Reklama

Prymas uhonorowany przez warszawski KIK

Prymas uhonorowany przez warszawski KIK

25.10.2017
Czyta się kilka minut
Abp Wojciech Polak otrzymał nagrodę „Pontifici – Budowniczemu Mostów” przyznawaną przez Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Publikujemy laudację, którą w kościele św. Marcina 24 października 2017 r. na cześć laureata wygłosiła Marta Titaniec.
Prymas Polski, abp Wojciech Polak. Częstochowa, 02.01.2017 r. / Fot. Karol Porwich/EastNews
Prymas Polski, abp Wojciech Polak. Częstochowa, 02.01.2017 r. / Fot. Karol Porwich/EastNews
C

Cyprian Kamil Norwid napisał: „Dobrych uczynków nie brak u nas, ale brak dobrego uczynienia. Bo słowo, które nic nie czyni, a czyn, co nic nie mówi – równa czczość”.

Inaczej jest w przypadku dzisiejszego Laureata, który otrzymuje Nagrodę „Pontifici – Budowniczemu Mostów” za „zasługi w szerzeniu wartości dobra wspólnego, dialogu i poświęcenia na rzecz bliźnich”. Słowa i gesty abp. Wojciecha Polaka otwierają drzwi Kościoła w taki sposób, że mogą przez nie wejść (a nie muszą przeciskać się) ci, którzy tego potrzebują. Upomina się on wyraźnie i odważnie o najważniejsze dzisiaj sprawy, często jako pierwszy, czasem jako jedyny hierarcha.

Chce dla nas Kościoła, który służy nie samemu sobie, lecz jest wspólnotą otwartą dla wszystkich, zwłaszcza słabych, biednych, ubogich, poranionych i doświadczonych przez życie, co zaznaczył podczas niedawnej wizyty w Nowym Jorku. Chce Kościoła misyjnego, bardziej wychodzącego do ludzi, niż oczekującego, aż sami przyjdą. Mówi: „Oczekiwałbym, aby nasz Kościół był bardziej otwartym na wszystkich zagubionych i poszukujących. Winniśmy wyjść do tych, którzy już nie przychodzą”.

W tym Kościele chce kapłanów nadziei, pojednania i miłości, którzy będą łączyć. przekonuje: „Kapłan na dzisiejsze czasy to kapłan, który niesie przebaczenie i pojednanie. Inaczej jest kapłanem, który dzieli, jątrzy i nie pozwala ludziom żyć w nadziei. O takich kapłanów codziennie się modlę”.

Definiując obecną rolę prymasa Polski, mówi, że „głos ten musi być głosem jednoczącym. Powinien ukazywać fundamenty, których nie wolno pomijać: dobro wspólne narodu, praworządność, zdolność do współpracy i przekraczanie partykularnego myślenia partyjnego”. Jego patron – św. Wojciech – jest przecież patronem Kościoła jeszcze niepodzielonego.

Nas wszystkich przestrzega przed „farbowaną duchowością” pozbawioną żaru Ewangelii: „Dziś potrzeba konkretnego świadectwa, które wyraża nas samych, które domaga się osobistego zaangażowania, twórczej i odważnej obecności czy rewizji naszych przyzwyczajeń, nawyków, utartych schematów. Świadectwa, które niekiedy musi nawet kosztować. Potrzeba misji twarzą w twarz. Potrzeba, byśmy dzielili się z innymi doświadczeniem Boga z pierwszej ręki”.


CZYTAJ TAKŻE ROZMOWĘ:

Abp WOJCIECH POLAK, prymas Polski: Kiedy mówiłem o poszanowaniu Konstytucji, nie zwracałem się bezpośrednio do pana prezydenta. Mówiłem do wszystkich, bez wyjątku, o tym, żebyśmy żyli w państwie prawa.


Prymas Polski proponuje nam drogę wolną od zacietrzewienia, przekonania o własnej nieomylności i pogardy wobec innych: „wówczas będziemy umieli stanąć naprzeciw drugiego człowieka i powiedzieć: przepraszam, pomyliłem się, nie miałem racji. Myślę, że fundamentem każdej wspólnoty, także w wymiarach narodowych, rodzinnych i społecznych jest przekonanie, że z drugim człowiekiem warto budować przyszłość. Otwarcie na drugiego, który się od nas różni”.

Pyta o kształt naszego chrześcijaństwa. W Krynicy wyrażał obawę o to, że w chrześcijaństwo „wkrada się” nacjonalizm czy fundamentalizm. Powiedział: „Aprobata dla tego typu myślenia nie tylko jest niewłaściwa, ale wręcz heretycka – tak nie może być. To odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”. Gdzie indziej powiedział, że „Krzyż nie może być niesiony na czele takiej czy innej grupy – choćby sama miała poczucie, że jest wierząca czy do wiary się odwołuje – gdy podczas tego marszu czy pochodu padają słowa nienawiści, złości, agresji, podszyte chęcią poniżenia, zniszczenia czy zniesławienia innych”.

Upomina się odważnie o tych, którzy dziś głosu nie mają albo jest on niewłaściwie rozumiany. W pierwszy dzień swojego prymasostwa, zapytany o stosunek Kościoła do zjawiska pedofilii, powiedział: „Chcemy oczyścić i wyzwalać siebie, i Kościół, nawracać najpierw siebie z tej rzeczywistości, która jest grzechem i złem. Takie czyny są przestępstwem i ciężkim grzechem. Zero tolerancji”. W 2017 r. powtórzył: „Nie może być żadnego cienia tolerancji dla pedofilii”.

Jego wielką troską jest nasza postawa wobec uchodźców. Przekonuje: „Nie wolno powiedzieć, że uchodźcy to nie nasz problem”. Dramatycznie pyta, czy żyjemy jak Jezus, który wychodził do biednych, ubogich i odtrąconych. Czy rozumiemy przelęknienie i zastraszenie tych, którzy uciekli przed horrorem wojny, przed śmiertelnymi ciosami szaleńczych nalotów i bombardowań, przed złem doznawanych krzywd i cierpień, aby znaleźć bezpieczne schronienie? Dodaje: „Chyba utraciliśmy poczucie bratniej odpowiedzialności, popadliśmy w hipokryzję, staliśmy się nieczuli na wołanie innych, przyzwyczailiśmy się do ich cierpienia, do ich śmierci, nie dotyczy nas, nie interesuje, to nie nasza sprawa. Ale to jest właśnie nasza sprawa, bo jest to sprawa Jezusa”.

Dba o mądre rozdzielenie spraw przynależnych władzy ziemskiej i Kościołowi, jak choćby w przypadku sejmowej uchwały ws. objawień fatimskich. Przypomniał, że „Akty ściśle religijne nie powinny być wykorzystywane do tego, by tak czy inaczej odczytywać naszą społeczną rzeczywistość. Pan Bóg nie domaga się od nas aktów strzelistych, nie domaga się od nas deklaracji, nie domaga się tego, byśmy wobec innych manifestowali w słowie to, że jest taka czy inna rocznica, ale domaga się od nas przede wszystkim chrześcijańskiej postawy”.

Wzywa do budowania mostów, abyśmy Polskę wspólnie budowali, a nie niszczyli. Jako pierwszy prosił o pojednanie i przebaczenie, o przezwyciężanie podziałów w ojczyźnie. W Częstochowie w tym roku apelował o przemianę szanującą porządek i ład społeczny, a nie bezmyślne burzenie go dla takich czy innych racji. Wzywał: „Mamy szanować ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia, a nie nadwyrężać go czy wręcz omijać we wszystkich wymiarach życia, w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym”. Kiedy indziej powiedział: „Musimy przemyśleć sobie, co znaczy dobro we wspólnych kategoriach. Co dla nas znaczy wyjście np. poza zamknięte układy partyjne w celu rozumienia dobra całego narodu, wszystkich Polaków, bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdują i jakich wyborów dokonują”.

Za co jestem osobiście wdzięczna Księdzu Prymasowi?

– że przyjeżdżam do Gniezna nie jak do Pałacu Prymasowskiego, a jak do domu, gdzie każdy może znaleźć gościnne progi;

– za prostotę stołu, gdzie nic się nie marnuje, a ser pojawia się do tego momentu, aż nie zostanie do końca zjedzony;

– że ja, nie będąc biskupem, otrzymuję odpowiedź na każdy sms;

– za ludzkie wzruszenie, które odebrało mu głos, kiedy przemawiał na Jasnej Górze do papieża Franciszka;

– za odwagę, która nie jest rewolucjonizmem, a wynika z głębokiego przekonania, że czasem milczeć nie można;

– za pokorę, z jaką znosi lejący się na niego internetowy hejt;

– za homilie, z których każda przywołuje nauczanie papieża Franciszka, choć to tak tu nad Wisłą niepopularne;

– za pokonywanie jego naturalnej nieśmiałości i pochylanie się nad człowiekiem z gestem wyciągniętej dłoni;

– za towarzyszenie w drodze i dzielenie z nami trudów tej pielgrzymki, bez oczekiwania  specjalnych przywilejów, żeby przypomnieć stanie w kolejce po posiłek w Taizé czy siedzenie na schodach, bo zabrakło krzeseł w trakcie jednego z wykładów na zjeździe Gnieźnieńskim;

– za bycie jednym z nas, będąc Prymasem Polski.

Obecnie o wiele trudniej być prymasem niż za jego poprzedników. Dziś prymasostwo to funkcja tylko honorowa, więc autorytet nie jest budowany automatycznie, gdyż prymas nie przewodniczy już z urzędu konferencji episkopatu. Ale arcybiskup Wojciech Polak pokazuje skutecznie, że przewodzi w ewangeliczności, w prostocie. Że kto chce być pierwszym między wami, niech będzie sługą wszystkich.

Mamy Prymasa na XXI wiek! Prymasa nadziei.


Laudacja została opublikowana na stronie internetowej Laboratorium „Więzi” >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Gratulacje dla Ksiedza Prymasa, jednego z nielicznych hierarchów inteligentnych i przyzwoitych

Przeczytałem z wielką uwagą powyższy tekst na temat Księdza Prymasa. Oczywiście podzielam większość z tego co zostało tam napisane, aczkolwiek mam pewien żal może nie osobiście do Ksiądza Prymasa, jak do Kościoła katolickiego w Polsce. W imię zasady „lepiej późno niż wcale” cieszy mnie fakt, iż Kościół w Polsce zaczyna być „prawy i sprawiedliwy” w swoich osądach, a nie pisowski. Szkoda tylko, że Ksiądz Prymas od samego początku piastowania swojego stanowiska t.j. od 2014r. nie wyrażał tak wyraźnie i głośno swoich ewangelicznych poglądów np. w sprawie uchodźców. Wtedy bardziej słyszalny był głos Szarej Eminencji Kościoła nadającej z Torunia i muszę powiedzieć, że nadal jest. Wtedy przed wyborami parlamentarnymi nikt się w tym duchu nie wypowiadał wyraźnie co Ksiądz Prymas dzisiaj głosi. Sam się zetknąłem z postawą pewnego bliskiego mi kiedyś kapłana, zasłużonego misjonarza Syberii, który na swoim facebookowym profilu zamieszczał tanią propagandę pisowską. Zabolało to mnie tak, że do dzisiaj nie uczęszczam na Msze św. Po prostu mnie zwyczajnie odrzuca, czuję się tam jak innowierca, gdyż nie podzielam owej społecznej nauki Kościoła w wydaniu rydzykowym. W tym właśnie kontekście mam żal do Księdza Prymasa, że tak późno zaczął upominać się o postawę ewangeliczną wśród swoich wiernych. Może by PiS nie miał dzisiaj takiej większości i nie pozwalał by sobie na taką ekstrawagancję w rządzeniu. Kościołowi polskiemu potrzebna jest reforma, która by odcinała głosy pseudo ewangeliczne płynące szeroko już nie tylko z rozgłośni toruńskiej, ale również z TV publicznej. Również powinien się bardziej stanowczo odseparować od wyznawców „religii smoleńskiej”, która wykorzystuje symbole i praktyki chrześcijańskie do swojej niecnej propagandy podziału na lepszych i gorszych Polaków i katolików. Kościół powinien wrócić do roli, jaką odgrywał w czasach PRL, być swoistą Agorą dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą wspólnie szukać i odkrywać Prawdę. Powinien uczyć dostrzegać ową Prawdę i Dobro w każdym człowieku niezależnie od jego przekonań politycznych czy światopoglądowych. Powinien uczyć prawdziwego dialogu społecznego, który prowadziłby do szukania płaszczyzn porozumienia w każdym życia, a szczególnie politycznego. Marzy mi się tu coś w rodzaju „Okrągłego Stołu”, do którego by zasiadły wszystkie partie polityczne z przedstawicielami Kościoła jako mediatora i wspólnie na nowo szukaliby dobrych rozwiązań dla naszego kraju. Tylko tak można zakończyć tą trwającą wojnę polsko-polską w duchu pokory i poszanowania. Czy to jest możliwe Księże Prymasie?!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]