W epoce algorytmów, baniek informacyjnych i cyfrowo wzmacnianych podziałów coraz trudniej zauważyć, że to, co łączy, bywa równie istotne jak to, co dzieli – a czasem znacznie bardziej. O tym, i nie tylko o tym, pisze Marcin Napiórkowski w swojej książce „Polska jest życzliwa”.
Nasz mózg i nasza kultura są tak zaprojektowane, by dostrzegać różnice i ignorować podobieństwa. Przesypiamy ciągłość, czujnie wyłapujemy zmiany. To skuteczny model działania, który dobrze służył naszemu gatunkowi przez dziesiątki tysięcy lat.
Jak przypomina językoznawstwo strukturalne, różnice są podstawowym tworzywem ludzkiego języka. Antropolodzy tacy jak Claude Lévi-Strauss uogólnili tę zasadę, pokazując, że kultura oparta jest na systemach różnic, a nasze wnioskowanie to w rzeczywistości poszukiwanie „homologii między systemami różnic”. Pod tym skomplikowanym określeniem kryje się bardzo proste w gruncie rzeczy spostrzeżenie. Jedne systemy różnic wykorzystujemy do opisania innych. To, co bliskie, namacalne, widzialne, wyjaśnia nam to, co odległe, nieuchwytne, ukryte. Tak właśnie działają mity. Charakterystyczne zwierzęta totemiczne pozwalają śledzić skomplikowane genealogie. Kody kulinarne oddzielają naszych od obcych, święte od świeckiego, czyste od nieczystego. Świat opisywany z punktu widzenia antropologii strukturalnej jawi się jako wielka gra w „znajdź dziesięć różnic między obrazkami”.
W skupieniu na różnicach kryje się jednak haczyk. Gdyby ktoś pokazał nam dwa całkiem niepodobne obrazki i kazał odnaleźć dzielące je różnice, nie wiedzielibyśmy, od czego zacząć. Różnice bowiem okazują się znaczące jedynie na tle podobieństw. To, że tych podobieństw nie zauważamy, nie znaczy, że nie odgrywają one kluczowej roli. Tymczasem zła Eris próbuje nas przekonać, że to, co nas łączy, nie istnieje, a przynajmniej nie ma znaczenia.
W ciągu ostatnich dwóch dekad udało nam się stworzyć pod jej patronatem przerażająco efektywny mechanizm, opierający się na wyjątkowo skutecznym sortowaniu różnic i podobieństw. Część osób, grup czy zjawisk trafia do koszyka „nasze”, pozostałe zaś do koszyka „obce”. Przestrzenie niejasne, gdzie różnice mieszają się z podobieństwami, są coraz skuteczniej eliminowane.
Na pewnym poziomie to nic nowego. Niejedna kultura próbowała uzyskać podobny efekt. Nigdy dotychczas w historii nie dysponowaliśmy jednak tak skutecznymi narzędziami technologicznymi do osiągnięcia tego złowrogiego celu.
Dziś dzięki algorytmom rządzącym mediami społecznościowymi widzimy albo treści, z którymi się zgadzamy (to słynny efekt baniek), albo takie, na które mamy reagować gniewem, oburzeniem i nienawiścią. Ponieważ wypowiedzi tak swoich, jak i obcych są wyrwane z kontekstu (pozbawione twarzy, głosu, często anonimowe), znikają nam sprzed oczu zarówno podobieństwa łączące nas z wrogami, jak i – co równie groźne – różnice dzielące nas od przyjaciół.
Media społecznościowe to nie wszystko. Na „swoje” i „obce” coraz skuteczniej dzieli się nasz czas i nasza przestrzeń. Globalizacja uczyniła dalekie bliskim, czyniąc zarazem bliskie coraz odleglejszym. Popijając koktajl z egipskich truskawek na szwedzkiej kanapie wyprodukowanej w Polsce, możesz w jednej chwili połączyć się z fanami twojego ulubionego koreańskiego serialu zamieszkującymi dowolny kraniec globu. Możesz też nigdy w życiu nie porozmawiać z sąsiadem, od którego dzieli cię dwumetrowy odcinek korytarza.
Starannie dobrani znajomi-nieznajomi z internetu będą coraz silniej zaliczać się do jednej z dwóch grup. Albo będą podzielać twoje pasje i upodobania i jak echo powtarzać twoje opinie, albo będą anonimowymi wrogami migającymi ci w aurze oburzenia.
Tymczasem z sąsiadem sprawa bywa skomplikowana. Łączy was przypadek. Z punktu widzenia antropologii strukturalnej taki stopniowo oswajany nieznajomy stanowi fascynującą wiązkę różnic i podobieństw. I właśnie dzięki temu pełnić może tę samą funkcję co outsiderzy w eksperymencie Katherine W. Phillips.
Fragment wstępu do książki: „Polska jest życzliwa” Marcina Napiórkowskiego, wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




