Atomowy chaos: rząd gasi własny pożar. Co dalej z elektrownią jądrową?

Koalicja dostała w spadku po PiS najbardziej zaawansowany projekt jądrowy od ponad trzech dekad. Jeśli nie będziemy potrafili takich inwestycji prowadzić niezależnie od wyborczego kalendarza, nie staniemy się poważnym państwem.
Czyta się kilka minut
Nidokończona Elektrownia Jądrowa „Żarnowiec”. / Fot. Mzywial / CC BY-SA 4.0
Nidokończona Elektrownia Jądrowa „Żarnowiec”. / Fot. Mzywial / CC BY-SA 4.0

O polskiej elektrowni jądrowej dawno nie było tak głośno. Burzę zaczęły słowa Beaty Rutkiewicz, nowej wojewody pomorskiej: „decyzja środowiskowa dla lokalizacji w Lubiatowie została wydana, ale cały czas rozważamy, czy słusznie. Są też różne głosy na temat wybranej technologii. Najbliższe miesiące będą decydujące”.

Dopiero po dwóch dniach sprawę oficjalnie ucięło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. „Nie ma podstaw do zmiany lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej na Pomorzu” – poinformował resort, potwierdzając lokalizację w gminie Choczewo.

Mimo to mamy prawo się niepokoić. Po pierwsze: niedobrze, gdy perspektywę tak fundamentalnych zmian rzuca w formie niezobowiązującego komentarza polityczka, którą zaraz czekają wybory samorządowe. Po drugie: jeszcze gorzej, gdy jej słowa traktowane są poważnie, bo brakuje innych informacji i działań. To prawdziwa porażka rządu Donalda Tuska.

Miesiąc od powołania rządu wciąż nie mamy jasnej deklaracji w sprawie największej polskiej inwestycji.

Rząd nie powołał pełnomocnika ds. strategicznej infrastruktury energetycznej (przez większość rządów PiS był nim Piotr Naimski, teraz najpoważniejszym kandydatem wydaje się Maciej Bando), a w kuluarach mówi się o „cichej wojnie” między ministerstwem klimatu a resortem przemysłu, której stawką ma być nadzór nad programem jądrowym.

Choć w koalicji wszystkie partie deklarują poparcie dla atomu (podobnie jak ogromna większość społeczeństwa), to tematu unikał w kampanii nawet Donald Tusk. Z jednej strony twierdził, że nie mamy alternatywy dla atomu, z drugiej sam mówił o możliwej zmianie lokalizacji.

Taka zmiana to lata opóźnień, katastrofa dla projektu i transformacji energetycznej. Rządzący dostali w spadku po PiS najbardziej zaawansowany projekt jądrowy od czasów zalania fundamentów w Żarnowcu ponad 30 lat temu. Z wybranym partnerem, decyzją środowiskową i lokalizacyjną, z konsultacjami międzynarodowymi. Wbrew słowom wojewody Rutkiewicz decydujące nie będą następne miesiące. Decydujące były ostatnie lata, bo teren inwestycji jest badany od 2017 r. Ważne też będą lata następne. Obyśmy spędzili je na negocjacjach finansowych, projektowaniu i budowie, a nie jałowych kłótniach. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Atomowy chaos