Ja – mężczyzna religijny – praktykuję ją od 30 lat z moim mężem Pawłem. Zawarliśmy małżeństwo w Anglii, w Ratuszu Brighton, nad morzem, w 2015 roku („Ojcze nasz” odmówił na naszym weselu pastor anglikański), ale jesteśmy razem od spotkania – nad Bałtykiem – w Ustce i romantycznego spaceru o blasku księżyca w 1995 r. We dwóch usiłujemy pielęgnować nasz związek uczuciowy i erotyczny – oto moja odpowiedź na intrygujący artykuł red. Ochędowskiej „Koniec miłości romantycznej”.
Tekst inspiruje się książką „Miłość nie istnieje” prof. Tomasza Szlendaka, który uważa, że miłość to konstrukt, maszyneria do wybierania partnera. Śmieszne jest to porównanie uczucia do inżynierii dosłownej czy społecznej! Czy z gabinetu uczonego nie widać ludzi zakochujących się w sobie, nie słychać „Uczty” Platona – dialogu o Erosie (i to łączącym osoby tej samej płci) – albo najnowszych dzieł, jak „Pochwała miłości” filozofa Alaina Badiou czy „Historie miłosne” psychoanalityczki Julii Kristevej?
Kristeva eksploruje werset „Twoje imię – wylany olejek” (w Biblii Tysiąclecia: „olejek rozlany imię twe”). Tu właśnie imię to wrzenie sensu i sensualności, synteza zmysłów i znaków. Ciało i imię zostają nie tylko zestawione, spojone, ale wpisane też w alternatywną, paradoksalną logikę, która warzy proces miłości, eliksir przestrzeni psychicznej naszego wnętrza. I cielesność, i duch wybuchają w miłości.
Tomasz Szlendak ogranicza się do uczucia heteroseksualnego. Tymczasem Julia Kristeva napisała studium o różnorodnych miłościach, w tym o homoseksualności greckiej czy uczuciu do mężczyzn kryjącym się pod promiskuityzmem Don Juana. Psychoanalityczka napisała też z mężem, powieściopisarzem Philippe’em Sollersem, książkę „Małżeństwo jako sztuka piękna”. Z Pawłem podpisujemy się pod tym tytułem obiema rękami. Sollers powiedział mi, że podczas gdy dziś seks jest celebrowany z entuzjazmem, słowo „miłość” jest teraz uważane za nieprzyzwoite.
Ale wróćmy do wcześniejszej publikacji, obecnej w Polsce już od roku 1968, dzięki znakomitemu przekładowi literaturoznawcy Lesława Eustachiewicza: „Miłość a świat kultury zachodniej” Denisa de Rougemont, który odwołuje się do myśli Heraklita i Empedoklesa. Miłość okazuje się zasadą wszechświata: harmonią wynikającą z napięcia przeciwieństw u Heraklita, a przyciągania przeciwieństw u Empedoklesa. I dziś miłość stanowi wielkie zagadnienie kultury umysłowej. Filozofka praw człowieka Martha C. Nussbaum rozważa emocje jako to, co najważniejsze w życiu.
Z Pawłem jesteśmy już doświadczonym małżeństwem – niebawem emerytura. Bycie seniorem bywa trudne, ale pocieszamy się stwierdzeniem filozofa i aktywisty na rzecz Ukrainy i Izraela, Bernarda-Henri Lévy’ego, że od starszych par bije blask. Miłość żyje. Miłość przetrwa.
Tomasz
OD AUTORKI: Dziękuję za list – za jego osobisty ton i piękne świadectwo trwającej relacji. Chciałabym jedynie doprecyzować, że nie sugerowałam, iż miłość romantyczna nie istnieje w sensie egzystencjalnym czy doświadczeniowym, że nie obserwujemy wokół siebie ludzi zakochanych i że sami nie kochamy. Gdy piszę o kryzysie miłości romantycznej, mam na myśli dominujące narracje kulturowe – a one wskazują na głód historii, które romantyczną miłość podważają. W samej tylko Francji cykl powieści Freidy McFadden, o której pisałam na łamach „Tygodnika”, sprzedał się w zeszłym roku w nakładzie 3 mln egzemplarzy, pokonując nawet przygody Asteriksa.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














