Etyczne i nieetyczne modyfikacje DNA

Za symboliczny początek narodzin terapii genowej można uznać rok 1990, w którym rozpoczęto leczenie czteroletniej Ashanthy DeSilvy chorej na ciężki złożony niedobór odporności (jedną z wielu genetycznych chorób).
Czyta się kilka minut

Z krwi dziewczynki wyizolowano chore limfocyty, do których następnie wprowadzono zdrowe kopie uszkodzonego genu. Tak „naprawione” limfocyty wprowadzono z powrotem do jej organizmu, gdzie zaczęły się namnażać. Był to pierwszy na świecie przypadek terapii genowej zakończonej sukcesem. Rozbudził optymizm, niestety ostudzony w następnych latach. Okazało się, że ingerencja w genom jest o wiele bardziej ryzykowna, niż sądzono: w 2000 r. zaniechano terapii genowej w przypadku ciężkiego złożonego niedoboru odporności, gdy dwóch z dziesięciu leczonych pacjentów zapadło na śmiertelną odmianę białaczki.


CZYTAJ TAKŻE:

Anna Bartosik: Geny da się już edytować metodą „wytnij-wklej”. Prosto i tanio: laboratorium można zbudować w garażu. I właśnie wydano pierwszą w Europie zgodę na modyfikację ludzkich zarodków.


Metoda CRISPR-Cas9, która znacznie ułatwia i pozwala na precyzyjne przeprowadzenie wymiany chorego genu, przywraca optymizm wobec tzw. somatycznej terapii genowej (przypadek DeSilvy jest jej przykładem). Określenie „somatyczna terapia” bierze się stąd, że ingeruje ona w genom chorych komórek organizmu innych niż płciowe. Pomijając ryzyko, nie jest kontrowersyjna etycznie.

Zastrzeżenia etyczne dotyczą tzw. germinalnej terapii genowej, która zmienia genom zarodka znajdującego się w stadium jednokomórkowym, a więc umożliwia utrwalenie się naprawionego genu we wszystkich komórkach organizmu rozwijających się później z zarodka. Cechą charakterystyczną tej metody jest to, że powodowana przez nią zmiana genetyczna jest dziedziczona przez potomstwo wyleczonego. Można powiedzieć, że terapia somatyczna leczy objawy, germinalna zaś – przyczynę choroby genetycznej. Kontrowersja etyczna germinalnej terapii związana jest z tym, że jest ona dopiero w fazie prób, które nieuchronnie skutkować będą niszczeniem embrionów. Jako pierwsza w Europie możliwość tych prób zalegalizowała właśnie Wielka Brytania. Metoda ta też z konieczności zakłada procedurę in vitro. Zatem nawet jeśli nie uznaje się tezy, że zarodkowi przysługują te same prawa, co dorosłej osobie, jest on początkiem życia ludzkiego, które powinno być chronione przed czysto instrumentalnym traktowaniem. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2016