Biblijne kłopoty z poczęciem

Kilka patriarszych par miało kłopoty z wydaniem na świat potomków. Jak je rozwiązywano?
Czyta się kilka minut
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara

„I stworzył Bóg człowieka na obraz Swój, na obraz Boga stworzył go; mężczyznę i niewiastę stworzył ich. I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: »Rozradzajcie się i rozmnażajcie, i napełniajcie ziemię…«” (Rdz 1, 27-28; Cylkow). Wygląda na to, że w pierwszych dziewiętnastu pokoleniach ludzkość nie ma kłopotów z prokreacją – genealogie, począwszy od Adama, a skończywszy na Terachu, ojcu Abrahama, pełne są szczęśliwych ojców i ich licznych męskich potomków. Od wielkiego dzwonu odnotowane bywa w nich imię jakiejś matki bądź siostry, ale wiemy, że w tle istnieją bezimienne rzesze kobiet, które wydają na świat nie tylko niewarte wspomnienia córki. Ktoś przecież rodzi te „dzieci” [po hebrajsku jeled to zarówno „chłopiec”, jak i „dziecko”].

Pierwszy raz o niepłodności, która ostatecznie okazuje się długotrwałymi problemami z poczęciem, słyszymy dopiero, gdy nastaje era Patriarchów. Pierwsza z Matriarchiń mówi mężowi: „Oto powściągnął mnie Wiekuisty od rodzenia; pójdźże do służebnicy mojej, może zbuduję się [hebr. ibane; to gra słów, gdyż ben znaczy „syn”] od niej” (Rdz 16, 2) i korny Abram płodzi z Hagar Izmaela. Drugiej patriarszej parze też nie wiedzie się w tej materii: „I błagał Ic’hak Wiekuistego za żoną swoją, gdyż niepłodną była” (Rdz 25, 21). U trzeciego Praojca sfrustrowana jest jedynie młodsza z jego żon: „I widziała Rachel, że nie rodziła Jakóbowi…, i rzekła do Jakóba: »Daj mi dzieci; a jeżeli nie, umrę!«” (Rdz 30, 1). Starsza żona „dostarcza” mu jednego syna za drugim. Jakub wpierw oburza się słowami Racheli, potem jednak posłusznie zgadza się na ówczesną surogatkę i służąca Bilha rodzi mu dwóch synów.

Każdej z Pramatek, po długich staraniach, udaje się mieć – wprawdzie nieliczne, ale własne – biologiczne potomstwo. Poza powyższym – „Daj mi dzieci; a jeżeli nie, umrę!” – nie czytamy prawie już nic więcej o uczuciach towarzyszących Sarze, Rebece i Racheli przez te trudne małżeńskie lata. Wyjątkiem są słowa Rebeki: „I trącały się dzieci w łonie jej, i rzekła: »Jeżeli tak, na cóż tedy jestem?«” (Rdz 25, 22). Owo „trącanie się” bliźniąt oznacza ich zwiększoną aktywność i bolesną ciążę. Matka Rebeki pozostała w rodzinnym kraju, teściowa już nie żyje. Midrasz podpowiada rozwiązanie: Pramatka pyta inne kobiety o ich doświadczenie ciąży i nie jest już z tym sama.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kłopoty z poczęciem