Pół wieku po Rabce. "Może dla wojennego pokolenia naszych rodziców to błahostka?"

Do dziś zastanawiam się, jak takie małe, sześcioletnie dziecko poradziło sobie w tak koszmarnych warunkach – bez wsparcia ze strony dorosłych, bez kontaktu z rodzicami.
Czyta się kilka minut
il. Magda Wolna dla „TP"
// il. Magda Wolna dla „TP"

Przeczytałam przed chwilą artykuł o Rabce, jestem cała roztrzęsiona. Rozpłakałam się, choć od tamtych czasów minęło 49 lat. Kilka lat temu próbowałam znaleźć w sieci coś na ten temat, ale bezskutecznie. Zastanawiałam się, jak to możliwe: czy tylko ja mam takie wspomnienia?

Miałam sześć lat, gdy trafiłam do tego straszliwego miejsca. Najgorsze wspomnienie? Byłam od kilku dni w izolatce, leżałam sama bez jakichkolwiek rozrywek czy atrakcji, bojąc się, że jak się bardziej rozchoruję, poddadzą mnie jakimś strasznym zabiegom. Przyszła niedziela, dzień odwiedzin (nie w każdą niedzielę można było dzieci odwiedzać). To był dzień zmiany czasu, mój ojciec zapomniał o tym i przyjechał godzinę później. Pielęgniarka pozwoliła mu tylko zajrzeć do mnie. 

Zostawił misia, „Świerszczyka” i pojechał. Do dziś zastanawiam się, jak to jest możliwe.

Odwiedziny były limitowane. Raz udało się rodzicom przekupić personel czekoladkami i zabrać mnie na spacer. Standardem była tzw. wielka rozmównica – sala taka jak w więzieniu z telefonami po dwóch stronach szyby.

Wszędzie panował terror i wojskowy dryl. Straszono nas zabiegami medycznymi. Dzieciom chorym na zatoki robiono punkcję straszną igłą, inne dzieci to widziały. Wszędzie krzyk i krew. Ja panicznie się bałam, że kiedyś i mnie to spotka.

Zasypiać można było tylko odwróconym do ściany, a w nocy nie można było wstawać do toalety. Pamiętam, jak przemykałam oświetlonym korytarzem po cichutku, żeby nikt mnie nie dostrzegł.

Koszmarem były kąpiele. Raz w tygodniu w wielkiej sali, kilkadziesiąt dzieci, chłopcy i dziewczęta, młodsze w wannach. Salowa przychodziła i brudną szmatą mydliła dziecko od stóp do głów, po czym całe zanurzała pod wodą. Broniłam się, że jestem duża i potrafię się sama umyć, nie pomagało. Salowe też czesały moje włosy. Strasznie to bolało, a one przeklinały, że mam taką cholerną czuprynę, której nie da się rozczesać. Nie lubiłam moich gęstych kręconych włosów, ale po tym doświadczeniu zupełnie je już znienawidziłam.

Raz w tygodniu dostawaliśmy też czyste ubranie. Sanatoryjne: stare, połatane, brzydkie, za duże, za małe – nikt się tym nie przejmował. W tym, co akurat przypadło, trzeba było chodzić przez cały tydzień. Przez cały tydzień nikt się też nie mył.

Do dziś zastanawiam się, jak takie małe, sześcioletnie dziecko poradziło sobie w tak koszmarnych warunkach – bez jakiegokolwiek emocjonalnego wsparcia ze strony dorosłych, bez kontaktu z rodzicami. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek z personelu był dla dzieci wsparciem, żeby przytulił czy pocieszył. Dorosłych baliśmy się ogromnie.

Rodzice bagatelizowali moje opowieści. Cieszyli się, że udało im się zdobyć dla mnie miejsce w sanatorium i podobno po powrocie mniej chorowałam na anginy. No i przecież wróciłam cała i zdrowa, „krzywda mi się nie stała”. Może z perspektywy powojennego pokolenia wychowanego na okrutnych opowieściach o obozach takie błahostki wrażenia nie robiły? 

Nie wiem, na ile ten pobyt wpłynął na mnie i dalsze moje życie, ale emocje po niemal 50 latach nadal są ogromnie żywe i bardzo bolesne.

Anna

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł