Sorry, nie ma czasu na emocje

S. MAŁGORZATA CHMIELEWSKA, przełożona Wspólnoty Chleb Życia: Sytuacja osób bezdomnych podczas epidemii obudziła ludzką solidarność, ale wstydem dla naszego państwa jest to, że ono nie zrobiło nic.

Reklama

Sorry, nie ma czasu na emocje

Sorry, nie ma czasu na emocje

01.06.2020
Czyta się kilka minut
S. MAŁGORZATA CHMIELEWSKA, przełożona Wspólnoty Chleb Życia: Sytuacja osób bezdomnych podczas epidemii obudziła ludzką solidarność, ale wstydem dla naszego państwa jest to, że ono nie zrobiło nic.
MATEUSZ SKWARCZEK / AGENCJA GAZETA
S

S. MAŁGORZATA CHMIELEWSKA: Przekładałam naszą rozmowę kilka razy, ale, jak pani się pewnie domyśla, mamy tu małe urwanie głowy.

ANNA GOC: Namioty z punktami pobrań do testów dla osób bezdomnych już stoją?

Tak, ale nim stanęły, zdarzył się mały cud. Cud na Messengerze. Modliłam się i rozmyślałam, skąd wziąć na to pieniądze. W końcu Pan Bóg ulitował się nad starą siostrą, żeby nie musiała się już martwić. Znajomy spytał, czy ja bym przypadkiem nie chciała pieniędzy. Odpisałam mu natychmiast, że przypadkiem bym chciała.

Zapalę, ale nie będę dmuchała w ekran.

Chwilę potem znajomy wysłał mi na Messengerze informację o grancie fundacji Google’a. Kilka stron formatu A4, wykropkowane miejsca, prośba o dane, kosztorys, parę pytań z odpowiedziami „tak/nie”, na koniec zapewnienie, że nie jesteśmy terrorystami. Wypełniłam natychmiast. Pieniądze były...

19384

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To bardzo budujące wiedzieć, że są ludzie, którzy nie ulegają emocjom, pieniactwu tylko robią swoje, co podpowiada im intuicja, rozum i serce. Mam tylko jedną dygresję, to nieprawda, że państwo nic dla bezdomnych nie zrobiło. Otóż w czasie wprowadzenia zaostrzeń epidemiologicznych, policja dwoiła się i troiła by obywatela przymusić, ukarać, udupic za uchybienia względem obostrzeń sanitarnych, za wyjątkiem osób bezdomnych, tak zwanych meneli. Omijali ich szerokim łukiem. Piszę to bynajmniej nie teoretyzując, czy powtarzając relacje z drugiej ręki, to są moje osobiste obserwacje. Od urzędników sanepidu bym wiele nie oczekiwał. Pracownicy tej instytucji mają bardzo ugruntowaną pozycję, wymagania i strategię, są całkowicie nieprzygotowani na zarządzanie kryzysowe. Nie wiem co siedziało w głowie tym co podpisywali decyzje o 30 tysięcznych karach dla niesfornych obywateli, ale tą sferę działalności mają dobrze opanowaną, wie o tym każdy kto się z nimi musi borykać. W materii pomocy bezdomnym, najbardziej drażni mnie uzależnianie jej od tego czy ugrzecznimy delikwenta. Pomożemy ale … , nie potrafimy zaakceptować ich takimi jakimi są, musimy ich „nawrócić” i nie o religijny sens tego słowa chodzi. Wydaje mi się, że to główna przyczyna tego, że oni na ulicach są i dalej będą.

"W materii pomocy bezdomnym, najbardziej drażni mnie uzależnianie jej od tego czy ugrzecznimy delikwenta. Pomożemy ale … , nie potrafimy zaakceptować ich takimi jakimi są, musimy ich „nawrócić” i nie o religijny sens tego słowa chodzi". A jak sobie wyobrażasz państwową czy niepaństwową, ale zinstytucjonalizowaną pomoc bezdomnym bez ich "ugrzeczniania"? Wpuszczać do noclegowni nie żądając, żeby gość się umył i nie spożywał na jej terenie denaturatu? Zapewnić mieszkanie socjalne, a jak lokator je zdewastuje, to posłać sprzątaczkę z mopem i flaszką, żeby gospodarz nie przeszkadzał? Dać komuś płatne zajęcie, ale broń Boże nie wymagać, by ten ktoś je wykonywał? Bezwarunkowo wspomagać można, ale tylko w jeden sposób, o którym w 2017 roku mówił w wywiadzie dla "ulicznej" mediolańskiej gazety papież Franciszek. >>Jest wiele argumentów, by się usprawiedliwiać, gdy nie daje się jałmużny. "A co, jeśli ja dam pieniądze, a on je wyda na kieliszek wina?" Jeśli kieliszek wina jest jedynym szczęściem, jakie ma w życiu, to jest to w porządku. Zamiast tego, zadaj sobie pytanie, co robisz w tajemnicy. Jakiego "szczęścia" szukasz na osobności? A może w przeciwieństwie do niego masz więcej szczęścia, z domem, żoną, dziećmi, co prowadzi cię do powiedzenia: "Sami się nim zaopiekujcie". Pomoc jest zawsze słuszna. Na pewno nie jest dobrze po prostu rzucić biednemu parę monet. Gest jest ważny, pomaganie tym, którzy proszą, patrzenie im w oczy i dotykanie ich rąk. Rzucanie pieniędzy bez patrzenia w oczy to nie jest gest chrześcijanina. Nauka miłosierdzia nie polega na rozładowywaniu własnego poczucia winy, ale na dotykaniu, patrzeniu na nasze wewnętrzne ubóstwo, które Pan rozumie i zbawia. Ponieważ wszyscy jesteśmy wewnętrznie ubodzy.<< Z tym głaskaniem po rękach to może przesada, zwłaszcza teraz, ale to mądre słowa i bardzo "życiowe". [http://press.vatican.va/content/salastampa/en/bollettino/pubblico/2017/02/28/170228a.html]

Nawet sobie nie umiem wyobrazić jakiegoś brata Chmielewskiego, równie niezłomnie stojącego po stronie słabych, będącego ich ostatnią ostoją.

@Wagabunda w czwartek, 04.06.2020, 20:27. Po co wyobrażać sobie brata Chmielewskiego? Nie wystarczy św. brat Albert Chmielowski?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]