Domy na łatwiznę

MAGDA MILERT, architektka: Od lat każdy rząd wymienia suburbanizację jako problem o ogromnych konsekwencjach. A teraz dostajemy projekt, który na nią nie tylko pozwala, ale też ją wspiera, reklamuje, mówi: „tego właśnie potrzebujemy”.
Czyta się kilka minut
 / archiwum prywatne
/ archiwum prywatne

KRZYSZTOF STORY: Sejmowe komisje odrzuciły weto Senatu dla nowego prawa budowlanego. Prawdopodobnie już od przyszłego roku domy do 70 m2 będziemy budować bez pozwolenia, kierownika budowy i pełnej dokumentacji. To dobry pomysł?

MAGDA MILERT, architektka: Od lat każdy rząd wymienia suburbanizację jako problem o ogromnych konsekwencjach. A teraz dostajemy projekt, który na nią nie tylko pozwala, ale też ją wspiera, reklamuje, mówi: „tego właśnie potrzebujemy”.

Dlaczego?

Bo w ten sposób można zyskać dużo głosów w kraju, który zmaga się z kryzysem mieszkaniowym, gdzie 30 procent nowych mieszkań jest sprzedawanych jako inwestycje, a nie miejsce do życia. To jest pójście na łatwiznę.

Jakie mogą być konsekwencje?

Powstaną kolejne dysfunkcyjne obszary bez dostępu do usług: komunikacji, szkół, szpitali, gdzie nie da się żyć bez samochodu. A my wszyscy dopłacimy do zbudowania tam drogi czy kanalizacji. Pogłębi się też chaos przestrzenny.

Sposobem na to mają być modelowe projekty domów, które państwo zaoferuje za symboliczną złotówkę.

Tylko że taki projekt musi być dostosowany do warunków na konkretnej działce, a nowa ustawa pozwala budować nawet bez kierownika budowy. Oczywiście już dzisiaj kierowniczy nadzór odbywa się często jedynie na papierze, ale powinno się z tym walczyć, a nie legalizować.

Domy na zgłoszenie powstaną tylko tam, gdzie jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Takie plany to rzadkość.

Gminy zaraz zaczną masowo uchwalać kolejne, żeby zarobić na nieruchomościach. Oczywiście ustawa wprowadza ograniczenia – maksymalnie dwa piętra, minimalną powierzchnię działki. Niestety na każde ograniczenie znajdzie się sposób, a nowe przepisy to jeden wielki kruczek prawny, który pogłębi to, co w polskiej urbanistyce najgorsze. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2021