Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tylne światła

Tylne światła

20.03.2012
Czyta się kilka minut
Petr Halmay (Czechy)
P

Przemawia do mnie poezja, która na pierwszy rzut oka nie jest silna. Bo zmusza czytelnika, żeby się w niej zaczytał i sam dotarł do jej sensów. Wiersze Petra Halmaya nie krzyczą i nie ma w nich emocji (choć w wypowiadanej ściszonym głosem refleksji często dostrzeżemy ich ślad). Nie ma też lirycznego ornamentu. Są obrazy i skojarzenia rozsiane w czasie i przestrzeni. Sploty tych chwil i miejsc, które człowiek może nazwać swoimi, osaczają go i przytłaczają. Można się w tej pułapce miotać, ale to niczego nie zmieni. Można też rozejrzeć się po niej. Autorskie widzenie świata zyskuje przez to charakter bardzo intymny.

A przecież doświadczenie Halmaya jest wspólne całej generacji, która w dorosłość weszła wraz z wybuchem wolności. Wyczekiwanej, ale w rezultacie często problematycznej. Przed historią – ani zbiorową, ani prywatną – nie da się uciec. I nie trzeba tego robić, lepiej popatrzeć, co z niej zostało w nas. Poszukajmy azylu w tym, co widzimy i co pamiętamy: w na pozór banalnych momentach codzienności, które są kruche i zagrożone stratą, a przez to tym bardziej cenne.

Wiersze urodzonego w 1958 r. Halmaya narastają wokół takich chwil uchwyconych w obrazie. Od każdego obrazu rozchodzą się kręgi skojarzeń i prowadzą do autentycznego poetyckiego przeżycia. Jak w wierszu „Promień słońca”, gdzie spojrzenie na śpiących żonę i synka wywołuje przebłysk zrozumienia, że mityczny początek i koniec dzieje się tu i teraz. Siła tej subtelnej poezji polega na tym, że odsłania nam głębszy sens, skryty pod fizyczną fasadą rzeczywistości.

DOROTA DOBREW (ur. 1959) jest wydawczynią i tłumaczką – z języka bułgarskiego oraz czeskiego, laureatką m.in. Nagrody „Literatury na Świecie” za przekład „Straszydeł na co dzień” Karla Michala (2008).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]