Reklama

Adhortacja Franciszka rozczarowała katoliczki

Adhortacja Franciszka rozczarowała katoliczki

16.02.2020
Czyta się kilka minut
Papież w adhortacji „Umiłowana Amazonia” z wielką wrażliwością omawia problemy ubóstwa, wyzysku, kolonizacji kulturowej, migracji i degradacji środowiska, z którymi boryka się region, ale na problem dyskryminacji kobiet w Kościele patrzy przez pryzmat teologii, której nie da się obronić.
Uczestniczki Synodu dla Amazonii na Placu św. Piotra, 7 października 2019 r. / Andrew Medichini / AP Photo / East News
T

Tak podsumowały najnowszy dokument Franciszka organizacje kobiece skupione w Katolickiej Radzie Kobiet (Catholic Women’s Council).

„Jedną z kluczowych kwestii wniesionych do Watykanu przez Kościół amazoński było formalne uznanie zaangażowania kobiet i ewentualne sakramentalne wsparcie ich oddanej służby w Kościele” – napisały katolickie działaczki, mając na myśli m.in. diakonat kobiet. Zauważyły, że zamiast odważnych odpowiedzi w adhortacji mamy wątpliwą teologię, która utrwala dyskryminację. Papież w pięciu punktach dokumentu (99-103), zatytułowanych „Siła i dar kobiet”, odwołuje się bowiem do teologicznej tradycji określania „specjalnego miejsca” dla kobiety. „Ta tradycja opisuje kobiety w sposób romantyczny i wyidealizowany, sugerując, że ich rola jest w pewien sposób wyjątkowa i oddzielona od normy ludzkiej lub ponad nią” – zauważają sygnatariuszki oświadczenia. W konsekwencji to mężczyźni są traktowani jako podmioty antropologii chrześcijańskiej i teologii moralnej, kobietom zaś przypisuje się „specjalne” zadanie, które nie obejmuje różnorodności, wolności i charyzmatów zarezerwowanych dla „podstawowej wersji” człowieka, czyli dla mężczyzny.

„Szokujący wyraz tej mentalności – podkreślają działaczki katolickie – został nakreślony w punkcie 101 adhortacji. „Papież pisze, że Bóg ukazał moc i miłość Boga poprzez dwie ludzkie twarze: Chrystusa i Maryję. Umieszczając je obok siebie, sugeruje, że mężczyźni są podobni do pierwszej (Chrystus), a kobiety do drugiej (Maryja). Odrzuca to naukę, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna są stworzeni na obraz Boga i dlatego oboje są, mogą i powinni być »Alter Christus«”. 

W punkcie tym Franciszek dodaje: „Kobiety wnoszą swój wkład do Kościoła na swój własny sposób, kontynuując siłę i czułość Maryi, Matki”. Katolicka Rada Kobiet pyta: „Czy ocenę, a tym samym słuszność naszych powołań i charyzmatów, można zweryfikować jedynie poprzez ich podobieństwo do macierzyństwa?”. 

Mimo rozczarowania katolickie działaczki zapowiadają, że nie porzucą swoich nadziei i powołań: „Zainspirowane przykładem naszych amazońskich sióstr w wierze i naśladując Syrofenicjankę, która upierała się pomimo początkowej odmowy Jezusa (Mk 7, 25-30), bierzemy odpowiedzialność za nasz Kościół w nasze ręce”.

Katolicka Rada Kobiet powstała w Stuttgarcie w listopadzie 2019 r., by walczyć o równą godność i równe prawa dla kobiet w Kościele. Skupia katolickie organizacje kobiece z całego świata, m.in. Voices of Faith czy Women’s Ordination Conference. Z Polski w redakcję oświadczenia zaangażowana była teolożka Zuzanna Flisowska, a podpisała je m.in. Zuzanna Radzik.

Czytaj także: Kontemplacyjna teologia wyzwolenia - Piotr Sikora o adhortacji "Umiłowana Amazonia"

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Organizacji o nazwie Catholic Women’s Council jest trochę i ciut-ciut, a większość z nich istnieje dłużej niż trzy miesiące. Tym większy respekt budzi ta, o której pisze red. Sporniak. Utworzona ledwie w listopadzie 2019 roku jako "sieć" kobiecych organizacji i inicjatyw katolickich z krajów niemieckojęzycznych (wśród nich oczywiście jest znana nam od paru dni Maria 2.0), już w styczniu ogłosiła się grupą nadrzędną o zasięgu globalnym. Szybko poszło. Można o tym przeczytać na podstronie serwisu Voices of Faith (podaję adres, bo w głównym menu nie ma zakładki: https://voicesoffaith.org/catholicwomenscouncil), więc chyba jednak to VoF jest tym "parasolem", nie? Nieważne zresztą. Dziewczyny idą jak burza, a przewodzi im... No, kto pierwszy zgadnie? Odpowiedzi można nadsyłać pod adresem szefowej VoF zuzanna.flisowska@voicesoffaith.org. Ewentualnie dzwonić pod numer zaczynający się od +39 (do znalezienia na stronie), czyli jakby włoski. Czy red. Sporniak zna się osobiście z p. Zuzanną, że taką jej tu w Tygodniku załatwił reklamę?

których nam poskąpił z własnej kieszeni red. Sporniak. Spójrzmy na nie z innej strony. Możemy ogłosić kolejny polski sukces marketingowy, drugi po przejęciu "Luftwaffe" ;) Łebskie Polki założyły w Niemczech biznes, w którym Niemcy pracują jako szeregowi pracownicy. Polnische Drag nach Westen! I tak celnie uderzyły w 101 punkt adhortacji, iż można pomyśleć, że gdyby nie te wirowania kobiecych hormonów, to byśmy czerpali same pożytki z CWC...

jak zwykle na posterunku. Groby pobielane?

Jeśli red. Sporniak chciałby wiedzieć, na czym polega bardziej zasadniczy problem z tym i innymi, podobnymi tekstami, jakie się ostatnio ukazały w TP, to chętnie wyjaśnię. Pod każdym artykułem red. Sporniaka napisano, kim jest w TP, a nawet kiedy się urodził i jakie studia ukończył. Tym bardziej należało przedstawić nieznaną czytelnikom p. Flisowską pod jej artykułem o Marii 2.0, zwłaszcza że jest w ten ruch pośrednio zaangażowana. Dowiaduję się o tym po tygodniu. To tak, jakby zamieszczono recenzję teatralną ukrywając, że jej autorem jest kierownik literacki danego teatru. Teraz p. F. pojawia się jako sygnatariuszka oświadczenia jakiejś organizacji, o której tak naprawdę niewiele wiadomo, ale red. Sporniak pisze tak, jakby sama nazwa miała mówić wszystko. Zdawkowo wspomina na końcu, że skupia ona "katolickie organizacje kobiece z całego świata, m.in. Voices of Faith czy Women’s Ordination Conference". Skąd ta wiedza? Czemu z 26 instytucji, organizacji i osób prywatnych należących do "sieci" CWC wymieniono te dwie? Na stronie internetowej VoF - organizacji "skupionej" w CWC, a zarazem przedstawiającej CWC jako jedną ze swoich inicjatyw i reprezentującej ją poprzez swoją dyrektorkę generalną p. Flisowską - Women’s Ordination Conference w ogóle nie jest wymieniona. Na stronie WOC z kolei nie ma ani słowa o jej związkach z CWC czy VoF. Może dołączyli wczoraj, o czym red. Sporniak już wie np. od p. Flisowskiej, mimo że stron jeszcze nie zaktualizowano, ale tym bardziej należało podać tak interesujące, personalne źródło informacji - na razie wyglądającej na fałszywą. O wiele ciekawsza byłaby wiadomość, że do CWC przystąpił m.in. ruch "Wir sind Kirche" z Austrii, którego liderka została ekskomunikowana kilka lat temu przez umiłowanego (teraz to chyba już nie, prawda, redaktorze?) papieża Franciszka. Poczytać w TP o naturze i sposobie funkcjonowania tzw. ruchów oddolnych w kościele byłoby pożytecznie, ale trzeba o tym pisać rzetelnie, a nie dać się wrobić w ich własną propagandę. Czyli dać się zrobić w trąbę po prostu.

Żeby ostatecznie usunąć wątpliwości, poszukałem cytowanego przez red. Sporniaka dokumentu. Ano, jest. I to na stronie Women’s Ordination Conference, która co prawda nigdzie nie przyznaje się do afiliacji ze stuttgarcką Radą, ale pod oświadczeniem jest podpisana wśród organizacji, a w samym tekście pada sformułowanie "my, kobiety z Katolickiej Rady Kobiet", chociaż Rada jako taka nigdzie poza tym tekstu nie firmuje. So far so good. Jednakże wydaje się trochę dziwne, że podpis pod oświadczeniem złożyło tylko 10 z 23 organizacji zrzeszonych w CWC i tylko jedna z jej czterech indywidualnych członkiń. Dlaczego odmówiły trzy zakonnice? Czyżby ponad połowa Rady dystansowała się od własnego (WOC?) oświadczenia? A może w tzw. międzyczasie dopiero co powstała "umbrella group" zdążyła już gruntownie zmienić skład i to w takim tempie, że webmasterzy nie nadążają? Czemu Wir sind Kirche Österreich nie ma wśród sygnatariuszy instytucjonalnych, ale Martha Heizer (ta ekskomunikowana), podpisując się indywidualnie dodaje nazwę organizacji? I czy w ogóle te 30 pań (wcześniej należąca do CWC pani Driessen-Reding plus 29 innych) należy traktować jako osoby zrzeszone, czy tylko sympatyczki? Wygląda na to, że największą zabawę dziewczyny mają w przesiadaniu się na kanapie w coraz to nowych konfiguracjach. Dla nas jest najważniejsze, że panie Flisowska i Radzik to nie jedyne Polki w tym gronie. Pochwalmy się! Alicja Baranowska, Joanna Malecka, Katarzyna Sroczyńska, Maja Szwedzińska, Teresa Gręziak. Ta ostatnia została bohaterką artykułu w Wysokich Obcasach ("Maryjny protest song", 11 listopada 2015), ale kto zacz pozostałe? Bóg raczy wiedzieć. Głos 600 milionów kobiet w kościele. :D Nie chodzi o to, żeby nie dostrzegać, ale trzeba widzieć rzeczywistość we właściwych proporcjach.

Członkinie Katolickiej Rady Kobiet zamiast atakować Kościół i siać w nim zamęt niech się spokojnie przeniosą do wspólnot protestanckich, które żyją zgodnie z duchem tego świata. Tam jest wszystko: kapłaństwo kobiet, związki lesbijskie itd.

Zuzanny nie przejdą do innej firmy. Muszą pokonać męską dominację we własnej firmie, zmiana miejsca pracy oznacza dla nich kapitulację. Będą do oporu walczyć tak z męskim testosteronem jak i z kobiecym estrogenem w Kościele. "Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi"/ Nieźle chcą nas urządzić, siostry... :/

Jestem jedną z sygnatariuszek tego oświadczenia, choć nie jestem członkinią CWC. Właściwie to nie ma w zasadzie formalnego członkostwa, to jest bardziej sieć organizacji, za to obejmuje zasięgiem wszystkie kontynenty. Jeśli chodzi o samo oświadczenie, przez nasze kanały komunikacyjne przyszła wiadomość, że takie oświadczenie będzie wydane, był krótki termin na zgłoszenie poparcia, więc nie wszystkie osoby, które zgłosiły poparcie, są uwzględnione - wiem, że wiele znanych mi kobiet chciało się dopisać do listy już po wysłaniu oświadczenia do prasy. Dlatego taka pobieżna analiza nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo opiera się na błędnych przesłankach. A kim jestem? Katoliczką pochodzącą z Polski, ale mieszkającą od lat za granicą i zaangażowaną w ruchy feministyczne i reformatorskie w Kościele. W liście reprezentuję wyłącznie siebie, a nie żadną z organizacji czy sieci, do których należę. P.S. Martha Heizer nie została ekskomunikowana przez papieża Franciszka, tylko przez swojego lokalnego biskupa.

@Alicja Baranowska w wtorek, 18.02.2020, 00:25. Dziękuję za odzew i potwierdzenie u źródła, że się nie myliłem. Z wyjątkiem przypisania ekskomuniki papieżowi zamiast ordynariuszowi diecezji insbruckiej w ślad za dziennikiem "Die Welt" (Lucas Wiegelmann "Papst exkommuniziert Chefin von „Wir sind Kirche“", 22.05.2014). Jak widać, nie do końca można wierzyć nawet tzw. opiniotwórczej gazecie i cenionemu dziennikarzowi, który obok pisania dla Die Welt jest głównym korespondentem w Watykanie poważnego miesięcznika "Herder Korrespondenz". シ A teraz niech Pani komentarz przeczyta (najlepiej dwa razy) red. Sporniak i porówna z pierwszym i ostatnim akapitem swojego artykułu. Czy nie jest to klasyczny trzeci rodzaj prawdy w typologii ks. Tischnera, który przynajmniej dla redaktorów TP powinien być autorytetem? Żeby było jasne, nie odmawiam nikomu prawa do poglądów, które ja sam uważam za błędne lub sprzeczne wewnętrznie albo z kontekstem, w jakim są głoszone. Jestem też za pełną swobodą dyskusji, zgłaszania dowolnych postulatów i organizowania się w tym celu. Kościół przy całej swej hierarchiczności to w gruncie rzeczy też dość swobodna organizacja, z której nikt nikogo nie może wyrzucić wbrew jego woli, bo nawet ekskomunika nie pozbawia "członkostwa". Przeciwstawiam się natomiast manipulacji, czy to mimowolnej w wyniku dziennikarskiego niechlujstwa, czy świadomej. Nie sposób sprawdzać wszystkiego. W życiu polegamy w 99,9% na wiedzy, której nie zdobywamy sami, tylko przyjmujemy ją z pewnym zaufaniem. Jak bardzo ograniczonym? To zależy od autorytetu przypisywanego komuś, kto nam tę wiedzę serwuje. Chciałbym móc powiedzieć, trawestując słowa taty Virginii O'Hanlon (tej, co zwróciła się do The Sun z pytaniem, czy św. Mikołaj istnieje): "If you see it in Tygodnik Powszechny, it's so". jeszcze jedno: broń Boże nie wysyłam Pani do innych wspólnot chrześcijańskich, bo nikt mnie do tego nie upoważnił, ale całkiem serio zachęcam do zapoznania się z historią mariawityzmu, która zaczęła się w duchu (moim zdaniem) podobnej reformy, jaką chcecie panie w kościele przeprowadzać. Może z wyjątkiem tego, że Feliksa Kozłowska (dla mariawitów Św. Maria Franciszka, zwana Mateczką) czerpała z objawień, a nie z "racjonalnej" teologii czy ideologii. Jeśli nie z innego powodu, to chociaż dla poznania ciekawego, momentami fascynującego epizodu z dziejów myśli religijnej w Polsce, a przy okazji testu niektórych koncepcji w działaniu. Pozdrawiam serdecznie w imieniu własnym i całego pionu śledczego (chwilowo jednoosobowego) niezarejestrowanego na razie International Institute for Reliability and Integrity of the Press.

A katolików?! Nie!

O proszę, to już Tygodnik nie wychwala Franciszka pod niebiosa? Dziwna sprawa

ciekawe są komentarze paru tu zdeklarowanych przeciwników Franciszka, chyba trochę w rozkroku przystanęłi - a co do meritum, instytucja krk jaka znamy ze swej młodości już w zasadzie nie istnieje, na naszych oczach pęka i rozpada się, efekt zobaczymy za 10-20 lat a póki co bawmy się widowiskiem
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]