Co się z nami stanie, gdy Arktyka straci lód

Polarna północ ociepla się czterokrotnie szybciej, niż wynosi średnia dla całego globu. A zmiany, które dotkną ten region, wpłyną na nas wszystkich. Zarówno przez pogodę, jak i tektoniczne przesunięcia w geopolityce.

19.03.2024

Czyta się kilka minut

Panorama na miasto Tromsow, Norwegia. / fot. Renato Granieri / Alamy / BE&W
Panorama na miasto Tromsø, Norwegia / Fot. Renato Granieri / Alamy / BE&W

Tromsø nie wygląda tak, jak można by sobie wyobrażać miasto położone aż 300 km na północ od koła podbiegunowego. To nie kolorowe chatki i drewniane domki z pocztówek ze Świętym Mikołajem, a minimetropolia pełna szklanych biurowców i wielkich hoteli, wyrosłych wokół tętniącego życiem portu, który nie zamarza nawet w środku zimy.

–  Tromsø żyje dzięki Golfsztromowi, on daje nam port, drzewa i normalne warunki do życia – mówi Krista, właścicielka lokalnego sklepu z ręcznie robioną ceramiką. – Jednak czegoś takiego nikt się tutaj nie spodziewał – dodaje.

Chodzi jej o zdecydowanie niearktyczną pogodę, jaka zapanowała na dalekiej Północy. Zaledwie kilka dni po zakończeniu zimowej nocy, kiedy słońce raczyło pojawiać się nad horyzontem przez zaledwie 2-3 godziny, miasto i otaczające je fiordy wyglądały jak marcowa Polska. Zamiast normalnych o tej porze roku 20-stopniowych mrozów termometry w „stolicy Arktyki” wskazywały kilka stopni powyżej zera. A goście, którzy przybyli na organizowaną tam konferencję „Arctic Frontiers”, często pierwsze kroki kierowali do sklepów sprzedających kolce na buty, by poradzić sobie z koszmarną gołoledzią tworzoną przez spływającą wodę.

Wiosenna pogoda w arktycznym styczniu coraz rzadziej budzi jednak zaskoczenie. Tromsø, podobnie jak reszta Arktyki, zmienia się w błyskawicznym tempie. A zmiany, jakich doświadcza polarny region, wpłyną na nas wszystkich. Zarówno przez pogodę, jak i tektoniczne przesunięcia w geopolityce.

Najcieplejszy wrzesień

„Arctic Frontiers”, konferencja organizowana w Tromsø od 2013 r., ma być jednym z głównych forów, na których naukowcy, działacze, politycy i wojskowi rozmawiają o problemach, wyzwaniach i przyszłości Arktyki.

W tym roku konferencja była inna niż zwykle. I to nie tylko ze względu na wiosenną pogodę, jaka nawiedziła zimą północne fiordy. Od 2022 r. naukowa, gospodarcza i polityczna współpraca państw arktycznych została niemal zamrożona, bo kraj, który kontroluje połowę tego regionu, został uznany za międzynarodowego wyrzutka. Choć w Tromsø w tym roku pojawili się przedstawiciele Chin, Indii czy Korei Płd., Rosjan nie było tam niemal wcale.

A kwestia rosyjska – zarówno w wymiarze geopolitycznym, jak i naukowym – może być kluczowa dla przyszłości regionu.

Arktyka przeobraża się szybciej niż jakiekolwiek inne miejsce na Ziemi. Opublikowane w 2022 r. badanie międzynarodowego zespołu pod kierunkiem Miki Rantanena z Fińskiego Instytutu Meteorologicznego wskazuje, że tempo jej ocieplania w ciągu ostatnich 43 lat było czterokrotnie szybsze niż średni wzrost temperatur na naszej planecie.

Skutkiem są dramatyczne przemiany tego osobliwego regionu. Muzeum Polarnictwa w Tromsø zawiera bezcenne pamiątki po pierwszych wyprawach w stronę bieguna północnego. Kajak, którym Fridtjof Nansen wracał z pierwszej, nieudanej próby zdobycia bieguna północnego w 1895 r. Dzienniki i mapy dokumentujące polarne ekspedycje Nansena i Roalda Amundsena. A nawet wypchanego psa, który stanowił część zespołu ciągnącego sanie tego ostatniego w stronę bieguna południowego.

Wkrótce jednak wyprawy na biegun północny mogą okazać się o wiele mniej dramatyczne. Tam, gdzie Nansen i Amundsen przebijali się na północ przez bezkres powyginanej, stale przemieszczającej się kry, polarnicy napotkają granatowe morze.

Wielkość kry lodowej spowijającej Arktykę zależy od pory roku, a najniższą wartość osiąga na koniec lata – we wrześniu. Wielosezonowe dane pokazują, że co roku średnia powierzchnia arktycznego lodu (obecnie w szczycie zimy to ok. 15 mln km kwadratowych) zmniejsza się o 12 proc. Dotychczasowe prognozy głosiły, że do całkowitego zniknięcia lodu we wrześniu nie dojdzie przez co najmniej 40 lat. Jednak z badań opublikowanych przez Alexandrę Jahn z Uniwersytetu Kolorado i współpracowników wynika, że kilka wolnych od lodu dni we wrześniu może zdarzyć się w Arktyce jeszcze w tej dekadzie. W połowie wieku (między 2035 i 2067 rokiem) standardem będzie już cały miesiąc bez lodu. Długoterminowe prognozy zależą od koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze – jeśli ich emisje będą kontynuowane na wysokim poziomie, to pod koniec stulecia Arktyka nie będzie skuta lodem od maja do stycznia. Przy ograniczeniu emisji: od sierpnia do października.

Alexandra Jahn pisze, że „ta przemiana wpłynie na całą resztę naszego życia”. I nie przesadza.

Łowiska i polityka

Arktyka to coś więcej niż tylko białe pustkowie zamieszkiwane przez renifery, niedźwiedzie polarne i białe lisy. To kluczowy element stabilizujący cały klimatyczny system Ziemi.

Ogromne, białe pustkowie działa jak wielki klimatyzator. Jaskrawa biel śniegu i lodu odbija promienie słoneczne w przestrzeń kosmiczną, przyczyniając się do obniżenia temperatury całej Ziemi. Zmiana albedo – czyli odsetka energii słonecznej odbijanej przez Ziemię w kosmos – wywołana zniknięciem polarnego lodu morskiego mogłaby spowodować przyspieszenie globalnych procesów ocieplania o nawet 25 proc.

To z kolei oznacza wzrost globalnych temperatur oraz intensywniejsze fale upałów, ale także o wiele ostrzejsze zimy w Europie i Ameryce Północnej, bo cieplarniany chaos może drastycznie zmienić kurs morskich i atmosferycznych prądów, ogrzewających nasz kontynent.

Ocieplenie Arktyki to wreszcie ogromne zagrożenie dla bioróżnorodności. I nie chodzi tu tylko o niedźwiedzie polarne, które stały się niemal maskotkami ruchów klimatycznych. Cieplejsza woda w Oceanie Arktycznym drastycznie wpływa na populacje rozmnażającego się tam zooplanktonu, co sprawia, że pożywienia zaczyna brakować i największym mieszkańcom Arktyki, takim jak wieloryby, jak i tym zdecydowanie mniejszym, ale ważnym dla ludzkiej gospodarki. Wraz ze wzrostem temperatur wody populacje dorsza i innych odławianych gatunków ryb kurczą się i przesuwają na północ. A to prowadzi do coraz istotniejszych konfliktów o bogate, arktyczne łowiska. To właśnie dostęp do nich był jednym z czynników, które zapoczątkowały międzynarodową współpracę państw ściśle zainteresowanych losami Arktyki.

Kluczem do tej współpracy ma być Rada Arktyczna – międzynarodowe forum, powołane w 1996 r. W skład Rady wchodzi osiem państw arktycznych (od Rosji po Danię) oraz sześć organizacji rdzennych mieszkańców Arktyki. Kolejnych 35 państw i organizacji, w tym Polska, ma w Radzie status obserwatora.

Rada miała kluczowe znaczenie dla regionu, bo pozwalała zainteresowanym ustalać normy kształtujące wszystko: od rybołówstwa, po ochronę bioróżnorodności i wiecznej zmarzliny. Ale od lutego 2022 r., kiedy Rosja najechała sąsiednią Ukrainę, jej prace pozostają zamrożone.

W marcu 2022 r. funkcjonowanie Rady zostało faktycznie zawieszone. Moskwa przewodniczyła wówczas Radzie i choć minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zaprosił innych członków na spotkanie organizacji na Syberii, nie stawił się na nim żaden z pozostałych siedmiu uczestników.

„Na razie roczne wpłaty Rosji do budżetu Rady Arktycznej zostały zawieszone do czasu wznowienia pragmatycznych prac z udziałem wszystkich krajów członkowskich” – podało w tym roku moskiewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rzecznik Kremla Siergiej Pieskow poszedł jeszcze dalej, grożąc wycofaniem kraju ze współpracy. „Jeżeli uczestnictwo w jakiejś organizacji przestanie odpowiadać interesowi Rosji… wtedy oczywiście mogą zostać podjęte specjalne decyzje” – powiedział agencji RIA Nowosti.

WIELKIE WYZWANIA: ANTROPOCEN

Przyglądamy się największym wyzwaniom epoki człowieka oraz drodze, która zaprowadziła nas od afrykańskich sawann do globalnej wioski. Omawiamy badania naukowe i dyskusje nad interakcjami między człowiekiem i innymi elementami przyrody – zarówno tymi współczesnymi, jak i przeszłymi. CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>

Podwodne kopalnie

„Nie powinniśmy zamykać tych drzwi i wyrzucać kluczy. Któregoś dnia być może zostaną ponownie otwarte, wszyscy znów znajdziemy się przy arktycznym stole” – powiedział podczas konferencji w Tromsø premier Norwegii Jonas Gahr Støre.

Norwegowie argumentują, że brak kontaktu zaszkodzi pracy naukowej, zwłaszcza związanej z wymianą danych klimatycznych. Prawie połowa Arktyki, od Cieśniny Beringa po Półwysep Kolski, znajduje się w Rosji. Rosyjskie instytucje badawcze współpracują z partnerami zachodnimi od 1993 r., odkąd Finlandia zainicjowała tzw. proces Rovaniemi, inicjatywę dotyczącą współpracy w zakresie ochrony środowiska. Inni członkowie Rady nie podzielają tego dość optymistycznego podejścia. Część z nich uważa, że Arktyka jest skazana na los kolejnego, wielkiego pola geopolitycznej rywalizacji.

Tych pól jest zresztą kilka. Od oczywistych kwestii geostrategicznych – Ocean Arktyczny od początku zimnej wojny był placem zabaw dla nuklearnych okrętów podwodnych i wyposażonych w bomby wodorowe samolotów – po kwestie logistyczne i dostęp do surowców.

Logistyczne – bo topniejąca arktyczna kra otwiera nowy sposób na transport ładunków między kontynentami. Tym cenniejszy, im bardziej zaognia się sytuacja na ostrzeliwanym przez Hutich Morzu Czerwonym. Problem w tym, że znaczna część „przejścia północnego” znajduje się na terytorium Kanady. Jej suwerenności nad szlakiem żeglugowym nie uznają jednak inne kraje, w tym Stany Zjednoczone. Według Waszyngtonu cenna trasa powinna być objęta międzynarodowym prawem swobodnego przejścia.

Dyskusja nad prawami do żeglugi jest jednak tylko drobną niesnaską w porównaniu z potencjalnymi konfliktami o dostęp do surowców, które znalazły się w zasięgu koncernów wydobywczych dzięki topnieniu arktycznych lodów. A gaz i ropa są tutaj w zasadzie najmniejszym problemem.

„Ropa i gaz nie będą już głównym tematem rozmów” – mówił w Tromsø minister spraw zagranicznych Norwegii Espen Barth Eide. „Najważniejszym tematem będzie wszystko, co wiąże się z zieloną transformacją”.

Antropocenu nie będzie

Tylko czworo z dwudziestu jeden członków Podkomisji ds. Stratygrafii Czwartorzędu działającej w ramach Międzynarodowej Unii Nauk Geologicznych głosowało za utworzeniem nowej epoki geologicznej, w której centrum znalazłby się człowiek. Ale nasz wpływ na planetę nie stanie się od tego mniej trwały.

Okazuje się bowiem, że dno Oceanu Arktycznego jest bogate we wszystkie surowce potrzebne do produkcji paneli fotowoltaicznych, turbin wiatrowych czy elektrycznych samochodów. Głębiny mają obfitować w miedź, skand, kobalt, lit, magnez i metale ziem rzadkich – niezbędne dla przestawienia ludzkości na nowe, zielone tory. Większość ich złóż na lądzie skoncentrowana jest w niewielkiej liczbie państw, z których wiele jest politycznie niestabilnych. Np. jedne z największych złóż kobaltu ma objęta walkami Demokratyczna Republika Konga.

Tuż przed rozpoczęciem konferencji „Arctic Frontiers” parlament Norwegii jako pierwszy na świecie podjął więc decyzję o dopuszczeniu firm wydobywczych do prowadzenia wstępnych badań prowadzących do założenia podwodnych kopalni. Norwegowie zapewniają, że to klucz do zapewnienia bezpiecznej energetycznie przyszłości Europie i całemu światu.

Konflikt o dno

„Potrzebujemy minerałów, by zielona transformacja odniosła sukces. Żaden inny kraj nie jest w lepszej pozycji, by pozyskiwać te zasoby w sposób zrównoważony i odpowiedzialny” – pisał norweski minister ds. ropy i energii Terje Aasland.

Tyle tylko, podkreślają przyrodnicy, że nie mamy zielonego pojęcia, czy rozkopywanie morskiego dna w poszukiwaniu minerałów w ogóle da się zrobić w sposób „odpowiedzialny”. Twierdzą, że podwodne kopalnie odkrywkowe mogą zdewastować dziewicze i niemal nieznane ekosystemy, a pióropusze osadów – zanieczyszczać wody odległe o tysiące kilometrów.

Tylko w tym roku badania uczonych z Norwegii i Wielkiej Brytanii wykazały, że organizmy kolonizujące dno Morza Barentsa odgrywają znacznie ważniejszą rolę w wiązaniu atmosferycznego dwutlenku węgla niż do tej pory podejrzewano. Rozkopanie ich środowiska doprowadzi do uwolnienia ogromnej ilości gazów cieplarnianych.

„Nasze badanie pokazuje, jak mało wiemy o życiu w głębinach i jego wpływie na globalny cykl węglowy. Nie wiemy, które głębinowe obszary magazynują najwięcej węgla, nie wiemy więc, które powinny zostać w pierwszej kolejności objęte ochroną. Komercyjne wykorzystanie tych obszarów pędzi naprzód, zanim w ogóle dowiedzieliśmy się, co zniszczymy i stracimy” – pisał członek zespołu badawczego, dr David Barnes z British Antarctic Survey.

A oczywiście można założyć, że kiedy pierwszy kraj dopuści na swoim terytorium rozpoczęcie głębokomorskiego górnictwa, inne nie będą zwlekały z pójściem w jego ślady. Tylko w grudniu ubiegłego roku USA ogłosiły, że znaczna część szelfu kontynentalnego na Morzu Beringa graniczącego z Rosją należy do ich strefy ekonomicznej. Graniczne konflikty o morskie dno dopiero się rozpoczynają.

Polarna furia

Ale Arktyka ciągle ma potencjał do zaskakiwania nawet jej najpilniejszych obserwatorów. Sama konferencja w Tromsø była tego najlepszym dowodem. Po kilku dniach arktycznych upałów wybrzeża archipelagu, na którym położone jest miasto, zostały dotknięte najsilniejszym sztormem, jakiego Norwegia doświadczyła od 40 lat.

Wiatry osiągające prędkość huraganu kategorii 1 (119-153 km/h) niszczyły infrastrukturę i powalały nieliczne drzewa. Większość delegatów, którzy chcieli opuścić konferencję, musiała pozostać na miejscu, bo żaden odpowiedzialny pilot nie podjął się lądowania w targanym historycznymi wichurami Tromsø. Statki pozostały w porcie. Nie kursowały nawet autobusy.

Daleka Północ po raz kolejny pokazała, że to człowiek powinien traktować ją z szacunkiem. Jej furia i nieprzewidywalność jeszcze nie raz popsują nawet najlepsze plany polityków, naukowców i biznesmenów. 


 

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor (z Agatą Kaźmierską) książki „Strefy cyberwojny”. Stypendysta Fundacji Knighta na MIT, laureat Prix CIRCOM i Halabardy rektora AON. Zdobywca… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Gdy Arktyka straci lód