Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wydała ostrzeżenie nawigacyjne dla pilotów. Kto i dlaczego zakłóca działanie systemów GPS?

Wojna elektroniczna dotarła do naszego kraju. Regularnie zagłuszane systemy nawigacji satelitarnej nad północną Polską i krajami bałtyckimi stanowią zagrożenie dla lotnictwa i żeglugi. Część linii lotniczych zdecydowała o wyłączeniu systemów GPS.

07.02.2024

Czyta się kilka minut

naratrip / Shutterstock
naratrip / Shutterstock

Samoloty są wyposażone także w inne, niezależne i wzajemnie uzupełniające się systemy nawigacyjne, choć zazwyczaj pierwszym wyborem jest dla nich właśnie GPS. Na razie nie ma informacji o incydentach wywołanych przez ataki, ale władze lotnictwa cywilnego przestrzegają, że ryzyko jest poważne.

Wątpliwości co do tego, gdzie znajduje się źródło problemu, w zasadzie nie ma. Zach Clements, specjalista od bezpieczeństwa systemów nawigacji satelitarnej z Laboratorium Radionawigacji Uniwersytetu Teksasu przeanalizował dane dotyczące zakłóceń. „Miejsca, w których samoloty zaczęły rejestrować skutki zakłóceń, i miejsca, w których ich systemy GPS powracały do normalnej pracy, wskazują, że źródło leży w zachodniej Rosji” – twierdzi badacz. Uważa, że zagłuszające normalną pracę nawigacji systemy są rozproszone na znacznej przestrzeni. Część z nich może znajdować się na okrętach Floty Bałtyckiej.

Już w grudniu eksperci, których cytowały media w krajach bałtyckich, twierdzili, że źródłem problemu nad Bałtykiem jest system Toboł. Rosjanie zaczęli wykorzystywać go, gdy Elon Musk udostępnił siłom ukraińskim system transmisji satelitarnej Starlink. Organizacja Secure World Foundation, która w kwietniu zeszłego roku opublikowała raport na ten temat, wyjaśnia, że Toboł może zakłócać zarówno działanie satelitów, jak i odbiorników naziemnych wykorzystywanych przez Ukraińców. Co ciekawe, system ma być na tyle precyzyjny, że zakłóca system amerykańskie, ale nie zaburza jednocześnie pracy ich rosyjskiego odpowiednika, czyli systemu nawigacji satelitarnej GLONASS.

Mimo zlokalizowania domniemanego źródła sygnałów zagłuszających – mają znajdować się m.in. w obwodzie królewieckim – państwa NATO długo nie decydowały się jasno wskazać palcem Rosji jako odpowiedzialnej za stworzenie zagrożenia dla państw bałtyckich. Aż do ubiegłego tygodnia. Gen. Martin Herem, głównodowodzący estońskich sił zbrojnych, w wywiadach udzielonych „Telegraphowi” i Bloombergowi jasno stwierdził: „Ktoś ewidentnie celowo powoduje te zakłócenia i sądzimy, że tym kimś jest Rosja”.

„Nie wiemy, czy chce w ten sposób coś osiągnąć, czy tylko ćwiczy i testuje swój sprzęt. Sądzimy jednak, że Moskwa uczy się w ten sposób i sprawdza swoje możliwości zagłuszania nawigacji w związku z możliwym przyszłym konfliktem z NATO” – stwierdził generał. W rozmowie z Politico wtóruje mu były szef szwedzkiego wywiadu wojskowego, gen. Gunnar Karlson. „Jednym z powodów tych działań może być hybrydowa agresja: chodzi o to, by poddawać nas presji na różne sposoby. Możliwe też, że Rosja traktuje te działania jako rodzaj odstraszania, pokazując nam, jakie zniszczenia jest w stanie spowodować” – przestrzega oficer.

Dana Goward, członek rady doradzającej prezydentowi USA w kwestii bezpieczeństwa nawigacji satelitarnej, w komentarzu zamieszczonym w portalu Breaking Defense wezwał do odpowiedzi na tę elektroniczną agresję. „Takie ataki stanowią zagrożenie dla tysięcy cywilnych samolotów, a skoro międzynarodowa presja nie zdołała przerwać tych działań, czas, aby NATO podjęło proporcjonalne działania”.

Tyle tylko, że w zasadzie nikt nie wie, jak takie działania miałyby wyglądać. Ataki na systemy nawigacji satelitarnej znajdują się w prawnej „szarej strefie”, czyli poniżej progu wojskowej agresji, co ogranicza możliwości odpowiedzi ze strony Sojuszu. Przynajmniej dopóki nie dojdzie do realnych zniszczeń w postaci lotniczej czy morskiej katastrofy.

Trudno nawet odpowiedzieć pięknym za nadobne, bo Rosja od lat zakłóca działanie systemów GPS także nad własnym terytorium. Już w 2016 r. „Moscow Times” wspominał, że „Kreml zjada GPS na śniadanie”, a Uber i inne firmy polegające na nawigacji satelitarnej miały poważny problem z prowadzeniem działalności w rosyjskiej stolicy. Podobne zakłócenia pojawiają się regularnie w Sankt Petersburgu, a także w kurortach nad Morzem Czarnym, gdzie znajdują się dacze rosyjskich dygnitarzy.

„To może zaskoczyć wielu ludzi, ale system zagłuszający odgrywa przede wszystkim rolę defensywną” – mówił „Telegraphowi” dr Thomas Withington, specjalista ds. wojny elektronicznej think-tanku Royal United Services Institute, dodając: „Rosyjskie siły zbrojne są bardzo zaniepokojone posiadaną przez NATO bronią naprowadzaną za pomocą satelitów GPS. Zagłuszanie sprawia, że taka broń jest zdecydowanie mniej skuteczna”.

Rosjanie masowo zaczęli zagłuszanie systemu GPS, by walczyć z ukraińskimi dronami i dostarczaną przez Zachód naprowadzaną satelitarnie amunicją. Choć zaawansowane systemy uzbrojenia często wykorzystują alternatywne systemy nawigacyjne i mogą uderzać w cele nawet pomimo zakłóceń, wiele prostszych dronów i precyzyjnej amunicji w obliczu wojny elektronicznej zmienia się w bezużyteczny złom. Stosowane przez Rosjan na ukraińskim froncie systemy zagłuszania miały w szczytowym okresie niszczyć tygodniowo nawet 2 tys. prostych, ukraińskich dronów.

Wykorzystywanie broni elektronicznej przeciw celom cywilnym należącym do państw niezaangażowanych bezpośrednio w konflikt jest jednak znaczną eskalacją.

Zakłócanie działania systemów GPS może przybierać jedną z dwóch form. Prostsza – jamming – polega na zagłuszaniu płynących z satelitów sygnałów przy pomocy mocniejszych transmisji na tych samych częstotliwościach wysyłanych przez naziemne nadajniki. Prowadzi to do pogorszenia lokalizacyjnych możliwości systemów nawigacyjnych lub ich całkowitego wyłączenia. Bardziej zaawansowany atak – tzw. spoofing – polega na nadawaniu fałszywych danych pozycyjnych, udających sygnały satelitarne. Poddany takiemu atakowi system podaje fałszywą lokalizację, może też być wykorzystany do sprowadzenia samolotu czy statku na niewłaściwy kurs – potencjalnie tworząc poważne niebezpieczeństwo.

Większość rosyjskich ataków zaliczała się do tej pory do pierwszej kategorii. Zach Clements odkrył jednak co najmniej jeden rosyjski nadajnik, który prowadzi spoofing. Poddane jego działaniu systemy nawigacji informują pilota, że jego maszyna znajduje się około kilometra od lotniska w Smoleńsku.

Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego Unii Europejskiej (EASA) i Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA) uznały zakłócenia za „poważne zagrożenie” dla bezpieczeństwa lotów. „Musimy się upewnić, że piloci i załogi samolotów potrafią zidentyfikować zagrożenia i wiedzą, jak na nie reagować, by bezpiecznie wylądować” – stwierdził szef EASA Luc Tytgat. „W dalszej perspektywie musimy dostosować wymogi certyfikacji systemów nawigacji i lądowania”.

Podobne ataki zdarzały się już w innych miejscach świata, choć nie na taką skalę. We wrześniu ubiegłego roku władze lotnictwa cywilnego Izraela doniosły, że ktoś zakłóca systemy GPS samolotów lądujących na lotnisku Ben Guriona. Zdaniem izraelskich mediów tamtejszy rząd podejrzewa, że źródłem zakłóceń są rosyjskie nadajniki rozmieszczone w Syrii.

W 2019 r. podobny atak niemal doprowadził do katastrofy. Samolot pasażerski lądujący w narciarskim kurorcie Sun Valley w amerykańskim Idaho niemal zderzył się z otaczającymi lotnisko górami. Samolot lądował w trudnych warunkach – całą okolicę spowijał dym z pożarów lasu. Kontrolerzy zezwolili pilotowi na podejście do lądowania wyłącznie na podstawie danych satelitarnych. Dane te były jednak błędne – maszyna zamiast na lotnisko skierowała się w stronę górskiego zbocza. W ostatniej chwili kontrola lotów uprzedziła załogę o niebezpieczeństwie. „Gdyby kontroler nie zauważył, że maszyna zboczyła z kursu, załoga i pasażerowie ponieśliby śmierć” – stwierdza opisujący incydent raport NASA. Źródła zakłóceń nigdy nie zidentyfikowano.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka specjalizująca się w tematyce międzynarodowej, ekologicznej oraz społecznego wpływu nowych technologii. Współautorka (z Wojciechem Brzezińskim) książki „Strefy cyberwojny”. Była korespondentką m.in. w Afganistanie, Pakistanie, Iraku,… więcej
Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor (z Agatą Kaźmierską) książki „Strefy cyberwojny”. Stypendysta Fundacji Knighta na MIT, laureat Prix CIRCOM i Halabardy rektora AON. Zdobywca… więcej