Suplement do „Shoah”

Trudno mówić mi o "Raporcie Karskiego", nie wspominając o moim poprzednim filmie "Shoah". Nie nakręciłbym "Raportu Karskiego", gdyby nie wydarzenie, które wydaje mi się skandaliczne.
Czyta się kilka minut

Jan Karski pełni bardzo ważną rolę w filmie "Shoah", w 1978 roku przez dwa dni kręciłem z nim wywiad w Waszyngtonie. Gdy robiłem "Shoah", byłem w fatalnej formie psychicznej. Nie tylko dlatego, że nie żyje 6 milionów ofiar Holokaustu, ale i dlatego, że nie żyją ich kaci, nie żyją świadkowie. Gdy spotkałem kogoś, kto przeżył, miałem wrażenie, jakbym wyciągnął go z grobu, czułem się jak archeolog, który znajduje drogocenny przedmiot. Znałem wcześniej historię Karskiego, ale wydawało mi się, że on od kilku lat nie żyje. Gdy go poznałem, było to dla mnie niesamowitym przeżyciem ze względu na jego postawę i historię życia.

Miałem problemy, aby przekonać go, by stał się jednym z bohaterów mojego filmu. Jego świadectwo było dla mnie bardzo ważne, gdyż była to osoba, która dwa razy mogła dostać się do getta w 1942 roku. Karski w sposób bardzo bulwersujący opowiada o spotkaniu z dwoma żydowskimi przywódcami w getcie, którzy przekazują mu misję opowiedzenia o losie Żydów.

Jak wiemy, został zatrzymany przez gestapo, później był torturowany. Z niewoli odbił go polski ruch oporu. W "Shoah" można zobaczyć fragmenty pierwszego dnia wywiadu z Karskim, który kończy się słowami: "Złożyłem raport o tym, co widziałem". Postanowiłem zakończyć film

tymi właśnie słowami z wielu powodów, między innymi ze względu na konstrukcję dokumentu, jego dramaturgię.

W drugim dniu nagrań Jan Karski opowiadał o reakcjach ludzi, którym przekazywał swój raport. Przede wszystkim o spotkaniu z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem.

Gdybym pokazał w "Shoah" cały wywiad z moim bohaterem, film byłby za długi. Jan Karski z pierwszego dnia rozmowy był zupełnie innym człowiekiem niż w drugim dniu. Pierwszego dnia był bardzo zmobilizowany, uważny, w drugim - wyczerpany. Uważałem, że opowieści z drugiego dnia są bardziej anegdotyczne, on sam - pozwolę sobie tak powiedzieć - grał podczas udzielania wywiadu. Ale to był oczywiście wielki człowiek.

Zdarzyło się po latach, że młody francuski pisarz Yannick Haenel postanowił napisać o Karskim książkę. Składa się z trzech rozdziałów. Pierwszy to parafraza tego, co Karski mówi w filmie "Shoah" (mógłbym nawet powiedzieć, że autor oddaje mi tym samym hołd). Zaznacza zresztą źródło, które cytuje. Druga część to parafraza książki Karskiego, na trzecią zaś składają się jego własne, Yannicka fantazje.

Fikcja ma wszystkie prawa, można mówić coś wbrew prawdzie, robić z Jana Karskiego bohatera i męczennika narodu żydowskiego. Autor w sposób skandaliczny opisuje spotkanie z Rooseveltem, który przysypia, patrzy na nogi swojej sekretarki, trawi resztki jedzenia. Autor fantazjuje, tworząc wewnętrzny monolog Karskiego.

Nie chciałem czytać tej książki w momencie jej wydania, także długo po tym, jak się ukazała. Ponieważ wydajemy u tego samego wydawcy, nie chciałem wszczynać wojny domowej. Ale wiele osób uważało, że skoro milczę, to potwierdzam jego wersję. Poproszono mnie o jej przeczytanie. Gdy przeczytałem książkę, zagotowałem się, napisałem długi artykuł, wyciągnąłem kasety z nagraniami do "Shoah", przeglądnąłem je od nowa i stwierdziłem, że Jan Karski nie uważał się za męczennika narodu żydowskiego i że Roosevelt w jego relacji nie jest taki jak w powieści.

W związku z misją Karskiego trzeba zadać najważniejsze pytanie: Czy Żydzi w Europie mogli być uratowani? Według mnie - nie".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2010