Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

O czym mówimy w Krakowie

O czym mówimy w Krakowie

05.10.2014
Czyta się kilka minut
Właśnie otwieramy pierwszą taką wystawę o Galicji. Właśnie w Krakowie, właśnie teraz.
Karol Frycz, Plakat reklamujący podróże koleją do Galicji, 1913 r.
W

W powszechnej świadomości Galicja funkcjonuje bardziej jako mit niż realny byt polityczny, w gruncie rzeczy stworzony sztucznie i krótkotrwały.
Dlatego wystawa w Międzynarodowym Centrum Kultury nie ma charakteru stricte historycznego. Historia stanowi tu raczej konieczny punkt wyjścia do rozważań socjologicznych, antropologicznych, kulturowych, których tematem jest mit Galicji – zmienny i wieloznaczny, nadal jednak żywotny.
Jego elementami jest wyobrażenie zarówno Arkadii, jak i pół-Azji, figura dobrego cesarza, ale i konserwatywnego biurokraty, artysty i filistra, przekonanie o szczęśliwej koegzystencji różnych narodów, ale i poczucie, że rodziły się tu najostrzejsze konflikty społeczne, pamięć brutalnej kolonizacji i wszechobecnej polskości – zwalczanej w zaborze pruskim i rosyjskim. Dla jednych Galicia felix, dla innych – Galicia miserabilis.
Na to nakłada się jeszcze chronologia: czym innym była Galicja po 1772 r., czym innym po rabacji i Wiośnie Ludów, czym innym w dobie autonomii, czym innym podczas I wojny światowej, kiedy stała się jednym z wielkich wojennych cmentarzy. Wreszcie, czymś zupełnie innym, gdy rozpoczęła „życie po życiu”, stając się ważnym punktem odniesienia w komunistycznej Polsce, budującym żydowską państwowość w Izraelu czy ostatnio podczas ukraińskiej rewolucji.
Bo też mit galicyjski ma wiele – odrębnych, czasem przeciwstawnych – perspektyw. Wybraliśmy spojrzenie polskie, austriackie, ukraińskie i żydowskie. Choć są jeszcze inne, np. czeskich urzędników, którzy czuli się w Galicji „na zesłaniu”, czy Ormian, którzy stworzyli tu spójną, żywotną wspólnotę...

ŻANNA KOMAR i MONIKA RYDIGER są (wraz z Wernerem Michaelem Schwarzem) kuratorami wystawy „Mit Galicji” w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]