Reklama

Ładowanie...

Listy

Listy

16.01.2023
Czyta się kilka minut
„TP” 1-2 / 2023
 

 

Algorytm nie ma szans

Zaintrygował mnie artykuł Łukasza Lamży dotyczący sztucznej inteligencji i możliwości generowania przez nią tekstu oraz grafik. Jednak po zapoznaniu się z próbkami śmiem twierdzić, że autorki i autorzy „Tygodnika” nie mają się czym przejmować – już po nagłówkach wprawne oko czytelnika jest w stanie rozpoznać nieco zaczepny styl Edwarda Augustyna, nieosądzający Krzysztofa Storego czy aksamitny Anny Goc. Tutaj żaden algorytm nie ma najmniejszych szans.

Po lekturze zamieszczonego kilka stron wcześniej artykułu Agaty Kaźmierskiej i Michała Gikowskiego na temat Twittera pojawiła się myśl: co się stanie, jeśli na tyle uwierzymy mediom społecznościowym, że będą w stanie bardziej niż dotychczas sterować demokracją? Wystarczy kilka botów, które zaczęłyby rozmawiać z ludźmi, tak jak potrafi to obecnie ChatGPT, ba, dla niepoznaki boty mogłyby rozmawiać ze sobą i wchodzić w sztuczną interakcję, a nawet tworzyć fikcyjne zdjęcia czy wideo. Czy jeśli za tym będzie stała grupa ludzi chcących obalić demokrację, ktoś im stanie naprzeciw? Wyobraźmy sobie tysiące kont, za którymi stoi sztuczna inteligencja, kont wchodzących w interakcję z innymi, za którymi stoi zwykły człowiek, często niczego nieweryfikujący.

Cała nadzieja w prasie, zwłaszcza takiej jak „TP”, która nie wydaje łatwych osądów, a zmusza do myślenia, weryfikowania oraz poszerzania nie tylko poglądów. Za co Wam dziękuję.

RAFAŁ 

Sylwester z innej bajki

Z przyjemnością przeczytałam artykuł Dariusza Kosińskiego „Daj mi tę noc” i przypomniałam sobie sylwestra 1990 roku, ale z innej perspektywy. Pełniłam wówczas dyżur w ambulatorium chirurgicznym pogotowia. Była nas trójka chirurgów, ­pracowaliśmy przez czterdzieści osiem godzin, czyli w sylwestra i Nowy Rok. Już przed północą zaczął się wzmożony ruch, a potem karetka za karetką, podpity tłum szturmujący drzwi zabiegówki, na podłodze wszędzie krew. Taki był skutek rozbijania butelek po szampanie – mnóstwo ciętych ran spowodowanych upadkami na chodnik, na leżące tam szkło. Pracowaliśmy do rana, potem też nie było wiele lepiej, bo skacowani uczestnicy zabawy sylwestrowej zjawiali się z rodzinami.

Niestety w wielu przypadkach były to już rany zastarzałe, które nie nadawały się do szycia. Wiele było też ran powikłanych, z uszkodzeniem ścięgien i nerwów, co skutkowało odsuniętymi w czasie rekonstrukcjami w warunkach szpitalnych, wielomiesięczną rehabilitacją i do końca nieprzewidzianymi następstwami. Kolejno szliśmy się przespać na dwie-trzy godziny, bo po prostu padaliśmy ze zmęczenia. Rano poszliśmy „normalnie” do pracy. W następnych latach dyżurowali kolejni lekarze, ale – jak słyszałam – witanie Nowego Roku było już bardziej cywilizowane z powodu nadzoru policji i ograniczeń.

A wracając do artykułu, wtedy, ponad trzy dekady temu, to był wybuch radości, uczucie, że po tylu dekadach zamordyzmu „wszystko wolno”; pokazanie gestu Kozakiewicza obecnym przecież wtedy wokół „komuchom”. A teraz? Zamiast organizowania zabawy w gronie przyjaciół idzie się często na miejsce spędu z obcymi ludźmi, uczestniczy w obciachowych imprezach, których nie pamięta się następnego dnia. Ech, to już nie moja bajka.

BARBARA

Dziękuję i uzupełniam

Jako Wielkopolanka z radością przeczytałam dodatek poświęcony muzyce w Poznaniu. Cieszę się z przypomnienia w pierwszym artykule wielu zapomnianych może faktów i zasłużonych nazwisk. Zabrakło wśród nich twórcy ruchu Pro Sinfonika – Alojzego Andrzeja Łuczaka. Ten ekonomista zafascynowany sztuką muzyczną był inicjatorem, filarem i fundamentem tego ruchu. Gdyby nie jego niezastępowalne jednoosobowe kierownictwo, ruch pewnie by się szybko zamknął.

Dziękuję całej redakcji za kolejne bardzo ciekawe numery.

MARIA

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]