Trzeci wymiar

Księga Rodzaju jest trochę jak serial o dysfunkcyjnej rodzinie.
Czyta się kilka minut

Księga Rodzaju zawiera tylko trzy przykazania: zaludnianie ziemi, obrzezanie (zniesione przez św. Pawła dla nieżydowskich wyznawców) i powstrzymanie się od spożywania nerwu kulszowego. Po cóż nam więc te wszystkie opowieści o protoplastach? – mógłby zapytać rozmiłowany w Bożym Prawie młodzieniec. Służą nauce moralności – mógłby odpowiedzieć jego nauczyciel. Istotnie, z bezpośrednich interakcji Najwyższego z ludźmi uczymy się właściwego postępowania. Mamy być jak On miłosierni i łaskawi – to żydowska wersja ­imitatio Dei, zwana za Pwt 28, 9 „będziesz chodził Jego drogami”.

A postępowanie samych Patriarchów? Oto, co robi Abram wkrótce po swoim powołaniu: zmuszony głodem zstępuje do Egiptu. „Teraz wiem, że jesteś piękną kobietą” – mówi do żony. Dopiero teraz to dostrzega? Wiedział zawsze – mówi komentator – ale teraz egzotyczna uroda połowicy jest dla niego problematyczna. Wprawdzie Bóg obiecał Abramowi liczne potomstwo, ale czy musi spłodzić je z Saraj?

Abram prosi żonę o współudział w oszustwie. Są partnerami – razem „robili dusze” w Charanie, czyli mieli udział w rozwoju duchowym ludzi, których wprowadzili pod skrzydła Bożej Obecności. Saraj ma powiedzieć, że jest siostrą Abrama – końcówka rozdziału 11 może co najwyżej sugerować, że jest jego bratanicą. Tak, bratanek Lot jest nazwany „bratem”, a „siostra” może znaczyć „bliska krewna”, ale nie czas teraz na genealogiczne półprawdy. Abram chce nie tylko przeżyć, ale też by mu się „dobrze działo”. Jako brat, pod nieobecność ojca, dysponuje seksualnością siostry, mogąc sprzedać ją przyszłemu szwagrowi. Saraj – z miłości? – godzi się być wymieniona na dobra materialne.

Próba ratowania reputacji Abrama idzie i w tę stronę: Abram nie każe Saraj kłamać, słowo wystarczy, by się rozwieść. Pozostawiona na pastwę lokalnego władcy, Saraj modli się w jego haremie. I tu z kolei komentatorzy-mężczyźni gimnastykują się, by udowodnić, że Boża interwencja ocala cześć matriarchini. Ta historia ma swoje alternatywne wersje w rozdziałach 20 i 26. Różnią się szczegółami – zamiast Egiptu mamy Gerar, raz jest to Abraham, raz Icchak, panowie kłamią już sami. Jest jednak postęp moralny – z ust władcy Geraru, Abimelecha, pada otwarta krytyka patriarchy, matriarchini pozostaje nietknięta, a Izaak pomnaża swój majątek legalnie.

Można patrzeć na praojców jak na postacie posągowe. Jednak rysa tu i tam dodaje im trzeciego wymiaru, sprawiając, że chętniej przyglądamy się ich życiu. I tym chętniej czytamy Księgę Rodzaju – jako serial w odcinkach o dysfunkcyjnej rodzinie, w którym jest wszystko: morderstwo, gwałt, kazirodztwo, przemoc, oszustwo. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2020