Debata o Markowej i Ulmach. Ciąg dalszy polemiki

Nie mamy pewności, że zdarzyło się to, co opisuje Jehuda Ehrlich. Ale czytelnikowi znającemu realia okupacji i inne relacje z okolic Łańcuta jego opowieść nie wyda się zaskakująca.

27.09.2023

Czyta się kilka minut

Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej. Marzec 2016 r. / fot. Pawel Bialic/REPORTER

Polemizujący z moim tekstem o beatyfikacji Ulmów Wojciech Pięciak stara się udowodnić, że w Markowej podczas niemieckiej okupacji nie miała miejsca krwawa symetria zasług i win polskiej ludności, którą rzekomo zbudowałam jednym zdaniem mojego tekstu („TP” nr 37). Nie starałam się zbudować symetrii, lecz jedynie szybko naszkicować historię Ulmów, by zająć się ich „życiem po życiu”. Chciałam zaznaczyć, że choć w Markowej ocalało 21 Żydów, to rzeczywistością okupacyjną tej, podobnie jak wielu innych wsi, były także mordy i denuncjacje dokonywane przez nieżydowskich obywateli Polski. Zrobiłam to, przywołując przypominane w prasie i naukowych artykułach świadectwo Jehudy Ehrlicha. Rozumiem, że realia polsko-żydowskich relacji pod okupacją, które dają temu świadectwu uwiarygadniający je kontekst, nie dla wszystkich są oczywiste.

Nie ośmieliłabym się budować symetrii postaw mieszkańców Markowej również dlatego, że z lektury opracowań historyków na temat tej wsi i okolic rysuje się obraz mroczny, w którym nie może być mowy o symetrii, choć jest krwawo. Jak w wielu innych miejscach okupowanej Polski, proporcja ratujących w stosunku do zaangażowanych w wyszukiwanie, wydawanie i mordowanie zdaje się nie wypadać korzystnie.

Zastanawiam się, co wzbudziło kontrowersje i zaskoczyło czytelników oraz mojego redakcyjnego kolegę. Czy to, że według świadectwa Ehrlicha ukrywający zamordowali 24 ukrywanych dokładnie dzień po egzekucji Ulmów, co w sumie wydaje się racjonalną, choć okrutną odpowiedzią na brutalny mord i denuncjację, które miały służyć zastraszeniu ludności? Czy też samo zestawienie, że w Markowej nie tylko ratowano, ale też mordowano?

REKONSTRUKCJA REALIÓW ukrywania się Żydów na polskiej prowincji po deportacji z gett, czyli w trakcie tzw. trzeciej fazy Zagłady, jest trudna do przyjęcia dla Polaków. Nie tak wyobrażaliśmy sobie okupację, bo znaliśmy ją wspominaną głównie z nieżydowskiej perspektywy. Uzupełnienie obrazu o świadectwa Żydów i akta powojennych procesów zmieniło fundamentalnie naszą wiedzę. Po to autorzy i autorki dwutomowego studium „Dalej jest noc”, wydanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów, drobiazgowo badali powiaty z różnych rejonów kraju, by wyprzedzić zarzut, że problem dotyczył jednej okolicy. Okazało się, że walka o przetrwanie, prowadzona przez żydowskich obywateli Polski, była tak trudna nie tylko z powodu obecności okupanta, ale też zagrożenia ze strony niektórych nieżydowskich obywateli. Wyczuwam, że ta trudność ze zmianą paradygmatu myślenia o relacjach polsko-żydowskich w czasie wojny ma znaczenie w dyskusji, którą tu toczymy.

Kiedy z tą wiedzą spojrzymy na Markową, różnorodne postawy mieszkańców tej wsi nas nie zdziwią. Szczegóły tej historii można poznać, zestawiając ostrożny w formułowaniu wniosków artykuł Mateusza Szpytmy („Zeszyty Historyczne ­WiN-u”, nr 40/2014) i czerpiący mocno z relacji żydowskich świadków artykuł Dariusza Libionki i Jana Grabowskiego („Zagłada Żydów. Studia i Materiały”, nr 12/2016). Pewien schemat możliwych osób i ich postaw powtarza się w całym kraju, co pokazywali już w 2005 r. Jakub Petelewicz i Alina Skibińska („Zagłada Żydów. Studia i Materiały”, nr 1/2005). Zmienną jest gorliwość, własna inicjatywa i motywacje poszczególnych aktorów.

TRZONEM KRYTYKI Wojciecha Pięciaka jest podważanie wiarygodności świadectwa Jehudy Ehrlicha. W polemice zdziwiło mnie, to że jej autor podważa wiarygodność Ehrlicha z pomocą o pół wieku późniejszej wersji wydarzeń, opowiedzianej w audycji radiowej przez Abrahama Segala [Żyda z Markowej, uratowanego – red.]. Zaskoczyły mnie też spekulacje, że prawdopodobnie Ehrlich pomylił dzień po egzekucji Ulmów z łapanką z jesieni 1942 r., gdy zginęła podobna liczba Żydów. Ehrlich jako dorosły obserwator, który musi wiedzieć, co dzieje się w okolicy, by przetrwać, zdaje się bardzo świadomy chronologii wydarzeń, gdy pisze o własnym ukryciu się, o nachodzących jego gospodarzy niedługo po tym Polakach i potem dopiero o tym, co zdarzyło się w Markowej.

Tak, jest to jedyne znane nam świadectwo o pomordowanych po egzekucji Ulmów innych ukrywanych Żydach. Tu wyłania się większe metodologiczne pytanie: o wiarygodność pojedynczego świadectwa ofiary Zagłady. To również pytanie o wiarygodność pojedynczego żydowskiego świadectwa oskarżającego Polaków, których głosy siłą rzeczy są bardziej liczne i przeczą jego opisowi zdarzeń. Jak większość Żydów, Ehrlich nie czekał na możliwość złożenia świadectwa przed powojennym sądem, tylko ratował się ucieczką i emigracją. Swoje zeznanie powierzył nowo powstałej żydowskiej instytucji dokumentującej Zagładę. Nawet jeżeli jego świadectwo nie jest precyzyjne, czytelnikowi znającemu realia okupacji i inne relacje z okolic Łańcuta jego opowieść nie wyda się zaskakująca. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Teolożka i publicystka a od listopada 2020 r. felietonistka „Tygodnika Powszechnego”. Zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim oraz teologią feministyczną. Studiowała na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie i na Uniwersytecie Hebrajskim w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Debata o Markowej