Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Góry i wieczność

Góry i wieczność

04.12.2005
Czyta się kilka minut
Trzykrotnie byłem o włos od śmierci w górach: dwa razy w Tatrach, raz w Hindukuszu. Jedną z tych sytuacji krótko opiszę. Urwałem się na tydzień, w marcu, do Doliny Pięciu Stawów, by odreagować napięcia związane z objęciem stanowiska dyrektora szpitala psychiatrycznego w Warszawie. W schronisku spotkałem partnera do wspinaczki, pamiętam jego imię i nazwisko - Krzysztof Czabański - choć nigdy później nie miałem już z nim kontaktu. Zdecydowaliśmy się na komin Koziego Wierchu. Po kilku wyciągach kruchą ścianą, pierwszy stanąłem na skraju komina. Nade mną piętrzyły się lodowe progi - to, co najbardziej lubiłem. Już byłem gotowy, by wejść w komin, gdy Krzysztof zawołał, bym się nie ruszał i przypętlił mocno do haka, ponieważ chce mi zrobić zdjęcie. Przeklinam brzydko, bo stoję na maleńkim stopniu, a Krzysztof wolno zdejmuje plecak, wyciąga aparat, robi zdjęcie. Wreszcie woła: “Możesz iść". Już mam wykonać wielki krok, a raczej skok na stromy śnieg w kominie, kiedy o pół metra od mojego buta, w ułamku sekundy, wyjeżdża kominem potężna lawina. Jakby pociąg ekspresowy przemknął tuż obok twarzy... Zdjęcie uratowało nam życie, ale czy to był tylko przypadek? Może nie śmierć mi była pisana, a dokończenie remontu zrujnowanego, wiekowego budynku, w którym od tej pory funkcjonuje szpital, którego zostałem wówczas dyrektorem?
D

Dla takich przeżyć warto było iść w góry. Tam, już w obecnym życiu można dotknąć wieczności. Mam nadzieję, że po “tamtej stronie", w lepszym życiu, też będą góry.

Andrzej M. Szemis (Leicester, Wielka Brytania)

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]