w Nowym Testamencie oraz o legendarności niektórych faktów i opinii w nim zamieszczonych. Wydaje się, że ta opinia dobrze oddaje poglądy samego Vermesa zarówno na temat proponowanego przez niego rozumienia osoby i przesłania Jezusa, jak i rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa. Ponadto, zarzut, jaki wysuwa on pod adresem autorów pism Nowego Testamentu i pierwotnego chrześcijaństwa, dotyczący rzekomej manipulacji i dokonania przez chrześcijaństwo zniekształcania przesłania i obrazu Jezusa, można śmiało postawić samemu Vermesovi i przedstawionej przez niego interpretacji osoby Jezusa i pism Nowego Testamentu. Wspomnianą manipulację można dostrzec przede wszystkim w tendencyjnym i wybiórczym doborze fragmentów z Pisma Świętego Nowego Testamentu i ich wyjaśnianiu, którego zasadniczym celem wydaje się być potwierdzenie założonej i przyjętej a priori tezy, właściwej dla trzeciej fazy badań historycznych i literackich nad Jezusem, a mianowicie, że Jezus jest eschatologicznym charyzmatykiem, pozostającym całkowicie w obrębie judaizmu i poszukującym jego odnowy. Dobrym przykładem tego jest opinia wyrażona przez Vermesa na temat daty powstania fragmentu 2, 6-11 z Listu do Filipian, istotnego z punktu widzenia chrystologicznego, ponieważ zawarte jest w nim pierwotne rozumienie osoby Jezusa z perspektywy chrystologii odgórnej, tj. wskazującej wyraźnie na Jego boski status i boskie pochodzenie. Fragment ten zdaniem wielu współczesnych i wybitnych egzegetów należy do najstarszej i najpierwotniejszej tradycji chrześcijańskiej, tj. pochodzącej z okresu przedpawłowego. Opinii tej nie podziela natomiast Vermes, który opowiada się za powstaniem tego hymnu chrystologicznego dopiero w drugim wieku. Czyni to, jak się wydaje ze względu na to, że jej akceptacja znajduje się w opozycji do przyjętego przez siebie z góry założenia, a mianowicie, że Jezus jest tylko człowiekiem i że w taki sposób odbierany był przez swoich uczniów i pierwotne chrześcijaństwo. Stąd wszystko, co związane jest z boskością Jezusa w pismach Nowego Testamentu musi pochodzić z okresu późniejszego i jest wynikiem zniekształcenia i deformacji rozpoczętej przez chrześcijan żyjących w drugim wieku, wbrew intencji samego Jezusa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł