W rosyjskim kontekście

Kinga Dudzińska, politolożka: Gdyby nie konflikt na Ukrainie, być może Litwa nie spieszyłaby się tak bardzo z przyjęciem euro.
Czyta się kilka minut
Premier Algirdas Butkevicius, prezes Banku Litwy Vitas Vasiliauskas i minister finansów Rimantas Sadzius prezentują pierwsze litewskie euro. Wilno, 16 czerwca 2014 r. / Fot. Petras Malukas / AFP / EAST NEWS
Premier Algirdas Butkevicius, prezes Banku Litwy Vitas Vasiliauskas i minister finansów Rimantas Sadzius prezentują pierwsze litewskie euro. Wilno, 16 czerwca 2014 r. / Fot. Petras Malukas / AFP / EAST NEWS

PATRYCJA BUKALSKA: Wydaje się już pewne, że za pół roku Litwini będą mieć euro. Wielki sukces?
KINGA DUDZIŃSKA: Z perspektywy Litwy, która – podobnie jak Łotwa i Estonia – zalicza się do tzw. małych państw, ale też z uwagi na uwarunkowania geopolityczne, wprowadzenie euro będzie sukcesem. Tym bardziej że Litwa wprowadza ją jako ostatnia z krajów bałtyckich. Jeszcze niespełna rok temu szanse na wprowadzenie euro oceniano w Wilnie sceptycznie, głównie z uwagi na wciąż odczuwalne skutki kryzysu gospodarczego. Niecały rok zatem zadecydował, że udało im się spełnić kryteria konwergencji i otrzymać pozytywną ocenę Komisji Europejskiej. Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie konsekwencja instytucji państwowych i rządu.
A z perspektywy zwykłych obywateli?
Optymizm Litwinów jest tu zdecydowanie mniejszy. Według ostatnich danych 55 proc. badanych sprzeciwia się wycofaniu lita z obiegu. Wynika to głównie z obaw przed wzrostem cen, zwłaszcza artykułów spożywczych i usług, co deklaruje aż 78 proc. badanych. Ponadto rodzą się pytania dotyczące wysokości płac i świadczeń socjalnych, które znacznie obniżono w ramach polityki oszczędnościowej w dobie załamania ekonomicznego. Znacznie wzrosło też wtedy bezrobocie: w momencie kulminacyjnym sięgało 18 proc., dziś oscyluje wokół 11 proc. Z kolei utrata pracy wymuszała często emigrację, głównie wśród młodych Litwinów.
Litwini mogą czerpać z doświadczeń dwóch pozostałych państw bałtyckich?
Również Łotysze i Estończycy ze sceptycyzmem przyjmowali euro. Przyjęcie wspólnej waluty na Łotwie, na początku tego roku, było w dużej mierze efektem konsekwentnej i zdeterminowanej polityki finansowej byłego premiera Dombrovskisa. Dziś, po pół roku, euro jest oceniane tam pozytywnie. Trzeba podkreślić, że w przypadku trzech państw bałtyckich ich waluty już wcześniej były przez dłuższy czas sztywno powiązane z kursem euro, co miało znaczący wpływ na sytuację gospodarczą tych krajów, szczególnie w czasie kryzysu, gdy np. Łotwie groziła dewaluacja własnej waluty.
Jakie będą zatem skutki wprowadzenia euro na Litwie?
Dla przedsiębiorców zdecydowanie będą to profity, w tym zwłaszcza niższe koszty transakcji finansowych, które nie będą wymagały już przewalutowania. Szczególnie ważny będzie zakładany wzrost zaufania inwestorów zagranicznych, szczególnie że trzy kraje bałtyckie to dla nich w pewien sposób jeden rynek. Z perspektywy dużych zagranicznych firm to, czy otwierają filię w Wilnie, Rydze czy Tallinnie, nie odgrywa pierwszorzędnej roli. Stąd Litwa, chcąc przyciągnąć kapitał zagraniczny, niejako pozostała bez wyboru – w momencie, gdy euro jest już w Estonii i na Łotwie. To swoista reakcja łańcuchowa: pytanie o euro na Litwie nie brzmiało „czy”, tylko „kiedy”.
Gdyby nie euro w Estonii i na Łotwie, nie byłoby go na Litwie?
Wprowadzenie euro na Litwie, a raczej termin przyjęcia wspólnej waluty, to nie tylko skutek polityki Łotwy i Estonii, ale też relacji z Rosją w kontekście konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Nie można twierdzić, że gdyby nie doszło na tego konfliktu, to Litwa nie wprowadziłaby euro, ale wówczas mogłaby to opóźniać. Nie jestem taka pewna, czy w innej sytuacji geopolitycznej Litwa przyjęłaby euro już od stycznia 2015 r.

KINGA DUDZIŃSKA jest analityczką Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zajmuje się tematyką państw bałtyckich.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2014