Gwóźdź do trumny III RP

Na naszych oczach powstaje nowy system polityczny. Zadecyduje o tym, jak będziemy żyć i pracować po pandemii.

Reklama

Gwóźdź do trumny III RP

Gwóźdź do trumny III RP

11.05.2020
Czyta się kilka minut
Na naszych oczach powstaje nowy system polityczny. Zadecyduje o tym, jak będziemy żyć i pracować po pandemii.
W oczekiwaniu na nielegalny pochód pierwszomajowy w Warszawie, 1 maja 2020 r. PRZEMEK WIERZCHOWSKI / REPORTER
P

Po przedstawieniu przez kilka krajów europejskich planów wychodzenia z ograniczeń również polski rząd przedstawił swoje zamiary. Od tego momentu wiemy, że ma się to odbywać w czterech fazach – ale nie znamy ani horyzontu czasowego, ani kryteriów, jakie muszą być spełnione, aby przejść od jednego etapu do następnego. Nic też nie wiemy o moralnych dylematach, które nas czekają, i o sposobie, w jaki rząd chce je rozwiązać.

Wiemy, że rząd uważa 13 lat za ważną granicę wieku i 100 m2 za ważny czynnik różnicujący handel, nie wiemy jednak, na jakiej podstawie wyznaczył takie akurat kryteria. W obliczu dramatów w Domach Pomocy Społecznej, które zamieniły się w umieralnie, i upadku setek tysięcy drobnych przedsiębiorców może się to wydawać kwestią trzeciorzędną – ale tak nie jest. Bo na naszych oczach, choć prawie przez nikogo niezauważony, powstaje nowy system polityczny, który...

18110

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z mej perspektywy trudno ocenić sytuację, może jest tak źle jak autor opisuje, a może to tylko takie strachy na lachy. W takich niepewnych czasach, gdzieś tam pod sufitem, czai się myśl genialna - jakoś to będzie. - Gdzieś pośród nas chodzi, żyje człowiek zesłany przez opatrzność, który ogarnie ten burdel. Nakręceni tą pozytywną ułudą, staramy się robić swoje. Rzeczywistość jest jednak brutalna, nie pojawi się niezwyciężony bohater na Kasztance bez skazy. My dalej robić będziemy co w naszej mocy, bogatsi o doświadczenia, z których i tak nic nie wyniknie na przyszłość, ale damy radę, zawsze dajemy.

Nie będzie żadnego nowego ustroju. Będzie burdel falujący, raz lepszy, raz gorszy. Polacy dobrze się w tym czują. Krókowzroczny pragmatyzm, znajmi, rodzina, święta, imprezy - to zwycięży. Wracamy do naturalnego ustroju Polski czyli na wpół kontrolowanej anarchii. Polacy są zmęczeni Zachodem, rywalizacją, zmianami i postępem. Dorobili się przez ostatnie 30 lat, czują się bezpieczni i chca zająć się tym co na prawdę ważne: miłością własną, pieniactwem, bałwochwalstwem, pijaństwem. Dopóki na około nie ma dużych zagrożeń będzie całkiem fajnie, nawet dziesiątki lat. Później państwo się rozpadnie i będzie nowy płacz, ale to będzie dużo później.

Rywalizacja to polski żywioł. Ubóstwienie zmian i nowinek (zwłaszcza technicznych) to niemal cecha narodowa. Co do "postępu" rozumianego jako postęp obyczajowy, o którym uczą na "Gender Studies", to są (oni - Polacy) raczej zniecierpliwieni próbami forsowania go na chama, niż nim zmęczeni.

Alez ciezko sie nie zgodzic.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]