Tego się nie je

Niemal wszystkie ludzkie kultury wykształciły jakieś tabu pokarmowe. Skąd one się biorą? Dlaczego z własnej woli ograniczamy swoje menu?

Reklama

Tego się nie je

Tego się nie je

18.02.2020
Czyta się kilka minut
Niemal wszystkie ludzkie kultury wykształciły jakieś tabu pokarmowe. Skąd one się biorą? Dlaczego z własnej woli ograniczamy swoje menu?
Tanzania, 2018 r. / MICHAŁ MISIAK
D

Datoga są pasterzami. Są znani z niechęci do obcych. Specjalizują się w hodowli krów. W trakcie zaślubin pan młody obdarowuje wybrankę krowami. Panny młode są nacierane masłem z krowiego mleka. Choć krowy pełnią symboliczną rolę w kulturze Datoga, ich mięso jest ważnym elementem diety. Krowy stanowią jedno z głównych źródeł białka i tłuszczu. Datoga nie mają dużego wyboru – zamieszkują wyschnięte równiny północnej Tanzanii w okolicy słonego jeziora Eyasi; trudno jest wyhodować w takich warunkach bogate w białko rośliny.

Razem z antropolożką Mariną Butov­skają prowadziliśmy wśród Datoga badania. Interesowała nas ich dieta. Wypytywaliśmy o potrawy, które są przez nich regularnie spożywane. Podobne wywiady prowadziliśmy wśród członków sąsiadującej populacji – Iraqw. Członkowie tego plemienia nie są pasterzami. Uprawiają ziemię i prowadzą osiadły tryb życia. Diety Datoga i Iraqw okazały się bardzo podobne. W obu populacjach je się bardzo dużo ugali, papki z mąki kukurydzianej; pije się mleko i sporadycznie spożywa kozie i krowie mięso. Na talerzach Iraqw gości jednak potrawa, która wśród Datoga budzi obrzydzenie i moralne oburzenie. Wieprzowina.

Spaghetti na talerzu

Jedzenie wieprzowiny jest zakazane dla Datoga. To najsilniejsze z ich tabu pokarmowych. Iraqw nie widzą w tym nic niewłaściwego. Wiele domostw hoduje własne świnie. Dlaczego dwie sąsiadujące populacje tak bardzo różnią się w podejściu do jedzenia wieprzowiny? Datoga nie cierpią przecież na zbiorowy strach przed nieznanym jedzeniem. Kiedy prowadziliśmy wśród nich wywiady, byliśmy zaskoczeni, że wielu z nich z chęcią spożywa gastronomiczne nowinki, takie jak mandazi, czyli rodzaj pączka sprowadzonego do Tanzanii przez Hindusów, i herbatę przywiezioną przez Brytyjczyków. Na ich talerzach można też znaleźć od czasu do czasu nawet spaghetti.

Zapytani, dlaczego nie jedzą wieprzowiny, Datoga odpowiadali stanowczo, że świnie to nieczyste zwierzęta. Podobny stosunek do wieprzowiny mają gorliwi wyznawcy judaizmu. Szacuje się, że Księga Kapłańska, w której zawarty został zakaz spożywania wieprzowiny, mogła zostać napisana nawet siedem wieków przed Chrystusem. Jednak przejawów tego tabu pokarmowego można doszukiwać się znacznie wcześniej. Archeolodzy badający starożytne domostwa Judejczyków znajdują w nich pozostałości wielu zwierząt, ale nie świń. Sugeruje to, że już ponad 500 lat przed powstaniem Księgi Kapłańskiej ludzie zamieszkujący tereny Judei – centralnej części dzisiejszego Izraela i Palestyny, na zachód od Morza Martwego – nie spożywali wieprzowiny.

Kulturowy drogowskaz

Niemal wszystkie ludzkie populacje wykształciły w procesie ewolucji kulturowej jakieś tabu pokarmowe. Dotyczą one pożywienia, które choć jest jadalne, zostaje wykluczone z jadłospisu. Zazwyczaj zakaz obejmuje wszystkich członków danej populacji, choć często dotyczy wyłącznie konkretnych grup: np. kobiet w ciąży, dzieci czy osób posiadających wysoki status społeczny. Tabu pokarmowe może zostać zawieszone tylko w jednym przypadku: zagrożenia śmiercią głodową. W innej sytuacji osoby łamiące tabu muszą liczyć się z fizyczną karą i ostracyzmem społecznym.

Dlaczego jednak ludzkie populacje przestrzegają tabu pokarmowych? Intuicja może podpowiadać, że bywają one symbolami religijnymi, odwołują się do wielowiekowych tradycji. Zakazane jedzenie może być elementem rytuałów magicznych. Dlaczego jednak wykształciły się takie symbole religijne, tradycje, rytuały i normy? Czy były dziełem przypadku? Antropolodzy twierdzą, że olbrzymią rolę w ich powstaniu odgrywa środowisko, które zamieszkuje dana populacja. Tabu pokarmowe pełnią rolę kulturowego drogowskazu, ułatwiającego członkom danej populacji adaptację do zastanego środowiska.

Tabu związane ze spożywaniem wieprzowiny mogło mieć podobne źródła u Datoga i mieszkańców Królestwa Judei. Wspólnym mianownikiem obu tak odległych populacji jest właśnie środowisko, w którym przyszło im żyć. Wysoka temperatura, bezkresne równiny i brak łatwego dostępu do wody pitnej były wyzwaniami zarówno dla Datoga, jak i starożytnych Judejczyków. W sąsiedztwie obu populacji rozciąga się zaś wielkie słone jezioro, które nie może nawadniać pól uprawnych.

Świnie lubią wodę. Piją jej trzy razy więcej niż zjadają pożywienia. W gorącym klimacie muszą chłodzić się w kąpielach błotnych – może stąd właśnie wzięło się przekonanie, że świnia jest zwierzęciem nieczystym. Z racji swojej fizycznej budowy świnie nie nadają się do pędzenia na długich dystansach. Przemieszczają się bardzo powoli i w porównaniu do bydła czy kóz – na bardzo krótkich dystansach. Nie dają przy tym jajek ani wełny; nie da się na nich podróżować. Chociaż, jak wszystkie ssaki, świnie produkują mleko – niezwykle trudno je wydoić.

Nasi i obcy

Dla starożytnych Judejczyków hodowla świń byłaby poważnym wyzwaniem. Wymagała dużych nakładów pracy i czasu, a przynosiła umiarkowane korzyści. Uzyskanie tej samej ilości mięsa z krów i innych przeżuwaczy było zdecydowanie łatwiejsze. Podobna sytuacja ma współcześnie miejsce w przypadku Datoga. Jednak to, że hodowanie świń może się okazać w niektórych warunkach nieekonomiczne, nie znaczy, że powinno się go zakazywać.

Tabu pokarmowe pełnią jeszcze jedną, bardzo ważną funkcję – pomagają odróżnić swoich od obcych.

Sformalizowanie tabu pokarmowego w Księdze Kapłańskiej pojawiło się niedługo po okresie intensywnej migracji Filistynów na tereny zamieszkiwane przez Judejczyków. Filistyni to starożytna populacja, która znana jest z biblijnych opisów starć z Izraelitami (najsłynniejszym wojownikiem najeźdźców był Goliat). Badania DNA kości świń, które zachowały się w starożytnych domostwach Filistynów, sugerują, że przywieźli oni własne świnie. Konsumowanie ich było prawdopodobnie istotnym elementem ich kultury. Była to oczywista różnica między nimi a Judejczykami, pasterzami. Wielu antropologów sugeruje, że umocnienie zakazu spożywania wieprzowiny wśród Judejczyków było reakcją mającą na celu umocnienie wspólnej identyfikacji. Filistyni – nasi wrogowie – jedzą wieprzowinę. My nie. Nie możesz być Judejczykiem, jeśli zjadasz mięso świń.

Również Datoga mogli mieć swoich „Filistynów”. Świnie pojawiły się na terenie dzisiejszej Tanzanii w XIX w. za sprawą niemieckich kolonizatorów. Marina Butovskaya opowiadała mi o zbrojnych starciach z Niemcami, które zachowały się w pamięci Datoga. Zostali zapamiętani jako okrutni najeźdźcy. Najeźdźcy hodujący i jedzący świnie.

Najsilniejszy zakaz

Datoga i Iraqw różnią się preferencjami dietetycznymi i kulturowymi obostrzeniami regulującymi spożywanie przeróżnych potraw. W obu populacjach występuje jednak tabu, które jest ograniczone tak silnymi kulturowymi zakazami, że samo wspomnienie o nim budzi odrazę. Nie tylko wśród Datoga i Iraqw. Wśród ludzi wszystkich kultur świata. Mowa, rzecz jasna, o spożywaniu człowieka.

Kanibalizm, zwany naukowo antropo­fagią, bywał praktykowany przez człowieka w trakcie jego długiej ewolucyjnej historii. Prawdopodobnie pojawiał się w okresach ekstremalnego głodu. Archeolodzy odnajdują ludzkie kości liczące dziesiątki tysięcy lat, z widocznymi śladami po odcinaniu od nich mięśni. Takie same ślady są znajdowane na kościach jeleni, koziorożców i dzików. Współczesne badania genetyczne sugerują, że posiadamy adaptacje pozwalające uniknąć zapadania na choroby wywoływane przez kanibalizm. Nie pojawiłyby się, gdyby te choroby nie stanowiły presji selekcyjnej. Jedną z takich chorób, która niegdyś pustoszyła populację Fore z Nowej Gwinei, jest kuru – śmiejąca się śmierć.

Rytuał, w którym brali udział Fore, jest daleki od potocznych wyobrażeń o kanibalizmie. Praktykowali endokanibalizm – zjadali członków własnej wspólnoty. Po śmierci ważnych i kochanych członków społeczności organizowano dla nich rytuał pogrzebowy. Kobiety zajmowały się przygotowaniem zwłok do konsumpcji, a potem wraz z dziećmi spożywały mózg zmarłej osoby. Mężczyźni sporadycznie dołączali do ceremonii i zjadali jedynie mięśnie. Choć sam opis tych praktyk może wzbudzać odrazę, dla Fore ta ceremonia była wyrazem największego szacunku wobec zmarłej osoby.

Kiedy Fore nawiązali kontakt z europejskimi kolonizatorami, szybko stali się obiektem badań. Zauważono, że występuje u nich nietypowa choroba neurodegeneracyjna, która dotyka głównie kobiety i dzieci. Kuru pojawiało się u osób, które brały udział w rytualnych ceremoniach. Naukowcy wysnuli hipotezę, że źródłem tej choroby musi być konsumpcja ludzkiego ciała; w 1976 r. Daniel Gajdusek i Baruch Blumberg dostali Nagrodę Nobla za odkrycie nowego mechanizmu rozprzestrzeniania się chorób infekcyjnych. Późniejsze badania udowodniły, że w mechanizmie tym uczestniczą priony – zakaźne cząsteczki białkowe.

Ryzykowna uczta

Dziś nie da się wskazać kultury, która nadal praktykuje kanibalizm. Nawet wśród Fore rytuał ten narodził się w czasie, kiedy dotknęła ich druzgocąca klęska głodowa, tuż przed przybyciem Europejczyków. Od czasu do czasu zdarzają się incydenty kanibalistyczne, takie jak ten w Andach w 1972 r. po katastrofie lotniczej, lub jak te na terenach radzieckich w latach 20. i 30. XX w. Dochodziło do nich jednak w sytuacji skrajnego głodu.

Historyczne kulturowe praktyki kanibalistyczne są niezwykle rzadkie. Wiele populacji zostało zaś niesłusznie oskarżonych o kanibalizm. Kiedy Krzysztof Kolumb dopłynął do Nowego Świata, natrafił na populację Karaibów, która stawiała opór przybyszom. Kolumb pisał do hiszpańskiej królowej, że spotkał się z krwiożerczymi ludojadami, których nazywał Canibales. W odpowiedzi na te listy królowa chętniej wysyłała hiszpańskich żołnierzy do Nowego Świata, aby walczyć z ludojadami. Była też skłonna przyjmować pełne statki karaibskich niewolników, aby ich „ucywilizować”.

Dlaczego tabu spożywania ludzkiego mięsa jest tak powszechne i budzi tak silne emocje? Niektórzy argumentują, że kanibalizm jest tabu, ponieważ naraża ludzi na kontakt z prionami. Nie jest to jednak do końca satysfakcjonujące wyjaśnienie. Priony są przenoszone przez konsumpcję mózgu – dlaczego więc tabu nie dotyczy wyłącznie tej części organizmu? Poza tym okres inkubacji choroby prionowej to nawet 50 lat. Niezwykle trudno byłoby po takim czasie połączyć objawy z przyczyną. Są lepsze sposoby wyjaśnienia powszechności tego tabu: pasożyty.

Pasożyty zmieniają swoich żywicieli. Nie jest to takie proste, kiedy żywiciele należą do różnych gatunków. Różnica w środowisku, jakim dla pasożyta jest nowy organizm, sprawia, że adaptacja ta nie zawsze kończy się sukcesem. Najlepsza sytuacja to taka, kiedy nowy żywiciel należy do tego samego gatunku co obecny. Kanibalizm maksymalnie ułatwia więc pasożytom rozprzestrzenianie się. Modele matematyczne sugerują jednak, że kanibalizm nie jest zagrożeniem dla populacji organizmów, o ile dopuszcza się go pojedynczy osobnik. Problem w tym, że ludzie nie spożywają swoich posiłków samotnie.

Odżywiamy się społecznie i jest to cecha wszystkich ludzkich populacji. Organizujemy rodzinne obiady, wyjścia na pizzę z przyjaciółmi czy urządzamy wspólne gotowanie ugali nad ogniskiem. Jeżeli konsumowana przez nas potrawa jest nieświeża, rozchorować mogą się wszyscy uczestnicy uczty. Społeczne odżywianie się dotyczy również kanibalizmu. Choroby wywoływane przez pasożyty, które korzystały na społecznym odżywianiu się ludzi, mogły zakończyć istnienie niejednej populacji, która uznała, że kanibalizm to dobry pomysł.

Tabu na nasze czasy

Tabu pokarmowe mogą być efektem bardzo długiego procesu ewolucji kulturowej. Przykład Fore pokazuje, że mogą też znikać i pojawiać się stosunkowo szybko. Zasady, na których się rodzą i umierają, nie zmieniają się jednak i we wszystkich kulturach – w tym naszej – są identyczne. Kiedy na wykładach dotyczących psychologii kulturowej omawiam uwarunkowania tabu pokarmowych, pytam, czy możliwe jest wykształcenie się tabu pokarmowego we współczesnym świecie. Spotykam się z jedną odpowiedzią, która często wywołuje wśród studentów i studentek nerwowy chichot: nowym tabu może stać się mięso.

Choć przemysł spożywczy umożliwił ludziom pokonanie ograniczeń środowiskowych związanych z pozyskiwaniem jedzenia, przyczynił się również do zmian tego środowiska. Karczowanie lasów pod pola uprawne, by wyżywić zwierzęta hodowlane, jest przyczyną deforestacji, erozji gleby i utraty bioróżnorodności. Raport IPCC, ciała doradczego ONZ, postuluje, że globalne ograniczenie jedzenia mięsa jest niezbędne dla zmniejszenia negatywnych skutków zmian klimatycznych. Obserwujemy je już teraz. Tej zimy prawie nie padał śnieg. Rolnicy tracą plony przez coraz rzadsze opady. Dla Datoga zmiany klimatyczne wiążą się z suszami, upałami i nieprzewidywalnymi deszczami. To dziesiątkuje stada krów. Te, które żyją, muszą być pędzone na obce tereny zamieszkałe przez inne populacje. Prowadzi to do konfliktów o tereny, na których trawa jeszcze nie obumarła.

Zmiany środowiska mogą wymusić na nas zmianę kulturową. Tak jak w przypadku Datoga i Judejczyków, tabu pokarmowe mogą ułatwić nam adaptację do nowych warunków klimatycznych. Czy ewolucja kulturowa sprawi, że jedzenie mięsa stanie się tabu? Nie da się tego wykluczyć. Do świadomości publicznej coraz częściej przebija się informacja, że przemysłowa hodowla zwierząt jest jedną z głównych przyczyn degradacji środowiska. Rośnie też liczba osób deklarujących, że ograniczają jedzenie mięsa. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami zmiany kulturowej w obrębie tego, jak patrzymy na jedzenie mięsa.

Analizy zróżnicowania tabu pokarmowych pokazują jednoznacznie, że niezależnie od kultury różne rodzaje mięsa są przedmiotem kulturowych regulacji znacznie częściej niż pokarmy roślinne. Badania psychologiczne dowodzą, że mamy predyspozycję do nakładania tabu na mięso. Możliwe, że chodzi o naszą niechęć do pokarmów, które mogą zawierać niebezpieczne patogeny. Tych jest znacznie więcej w mięsie niż w produktach roślinnych. Możliwe, że chodzi o naszą umiejętność empatyzowania ze zwierzętami. Prawdopodobnie oba te czynniki odgrywają ważną rolę.

Nie mamy swojego odpowiednika Filistynów – wrogiej populacji, która grozi naszej egzystencji. Ale możemy być Filistynami sami dla siebie. O ile Datoga, starożytni Judejczycy i inne populacje wykształcały swoje tabu w odpowiedzi na wyzwania środowiskowe, w których przyszło im żyć, o tyle zmiany klimatyczne niosą zagrożenie dla większości ludzkich populacji i mogą one skorzystać na wprowadzeniu nowego pokarmowego tabu. Przerażające jest to, że jeśli nie poradzimy sobie z tymi zmianami, załamać się może gospodarka żywnościowa i czekają nas klęski głodu. Miejmy nadzieję, że nie nadejdzie już nigdy klęska, która zmusi nas do naruszenia największego z naszych tabu. ©



GIANLUCA CHIODINI / EAST NEWS

LUD ASMAT, zamieszkujący południowo-zachodnie regiony Nowej Gwinei, cieszy się złą sławą: łowców głów i kanibali.Według relacji misjonarza Gerarda Zegwaarda, który żył wśród tego plemienia po drugiej wojnie światowej, zjawiska te były istotnym elementem rytuałów inicjacyjnych.

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ciekawy artykuł, a na ResearchGate widzę, że autor nieraz zajmował się antropologią jedzenia. Mam tylko jedną uwagę do sprawy w sumie drugorzędnej. Marina Butovskaja lub Butovskaya - widzę, że w wersji zlatynizowanej podpisuje się na dwa sposoby - to rosyjska badaczka, publikująca głównie w swoim języku. Zgodnie z regułami transkrypcji fonetycznej alfabetu rosyjskiego i odmiany rosyjskich nazwisk żeńskich w języku polskim Марина Бутовская to Marina Butowska. Jak Maja Plisiecka albo Nadieżda Krupska, nie przymierzając. Po ukraińsku na przykład jest Бутовська. W ostateczności może być zgodnie z nową modą Butovskaya, jeśli prof. Butowskiej zależy na jednolitej formie we wszystkich językach posługujących się alfabetem łacińskim, ale zostawmy tak tylko w mianowniku, a dalej już normalnie według deklinacji przymiotnikowej: Butovskiej, Butovską itd.

Moim zdaniem największym błędem językowym jest użycie dwóch różnych form tj. "Butovskają" i "Butovskaya" w jednym tekście - albo y albo j (i jeśli już j to i w).

...ale najbliższe nam, kompletnie irracjonalne żeby nie powiedzieć idiotyczne tabu dotyczące jedzenia nie doczekało się w tekście ani słowa wzmianki - chodzi oczywiście o wielowiekowy zakaz jedzenia mięsa w piątki i inne dni "postne", zakaz nieraz surowo egzekwowany i do tego srogimi karami pośmiertnymi podkręcany - w swym absurdzie porównywalny może jedynie ze "spożywaniem ciała i krwi..."
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]