Wielu z nas słyszało taką historię. Może opowiedział ją przyjaciel – z lekkim wstydem, że „dał się nabrać”. Albo czytaliśmy w prasie, gdy ofiarami padły setki osób, którym z kont zniknął dorobek życia. To nie są pojedyncze przypadki. Według NBP, w Polsce w 2024 r. dokonano ponad 437 tysięcy oszustw bezgotówkowych na łączną kwotę ponad 654 milionów złotych. W dzisiejszych czasach noszą one nazwę cyberoszustwa.
Wiek XXI przyniósł nie tylko internet, bankowość elektroniczną, ale także nowe formy zagrożeń. To, co niegdyś robił kieszonkowiec w autobusie lub na zatłoczonej ulicy, dziś dzieje się za sprawą esemesa z rzekomym linkiem do „banku”. Złodziej nie musi już czyhać na ofiarę w ciemnej bramie. Działa zza ekranu smartfona, zdalnie – co kilka minut ktoś staje się celem próby wyłudzenia.
Jedno kliknięcie, jedno pochopne „tak” w rozmowie telefonicznej i możemy utracić oszczędności. I nie ma znaczenia, czy mamy dyplom uczelni, czy całe życie spędziliśmy w zawodzie technicznym – wobec manipulacji jesteśmy zaskakująco podobni. Różnimy się doświadczeniami, ale emocje – te same – oszuści potrafią rozbudzić w każdym.
Oszuści mają coraz doskonalsze narzędzia
Pułapki finansowe mają wiele twarzy. Czasem to telefon z propozycją „pewnej inwestycji”, czasem e-mail prowadzący do fałszywej strony banku. Bywa, że ktoś dzwoni jako „pracownik urzędu skarbowego” albo podszywa się pod członka rodziny. Niektórzy posuwają się jeszcze dalej – dzwonią ponownie jako „kancelaria”, która chce nam pomóc odzyskać utracone pieniądze. Wszystko to opiera się na emocjach: strachu, nadziei, pragnieniu pomocy.
– Nikt nie jest całkowicie odporny na manipulację – ostrzega dr Konrad Maj, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.
O podatności decydują kontekst i emocje: zmęczenie, presja czasu, nadmiar bodźców. Gdy ktoś w takiej chwili proponuje rozwiązanie szybkie i bezpieczne, często nie włączamy analitycznego myślenia.
– Oszust wchodzi małymi krokami – od drobnej prośby czy ankiety, po coraz poważniejsze zobowiązania. Działa tu mechanizm tzw. stopy w drzwiach: jeśli zrobiliśmy krok A, trudniej nam odmówić kroku B – dodaje ekspert.
„Jak to możliwe, że ja – doświadczony człowiek – dałem się nabrać?” – to pytanie powtarza wielu, którzy padli ofiarą cyberoszustów.

Oszuści wiedzą, że wielu z nas wychowało się w czasach, gdy pieniądze miały jedynie fizyczną postać, a zaufanie budowało się przez uścisk dłoni i spojrzenie w oczy. Teraz wszystko dzieje się za pośrednictwem ekranu – i właśnie tam najłatwiej zasiać złudzenie.
Nasze pieniądze są tylko cyframi na ekranie. Nie widzimy ich, nie dotykamy – więc łatwiej uwierzyć w ich „magiczne” pomnażanie. Głos w telefonie czy zdjęcie na ekranie może brzmieć i wyglądać jak ktoś z rodziny – choć to tylko cyfrowe podróbki (deepfake). Coraz częściej próbę wyłudzenia inicjuje „automat”: ankieta, chatbot, wiadomość od „systemu bezpieczeństwa”. Ufamy, bo maszyna wydaje się obiektywna i neutralna. Tymczasem za każdym takim działaniem stoi człowiek – z konkretnym celem.
Zdrowy rozsądek najlepszą bronią
Można by pomyśleć: to wszystko brzmi strasznie. Ale cyfrowy świat nie jest naszym wrogiem. Daje wygodę i oszczędza czas. Trzeba tylko znać jego zasady i poruszać się po nim świadomie – podobnie jak w przestrzeni miejskiej. Po zmroku chodzimy oświetloną stroną, trzymamy torbę bliżej ciała, nie wdajemy się w rozmowy z nieznajomymi. W sieci obowiązują te same zasady: uważność i zaufanie do sprawdzonych źródeł.
Najważniejsze jest to, co mamy w zasięgu ręki: wiedza i czujność. Wiedza – bo rozumiejąc mechanizmy manipulacji, przestajemy się ich bać. Czujność – bo to ona pozwala zatrzymać się na chwilę przed kliknięciem w link, który „wygląda jak z banku”.
Każdy z nas może wypracować własny zestaw codziennych rytuałów bezpieczeństwa: nie klikać pochopnie, nie ufać anonimowym wiadomościom, nie rozmawiać o finansach przez telefon z nieznajomymi. Warto skupić się na nawykach, które nas ochronią.
1. Czas. Chwila na oddech, sekundowe „zatrzymanie się” i proste pytanie: czy to na pewno ma sens? – często wystarczy, by przerwać manipulacyjny scenariusz.
2. Weryfikacja źródła. Jeśli ktoś twierdzi, że dzwoni z banku – rozłączmy się i sami zadzwońmy na oficjalny numer infolinii. Jeśli wiadomość zawiera link – nie klikajmy, tylko sami wpiszmy adres strony.
3. Oszczędność informacji. Warto ograniczać ilość danych, jakie podajemy przez telefon czy internet – czy to w zabawowej ankiecie, czy w odpowiedzi na ofertę doraźnych korzyści.
Wstyd to kraść, a nie być okradzionym
Osoby, które tracą dorobek życia czy pokaźną fortunę za sprawą oszustwa, mierzą się z czymś więcej niż utratą pieniędzy. Piotr Pawłowski, psycholog i psychoterapeuta z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że ofiary oszustw finansowych zmagają się z trudnymi emocjami: – Wstyd, który każe milczeć i ukrywać prawdę nawet przed najbliższymi. Milczenie jest sprzymierzeńcem oszustów. Dlatego tak ważne jest, by mówić. Do rodziny, do przyjaciół, do specjalistów. Nie po to, by się usprawiedliwiać – ale by odzyskać sprawczość.
Czasem wystarczy proste: „To nie twoja wina” albo „Zadzwońmy razem do banku”. Ważne, by nie obwiniać, nie moralizować i nie oceniać. Gdy ktoś, kto stracił oszczędności, słyszy: „Jak mogłeś się nabrać?”, upokorzenie tylko rośnie. Ulec manipulacji może każdy – młody i starszy, lepiej i słabiej wykształcony. Oszuści wykorzystują uniwersalne ludzkie odruchy.
Nie chodzi o to, by się bać. Chodzi o to, by wiedzieć. Zanim podejmiemy decyzję, zatrzymajmy się, sprawdźmy, zapytajmy: „Czy to, co właśnie słyszę lub widzę, na pewno jest tym, za co się podaje?”. To nie oznaka słabości – to przejaw dojrzałości.
– Każdy z nas może stać się celem – mówi Anna Bichta, prezeska Fundacji Think! – Z tej świadomości zrodziła się realizowana przez naszą Fundację kampania „Bezpieczne Złotówki”. Gromadzimy praktyczne porady ekspertów i opracowania, które pomagają zrozumieć mechanizmy manipulacji i odzyskać poczucie sprawczości. Nasze materiały powstały również z myślą o seniorach i osobach, które z racji wieku są bardziej narażone na wykluczenie cyfrowe. Często wystarczy przyswoić kilka prostych zasad, aby skutecznie obronić się przed wyrafinowanymi metodami przestępców.
To wiedza, która pozwala zachować spokój i kontrolę – a to dziś najcenniejsza waluta w świecie cyfrowym.
Artykuł powstał w ramach kampanii społecznej „Bezpieczne Złotówki” sfinansowanej ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Kampanię realizuje Fundacja Think!
SIDEBAR
Czerwone lampki – Twój test bezpieczeństwa
Czy znam tę osobę naprawdę?
Czy ktoś mnie naciska, straszy lub obiecuje złote góry (to oferta tylko dla wybranych!)?
Czy chce ode mnie danych, hasła albo pieniędzy?
Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiesz „tak” – ZATRZYMAJ SIĘ!
Codzienne nawyki, które chronią.
Nie spiesz się. Pośpiech to największy sprzymierzeniec oszustów.
Hasła trzymaj dla siebie. Bank nigdy nie poprosi o pełne hasło telefonicznie.
Nie klikaj w linki z SMS-ów i e-maili. Nawet jeśli wyglądają „urzędowo”.
Miej zaufaną osobę do konsultacji. Wnuk, córka, sąsiad – ktoś, do kogo zadzwonisz w razie wątpliwości.
Sprawdzaj aktualne informacje. W internecie są miejsca, które rzetelnie ostrzegają przed nowymi metodami (np. bezpiecznezlotowki.pl, cert.pl).
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















