Ks. Janusz był dla nas przede wszystkim przyjacielem i dobrym duchem naszego zespołu. Przemierzył dziesiątki tysięcy kilometrów, towarzysząc ks. Hellerowi w wielu jego podróżach po świecie i Polsce. Znał wszystkich i wszyscy znali Jego – z poczucia humoru, zmysłu organizacyjnego, towarzyskiej natury. Specjalizował się w historii polskiej filozofii i filozofii przyrody, interesowała go też metafizyka, filozofia procesu oraz relacje nauki i religii.
„Kiedyś na Słowacji postanowiliśmy wyjść na górę szlakiem, przy którym ustawiona była droga krzyżowa” – wspominał kilka lat temu na naszych łamach wakacyjny wyjazd z ks. Hellerem – „Dość ładne stacje, ale na szczycie czekało nas zaskoczenie. Wieża z potężnym wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego i... ze trzydzieści różnych anten przymocowanych do niej. Pomyśleliśmy wówczas, że chrześcijaństwo dobrze współgra z techniką. Nawet wiszący na krzyżu Chrystus nie zakłóca żadnego sygnału przesyłanego z tej wieży”.
Ks. Janusz też dobrze ze wszystkimi współgrał i mimo silnej osobowości niczego nie zakłócał – potrafił za to przyciągać ludzi do siebie. Trapiące go choroby nie mogły złamać jego ducha ani zmyć uśmiechu z jego dobrotliwej twarzy. Takiego Go zapamiętamy. Niech odpoczywa w pokoju.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




