Nie za każdą cenę

Czyta się kilka minut

Jestem klientką telefonii komórkowej „Plus” od czterech lat. Uczestniczę w programie 5 Plus. Ta długa współpraca zintegrowała mnie z firmą, czuję się częścią tego systemu. Tym większy budzi we mnie sprzeciw, a jednocześnie poczucie bezsilności, ostatnia reklama, emitowana w radiu i telewizji, nawiązująca do dnia pierwszej komunii, który nazwano dniem pierwszej komórki. Rozumiem dążenie do jak największych zysków, bo taki jest główny sens działania każdej firmy, ale dlaczego za wszelką cenę? Poprzednie reklamy „Plusa” nawiązywały do takich wartości, jak przyjaźń czy miłość. Otrzymuję od firmy poruszające życzenia bożonarodzeniowe i wielkanocne. Jak ma się do tego obecna reklama? W czasach komercjalizacji każdej sfery życia ludzkiego, nieuchronnie zaśmieca się je i spłyca. Czy chęć zarobienia pieniędzy usprawiedliwia już naprawdę wszystko?

Czuję potrzebę wyrażenia dezaprobaty i głębokiego sprzeciwu wobec dotykania uczuć religijnych moich i moich bliskich oraz beztroskiego budowania w dzieciach fałszywego obrazu świata i błędnej hierarchii wartości.

MAŁGORZATA BAKALARSKA (Kęty, woj. małopolskie)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2003