Dlaczego Myśliwski?

Tutaj słowa nie są nadaremne: budują obrazy rzeczywistości i skomplikowanych ludzkich losów. Przekładają je na opowieść o codzienności, dzięki której chaos zamienia się w sens.
Czyta się kilka minut
Wiesław Myśliwski / MICHAŁ GĄCIARZ
Wiesław Myśliwski / MICHAŁ GĄCIARZ

Arcydzieło. Pojęcie, które istnieje w kulturze od zawsze i od zawsze opiera się definicyjnym zakusom. Arcydzieło, czyli dzieło ważniejsze od innych, mocniej poruszające, bardziej przejmujące, zapadające w pamięć, doniosłe. Niekoniecznie doskonałe, ale koniecznie niepokojące, skłaniające do nieustannych powrotów, bo przy każdej lekturze odsłaniające nowe sensy, nieodkryte tajemnice.

Wiesław Myśliwski jest autorem arcydzieł.

Wiedział o tym Julian Przyboś, gdy nazwał pierwszą z powieści pisarza, „Nagi sad”, poematem „gęstym od znaczeń”. Już tam bowiem ujawniła się najważniejsza cecha pisarstwa Myśliwskiego: wywodząca się z kultury chłopskiej wiara w moc słowa połączona z nabożnym niemal stosunkiem do języka.

„Pisarza powołuje język, nie doświadczenie, nie historie, tematy, jak się niektórym wydaje. Zresztą w moim przekonaniu literatura nie potrzebuje jakichś szczególnie fascynujących historii czy tematów. Rzeczywistość literatury to najniższe piętro ludzkiego bytowania, to pospolitość, banalność, to narodziny, śmierć i jeszcze trochę w tej ramie” – mówił Myśliwski w rozmowie ze Stanisławem Beresiem. Wiedział o tym już narrator „Nagiego sadu”: „każdy jest na tyle, na ile opowiedziany zostanie albo sam się innym opowie”. Wiedzą o tym w zasadzie wszyscy bohaterowie Myśliwskiego: owczarz Jakub błądzący po pańskim dworze w poszukiwaniu swego szlacheckiego alter ego („Pałac”), Szymek wznoszący rodzinny grobowiec, by scalić rozproszony ród Pietruszków („Kamień na kamieniu”), Piotr nieustannie wędrujący schodami na sandomierskie Rybitwy („Widnokrąg”), łuskający fasolę muzyk, strzegący pamięci swej nieistniejącej już wsi („Traktat o łuskaniu fasoli”), przedsiębiorca wsłuchany w listy Marii snującej historię ich niespełnionej miłości („Ostatnie rozdanie”) czy przeżywający spotkanie z własną młodością profesor historii („Ucho igielne”). Ten ostatni wypowiada znamienne zdanie, stanowiące znakomitą kodę dla słów syna z „Nagiego sadu”: „Słowa cierpią, gdy są nadaremne”. U Myśliwskiego słowa nadaremne nie są: budują obrazy rzeczywistości i skomplikowanych ludzkich losów. I równocześnie przekładają je na pojedynczy głos, indywidualne świadectwo, opowieść o codzienności, która ubrana w słowa, wyartykułowana, wytraca swoją chaotyczność na rzecz sensu. Niwelując opozycję między opowieścią a życiem, twórczość Myśliwskiego przywraca również wartość prawdzie. W centrum świata staje człowiek, który mówi – i tym samym wciąż od nowa tworzy samego siebie.

Refleksja nad miejscem i znaczeniem „ja” w kulturowym uniwersum zmienia pisarza w myśliciela opisującego kondycję człowieka w rozsypanym świecie – podobnego Baumanowi, Braidotti czy Benjaminowi. Samotnicy, uciekinierzy, uchodźcy, emigranci, wykluczeni, pielgrzymi, przechodnie, nomadzi – wszyscy oni muszą swój świat, a więc swoją o nim opowieść, skonstruować z okruchów doświadczeń, ze strzępów pamięci, kultury, historii. Wszystkim brak zakorzenienia we wspólnocie – tak jak bohaterom Myśliwskiego. Bez względu na to, jaka wspólnota miałaby dawać oparcie: klasowa, narodowa, religijna czy kulturowa – pustka pozostaje zawsze pustką i wymaga podjęcia wysiłku ukształtowania świata na nowo. Wymaga ogarnięcia doświadczeń podstawowych, uporządkowania codzienności tak, by zmierzyć się z absurdem i samotnością egzystencji. Do tego niezbędna jest opowieść o sobie samym, która uprawomocniałaby istnienie, dając choćby ułudę tożsamości. No i oczywiście odpowiedzialność – za stwarzany słowem świat, za samego siebie i za drugiego człowieka.

Wszystko, co dzieje się w świecie Myśliwskiego, dzieje się między człowiekiem a człowiekiem. Historia, polityka, miłość, miłosierdzie, dobro i zło – to nie idee, to zdarzenia, spotkania: z radzieckim czy niemieckim żołnierzem, z sanitariuszką, pasterzem, nauczycielem, prostytutką, księdzem, policjantem, szewcem, sklepową, z żydowską dziewczynką... To konkretne twarze i biografie, rozmowy wpisujące się w horyzont naszego świata, tworzące naszą opowieść o nas samych. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2019