Hofmann ponownie zajmuje należne mu miejsce w historii muzyki jako kompozytor i pianista

Zapomniany poemat symfoniczny Józefa Hofmanna, niegdyś wykonywany przez największych dyrygentów, dziś wraca na estrady jako jedno z najważniejszych odkryć Roku Hofmannowskiego.
Czyta się kilka minut
Józef Hofmann trzema synami, 1940 r. // Fot. Zbiory The International Piano Archives, University of Maryland
ózef Hofmann trzema synami, 1940 r. // Fot. Zbiory The International Piano Archives, University of Maryland

23 stycznia 1920 r. gazeta „Los Angeles Herald” (t. XLV, nr 71) zamieściła arcyciekawą informację. „Chromaticon” i „Nawiedzony zamek” („The Haunted Castle”), utwory Michela Dvorsky’ego, wykonywane wówczas publicznie, okazały się w rzeczywistości kompozycjami Józefa Hofmanna. Autor posługiwał się pseudonimem, by jego muzykę oceniano niezależnie od nazwiska i renomy. Dziś, patrząc na partyturę „Zamku”, widzimy niezwykle czytelny rękopis dzieła głęboko zakorzenionego w swojej epoce: epickiego, rozbudowanego symfonicznego fresku.

Rozległa, efektowna instrumentacja przywodzi na myśl przede wszystkim szkołę niemiecką i poematy symfoniczne Ryszarda Straussa. Z kolei długie ostinatowe linie, dwojenia instrumentacyjne oraz nakładane na siebie plany grup instrumentalnych mogą kojarzyć się z partyturami impresjonistycznymi. Kapryśna agogika, zmienność temp i narracji są cechami muzyki epickiej, opisowej, stanowiącej klasyczny przykład rozwiniętego poematu symfonicznego.

Ołówkowe adnotacje w partyturze (sporządzone w języku niemieckim) różnią się charakterem pisma od autografu i stanowią intrygujący dokument analizy partytury, m.in. harmonicznej. Z ogromną radością myślę o odkrywaniu brzmienia tego dzieła wraz z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia. Jestem przekonany, że stoimy u progu przywrócenia polskiej literaturze muzycznej ważnego utworu na rozbudowany skład symfoniczny.

Józef Hofmann bramie rodzinnego domu przy ul. Kurniki, Kraków 1935 r. // Fot. Zbiory The International Piano Archives, University of Maryland

Hofmann upamiętniony w Krakowie

Wykonanie i nagranie – pod batutą autora powyższych słów, Łukasza Borowicza – zapomnianego dziś poematu symfonicznego Józefa Hofmanna, niegdyś prowadzonego przez tak wybitnych dyrygentów jak Leopold Stokowski i Frederick Stock, zapowiada się jako kulminacyjne wydarzenie Roku Hofmannowskiego. Przypadnie on pomiędzy dwie rocznice: 20 stycznia 2026 r. (150. rocznicę urodzin) oraz 16 lutego 2027 r. (70. rocznicę śmierci kompozytora).

W tym samym czasie liczymy na finał wieloletnich starań o upamiętnienie w Krakowie miejsc urodzin Józefa Hofmanna (ul. Kurniki), a także przynajmniej Ignacego Friedmana (ul. Kalwaryjska; w kolejce pozostają również Mieczysław Münz i Seweryn Eisenberger). Towarzyszyć temu będą specjalne koncerty oraz spotkania poświęcone pianistom, a na krakowskim lotnisku przygotowywana jest właśnie wystawa poświęcona artyście. Hofmann ponownie zajmuje należne mu miejsce w historii muzyki jako kompozytor i pianista.

Jakub Puchalski

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Hofmann odkrywany