Co programy wyborcze mówią o ochronie zdrowia

Pomysły na finansowanie opieki zdrowotnej zapisane w tegorocznych programach wyborczych trudno nazwać realnymi – a czasem nawet zdrowymi.

07.10.2023

Czyta się kilka minut

Jak uleczyć leczenie
Konferencja prasowa minister zdrowia Katarzyny Sójki przed Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Garwolinie. 5 września 2023 r. / LESZEK SZYMAŃSKI / PAP

Wydawało się, że pierwsza parlamentarna kampania wyborcza od czasu pandemii upłynie pod znakiem debaty o polskim systemie ochrony zdrowia. Boleśnie przekonaliśmy się wtedy, czym grozi dalsze zaniedbywanie tego obszaru domeny publicznej. Zwłaszcza że w obliczu pandemii rynek prywatnych usług medycznych strachliwie schował głowę w piasek.

Mimo tych przykrych doświadczeń system ochrony zdrowia nie był jednak głównym ani nawet drugorzędnym tematem tego sezonu wyborczego. Politycy rzucili się za to w wir wzajemnych oskarżeń i wyzwisk, obstawiając, że obrzydzenie przeciwnika działa skuteczniej niż przekonywanie do własnej oferty. Paradoksalnie tegoroczne programy wyborcze są bardzo rozbudowane – ale po prostu je przemilczano. Większość z nich nie zainteresowała również mediów głównego nurtu.

Pieniędzy więcej, chociaż tyle samo

Najczęściej dyskutowaną kwestią w obszarze ochrony zdrowia było jej finansowanie. Personel medyczny i eksperci od lat alarmują, że pod tym względem jesteśmy w ogonie UE. Obecna władza przekonuje, że po 2015 r. nastąpił ogromny wzrost budżetu NFZ – z 77 do przeszło 140 mld złotych w 2023 r. Niestety, skok jest efektowny tylko na papierze.

– Istotna część tego wzrostu została skonsumowana przez inflację, rosnące koszty stałe i wzrost wynagrodzeń – tłumaczy Maria Libura, kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. – Co więcej, do NFZ przeniesiono działania, które wcześniej były finansowane z budżetu państwa. Między innymi ratownictwo medyczne.

Po wykonaniu tych zabiegów księgowych rząd chwali się wzrostem nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB. To jednak kolejne złudzenie – bo w ustawie sprytnie zapisano, że wydatki porównuje się do PKB... sprzed dwóch lat. W rzeczywistości są więc znacznie mniejsze. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w zeszłym roku wyniosły 5 proc. PKB, czyli były niemal najniższe w UE. Mniej wydawali tylko Węgrzy.

– Mówiąc krótko, chcielibyśmy się leczyć tak jak w Europie Zachodniej, ale za mniejsze pieniądze. Z pewnością obecne 5 proc. PKB wydatków publicznych nie zaspokoi rosnących potrzeb i oczekiwań w zakresie dostępności i jakości – mówi ekspertka Polskiej Akademii Nauk prof. Iga Rudawska, ekonomistka z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Jedynym dokonaniem PiS w kwestii nakładów na zdrowie jest wprowadzenie proporcjonalnej składki zdrowotnej od jednoosobowych działalności gospodarczych. Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga obiecują przywrócenie składki ryczałtowej, a to jeszcze obniży wpływy do NFZ. Polska Akademia Nauk w najnowszych rekomendacjach proponuje krok w odwrotnym kierunku i oskładkowanie pomijanych dotąd dochodów – szczególnie zysków kapitałowych, które obecnie obciążone są tylko tzw. podatkiem Belki.

– Z perspektywy systemu społecznego ubezpieczenia zdrowotnego, który w założeniu ma opierać się na solidaryzmie, propozycje partii opozycyjnych nie są właściwe. Ważniejszą kwestią jest rozszerzenie podstawy naliczania składki. Efektywniej i sprawiedliwiej byłoby, gdyby każdy płacił niski procent, ale od każdego swojego dochodu, niż wysoki, ale tylko od wybranych kategorii dochodów – twierdzi prof. Christoph Sowada z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Coraz wyraźniej widać, że wpływy do NFZ nie mogą być oparte wyłącznie na opodatkowaniu pracowników. Popierane przez część sił politycznych przywrócenie ryczałtu dla samozatrudnionych spowoduje, że koszty utrzymania ochrony zdrowia znów będą na barkach zatrudnionych na umowach o pracę – dodaje Maria Libura.

Jedynym ugrupowaniem, które zapowiada realny wzrost nakładów na zdrowie, jest Lewica. Jednym z punktów jej programu jest podniesienie wydatków zdrowotnych państwa do 8 proc. PKB. Czyli w okolice Czech i Kanady.

– Wzrost publicznych nakładów na ochronę zdrowia wydaje się warunkiem koniecznym, ale z pewnością niewystarczającym. Potrzebne są również m.in. reforma składki zdrowotnej, określenie realnego koszyka świadczeń gwarantowanych oraz wprowadzenie mechanizmu płacenia za efekt zdrowotny, a nie tylko za wykonaną usługę – przekonuje Rudawska.

Ile za receptę

Z powodu niewystarczającej dostępności świadczeń medycznych bardzo dużą rolę odgrywają usługi prywatne. Wydatki na takie świadczenia odpowiadają za jedną czwartą łącznych polskich nakładów na zdrowie. Główną przyczyną jest utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów. Trzecia Droga proponuje więc wprowadzenie refundacji kosztów wizyt prywatnych, jeśli czas oczekiwania z NFZ przekraczać będzie 60 dni.

– Spowoduje to przede wszystkim dodatkowe obciążenie finansowe systemu ochrony zdrowia, co w konsekwencji wpłynie na jeszcze większe ograniczenie dostępności do bezpłatnych świadczeń i jeszcze dłuższe kolejki. Prawdopodobieństwo wzrostu cen wizyt prywatnych jest również bardzo duże – twierdzi prof. Maria Węgrzyn z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Maria Libura: – To rozwiązanie skierowane głównie do mieszkańców dużych miast, gdzie istnieje odpowiednia oferta prywatna. Przy braku limitu dopłaty z NFZ doprowadziłoby do dalszej inflacji kosztów wizyt opłacanych z własnej kieszeni. Poza tym wzmocniłoby to tendencję do komercjalizacji usług medycznych. W obszarze ambulatoryjnym mogłaby zniknąć już zupełnie ta rachityczna obecnie oferta publiczna. Państwo utraciłoby też kontrolę nad wyceną świadczeń.

Refundowanie prywatnych świadczeń mogłoby więc zwiększyć nierówności w dostępie do opieki medycznej. W małych miejscowościach brakuje nawet lekarzy prywatnych. Koalicja Obywatelska proponuje więc utworzenie Powiatowych Centrów Zdrowia, które miałyby być hubami podstawowych usług medycznych poza dużymi miastami. W takich centrach pacjenci mogliby otrzymać dostęp do diagnostyki, leczenia ambulatoryjnego i porad specjalistów.

– Niewątpliwie miejsce zamieszkania wpływa na dostęp do możliwości leczenia. To może być też pomysł na lepsze zagospodarowanie obecnych szpitali powiatowych. Główny problem tkwi jednak w dostępności lekarzy i stworzeniu zachęt, by chcieli pracować w takich centrach. Wiele też zależy od lokalnej komunikacji zbiorowej – twierdzi Maria Libura.

Nierówności w zdrowiu to efekt także rosnących cen leków na receptę. W Polsce zaledwie jedna trzecia rachunków za przepisane medykamenty jest refundowana z NFZ. To jeden z najniższych wyników w OECD. Za wiele leków stosowanych na co dzień w całości płacą pacjenci. Lewica proponuje więc wprowadzenie ryczałtu w wysokości 5 złotych na wykup przepisanych preparatów.

– Problemem jest nie tylko bardzo wysoka współpłatność za leki ze strony pacjentów, ale też nadmierne stosowanie niektórych medykamentów, szczególnie antybiotyków. Obie kwestie powinny być rozwiązywane łącznie, a więc należy zracjonalizować przepisywanie leków, jak i obniżyć ich ceny. Idea tanich leków jest słuszna, jednak środowisko lekarskie powinno zacząć tłumaczyć pacjentom, dlaczego nadmierne korzystanie z nich bywa szkodliwe. Dotyczy to nie tylko leków na receptę. Polska jest jednym z liderów stosowania suplementów i leków bez recepty – wskazuje ekspertka z UWM.

– Wiele badań wskazuje, że ze względów finansowych leki nie są wykupywane przez pacjentów. Wówczas koszt nieleczonej choroby wraca jak bumerang. Z drugiej strony w przypadku całkowitej bezpłatności za leki pojawia się problem nadmiernej konsumpcji. Bezpłatność ma dotyczyć jednak tylko leków na receptę, więc ryzyko to wydaje się mniejsze – mówi prof. Barbara Więckowska ze Szkoły Głównej Handlowej. – Podjęta w ostatnim czasie decyzja o rozszerzeniu grup uprawnionych do bezpłatnych leków powinna więc, moim zdaniem, finalnie doprowadzić do jej rozszerzenia na całą populację. Nie może być tak, że płacąc składkę na tych samych zasadach, obywatele mają zróżnicowany zakres ochrony.

Najpierw masa, potem innowacje

Jednym z głównych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia jest deficyt personelu medycznego (stąd decyzja rządu o powołaniu nowych kierunków medycznych w kilku miastach powiatowych). Niestety, główne partie polityczne najczęściej nie przedstawiają przekonujących rozwiązań w tym względzie. Polska Akademia Nauk postuluje więc szersze wykorzystanie nowych zawodów medycznych, takich jak asystenci medyczni. W ten sposób dałoby się uzupełnić braki kadrowe z pominięciem długotrwałego procesu kształcenia lekarzy.

– Przede wszystkim należy zacząć szerzej i sensowniej wykorzystywać zawód pielęgniarki, co zachęci też młodych do wyboru tego zawodu. Należy zmienić też system ich kształcenia, by szybciej mogły się specjalizować. O nowych zawodach należy myśleć w kontekście reformy systemu, a nie łatania dziur starego – twierdzi Maria Libura.

PAN postuluje również zwiększenie budżetu na wykorzystanie terapii zaawansowanych. Na całym świecie pojawiają się nowe procedury medyczne, które poprawiają jakość leczenia, ale są też drogie.

– Tempo wdrażania nowych technologii lekowych nie jest u nas najlepsze, choć trzeba przyznać: w ostatnich dwóch latach zwiększyło się. Miejsce Polski obiektywnie wskazuje raport przygotowany przez EFPIA (European Federation of Pharmaceutical Industries and Associations) opublikowany w kwietniu 2023 r. Wynika z niego, że tylko 59 leków ze 168, które uzyskały autoryzację w UE w latach 2018-2021, jest objętych refundacją w Polsce. Tak więc nie wszyscy pacjenci, którzy zgodnie ze wskazaniami rejestracyjnymi mogliby mieć dostęp do nowych leków, mają w Polsce ten dostęp zapewniony – wyjaśnia dr Artur Fałek, lekarz i ekspert zarządzania w ochronie zdrowia.

– Na pewno nie jesteśmy w awangardzie, ale refundacja terapii innowacyjnych w ostatnich latach się poprawiła. Zdecydowaliśmy się chociażby refundować nowoczesne metody leczenia rdzeniowego zaniku mięśni. Poprawiła się także dostępność terapii onkologicznych – mówi Maria Libura. – Największym polskim problemem pozostają nie tyle terapie innowacyjne, co zapewnienie odpowiedniego leczenia chorób masowych, które są jednostkowo tanie, ale z racji skali są olbrzymim wyzwaniem organizacyjnym i finansowym dla systemu, bo wymagają koordynacji leczenia.

Według ekspertki takim problemem jest chociażby leczenie chorób serca i układu krążenia, głównej przyczyny zgonów w Polsce. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Jak uleczyć leczenie