Jak usiąść i słuchać w internecie

Chociaż jeszcze niedawno tyle się mówiło o dobru, które miało ludziom przynieść cyfrowe połączenie świata w – jak to dziś naiwnie brzmi – globalną wioskę, Franciszek, po latach doświadczeń ludzkości z siecią, zauważa, że takie połączenie „nie wystarcza do budowania mostów, nie jest w stanie zjednoczyć ludzkości”, lecz sprzyja agresji.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA /
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Wystarczy przeczytać dwa teksty – Moniki Ochędowskiej o TikToku oraz Agaty Kaźmierskiej i Wojciecha Brzezińskiego o roli portali społecznościowych w prezydenturze Donalda Trumpa – by zyskać pewność, że żyjemy już w nowej epoce. Przy sile rażenia i skuteczności nowych mediów te tradycyjne, „opiniotwórcza” prasa, radio i telewizja, wydają się reliktami przeszłości. O aktywności amerykańskiego prezydenta na Twitterze nasi autorzy piszą, że „dzięki niej wymijał tradycyjne media, ale także własny sztab – i zwracał się bezpośrednio do odbiorców”. Tu jest pies pogrzebany.

Czytając o TikToku, ktoś nawykły do myślenia w kategoriach tradycyjnych przeciera oczy. Oto niemal niepostrzeżenie, ta skądinąd duża i wciąż rozrastająca się platforma służąca chwytliwej, mało ambitnej rozrywce, zostanie – lub już została – zaprzęgnięta do gigantycznego programu chińskiej propagandy. Albo Trump. Coup de grâce dla niego to decyzje platform społecznościowych o zamknięciu jego kont. Gdy żegnał się z nim Twitter, Trump miał 88 mln obserwujących. Kształt naszego życia społecznego jest coraz bardziej zależny od decyzji kilku wielkich firm. Omijając tradycyjne media, omija się też wypracowane przez lata zasady i przepisy mające chronić odbiorcę. A rozwiązań prawnych strzegących etosu mediów społecznościowych jeszcze nie ma.

Papież Franciszek w encyklice „Fratelli tutti”, w której wzywa do odbudowania powszechnego braterstwa mieszkańców Ziemi, z 297 paragrafów pięć (42-46) poświęcił mediom cyfrowym. Jego diagnoza jest negatywna. Zauważa, że w komunikacji cyfrowej zanika szacunek dla drugiego człowieka, wszystko staje się rodzajem spektaklu. Kontakty wirtualne, pisze, „zwalniają ze żmudnego pielęgnowania przyjaźni, stabilnej wzajemności, a także z dojrzewającej z czasem zgodności”, „nie budują prawdziwie »nas«, ale zazwyczaj maskują i wzmacniają ten sam indywidualizm, który wyraża się w ksenofobii i pogardzie dla słabych”.


Piotr Sikora: Biblijnym centrum najnowszej encykliki jest przypowieść o miłosiernym Samarytaninie z pytaniem „kto jest moim bliźnim?”. Papież je odwraca: „czyim bliźnim ja się okazuję?”.


 

Chociaż jeszcze niedawno tyle się mówiło o dobru, które miało ludziom przynieść cyfrowe połączenie świata w – jak to dziś naiwnie brzmi – globalną wioskę, Franciszek, po latach doświadczeń ludzkości z siecią, zauważa, że takie połączenie „nie wystarcza do budowania mostów, nie jest w stanie zjednoczyć ludzkości”, lecz sprzyja agresji: obrażaniu, znęcaniu się, wykluczaniu, „aż po zniszczenie drugiej osoby z wściekłością, która nie mogłaby zaistnieć w realnym kontakcie”. „W urządzeniach mobilnych i komputerach – pisze – agresywność społeczna znajduje możliwość niezrównanej ekspansji”.

Franciszek również wskazuje na rolę interesów ekonomicznych w świecie cyfrowym, które „tworzą mechanizmy manipulowania sumieniami i procesem demokratycznym”. Widzi też zagrożenie, jakie powstaje w internetowych „bańkach”: „Działalność wielu platform internetowych często polega na ułatwianiu spotkań osób podobnie myślących, utrudniając konfrontację między zróżnicowanymi stanowiskami. Te zamknięte obiegi ułatwiają rozpowszechnianie fałszywych informacji i wiadomości, podsycając uprzedzenia i nienawiść” – pisze. Przypomina też, że w napędzanych cyfrowo fanatyzmach mają udział również osoby religijne, w tym chrześcijanie.

Może my, użytkownicy, też wchodzimy w punkt zwrotny (tak jak, według Kaźmierskiej i Brzezińskiego, wielkie platformy): dostrzegłszy, co nasze narzędzia do komunikacji z nami robią, możemy się zacząć zastanawiać, czego w nich brakuje do „budowania mostów”. We „Fratelli tutti” pada zdanie, które brzmi jak ideał korzystania z mediów społecznościowych: „Usiąść i słuchać drugiego człowieka – zachowanie charakterystyczne dla spotkania między ludźmi – to wzór postawy otwartości tego, kto przezwycięża swój narcyzm i akceptuje drugiego, zwraca na niego uwagę i przyjmuje go do własnego kręgu”.

Może też nie jest tak źle, skoro od 2012 r. papieże mają konto na Twitterze (@Pontifex), które obserwuje dziś prawie 19 mln użytkowników. Mniej niż Trumpa, ale zawsze coś. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2021