Zrobieni na zielono, czyli jak nikną małe partie w wielkiej koalicji

Decyzja PO, by w wyborach samorządowych nie tworzyć komitetu wspólnie z Lewicą, oznacza, że Donald Tusk postawił na wzmocnienie własnej hegemonii w koalicji.

06.02.2024

Czyta się kilka minut

Adrian Zandberg i Magdalena Biejat rozdają drożdżówki w ramach kampanii wyborczej Lewicy. Warszawa, październik 2019 r. // Fot. Piotr Molecki / East News
Adrian Zandberg i Magdalena Biejat rozdają drożdżówki w ramach kampanii wyborczej Lewicy. Warszawa, październik 2019 r. // Fot. Piotr Molecki / East News

Zerwanie rozmów z Lewicą w sprawie wspólnych list do samorządów to pierwszy sygnał, że wewnątrz koalicji rządzącej, mimo pozorów jedności, toczy się ostra walka. Spodziewany słaby rezultat w wyborach lokalnych może sprawić, że pozycja negocjacyjna Włodzimierza Czarzastego mocno spadnie. Tego właśnie chce Tusk, którego niektórzy podejrzewają wręcz o chęć utopienia Lewicy, obecnie najsłabszego podmiotu w koalicji.

Platforma przeciągała negocjacje z Lewicą, a decyzja o samodzielnym starcie zapadła niespodziewanie i wywołała ogromne zaskoczenie sojusznika. Jedną z istotnych przesłanek była obawa Tuska przed nadmiernym wzmocnieniem Trzeciej Drogi, gdyby KO zbytnio przesunęła się w lewo (choć sama PO obficie korzysta z programu Lewicy). Notowania TD już i tak są zaskakująco wysokie, zapewne dzięki Szymonowi Hołowni w roli marszałka Sejmu.

– Zadziałała zasada Grzegorza Schetyny z 2019 roku – mówi jeden z polityków KO. – Ówczesny lider Platformy był wtedy architektem Koalicji Europejskiej. Poza PO uczestniczyły w niej SLD, PSL, Nowoczesna i Zieloni, które wystawiły wspólne listy do europarlamentu. I choć bez tej współpracy nie byłoby potem paktu senackiego, a być może także Koalicji 15 października, to jednak tamten eksperyment nie był udany, bo przegraliśmy z PiS. Gdy po porażce z koalicji wycofał się PSL, Schetyna odmówił tworzenia na jesienne wybory parlamentarne sojuszu z samym SLD, by takiego bloku nie postrzegano jako „centrolewu”. Dzięki temu jednak wszystkie ugrupowania lewicowe: SLD, Wiosna i Razem, zostały zmuszone do porozumienia, co zaowocowało ich powrotem do Sejmu po 4 latach.

Polityk KO przypomina, że to właśnie SLD odniosło największe korzyści z przegranych wyborów do europarlamentu w 2019 r. – mandaty zdobyli wówczas m.in. byli premierzy Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller. Teraz, dodaje polityk KO, Lewica w podobny sposób chciałaby „spijać śmietankę”. W negocjacjach żądała w wielu okręgach pierwszych miejsc, nie paląc się zarazem do obsadzania swoimi działaczami tych dalszych. Brak realnej oceny własnej siły wywołał niechęć Tuska, a zwłaszcza liderów regionalnych PO, którzy mieliby utykać lewicowców na listach kosztem swoich ludzi.

Jedyny korzystny dla Lewicy skutek to – być może – ponowne zbliżenie głównego nurtu z Partią Razem, która z racji zlekceważenia jej postulatów przez Tuska (głównie mieszkaniowych) nie weszła do koalicji rządzącej. Ugrupowanie to, jeszcze w trakcie negocjacji Nowej Lewicy Czarzastego z PO, planowało samodzielny start w wyborach do niższych szczebli samorządu, dopuszczając jedynie wspólne listy na poziomie sejmików. Widać było też, jak ostro Adrian Zandberg krytykuje nowy rząd za kontynuację push-backów na granicy. Ostatnia decyzja Tuska zapewne spowoduje, że środowiska lewicowe będą znowu zwierać szeregi, także z lokalnymi stowarzyszeniami. W Warszawie ma np. powstać koalicja Nowej Lewicy, Razem i Miasto Jest Nasze, a jej kandydatką na prezydenta ma być wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat.

Nie jest wykluczone, że samodzielny start całej Lewicy, przy niskich notowaniach w sondażach, będzie zmuszał jej działaczy do aktywności niekorzystnej dla Koalicji 15 października. Nowa Lewica Czarzastego i Biedronia była dotąd wiernym sojusznikiem PO w kontrowersyjnych sprawach, takich jak działania ministrów Sienkiewicza i Bodnara. Partia Razem była bardziej sceptyczna, ciekawie więc będzie obserwować, jak zmieni się narracja całego środowiska, pragnącego odróżnić się w kampanii.

Zerwanie negocjacji przez Tuska cieszy głównie działaczy PO, którzy nie będą się musieli z nikim dzielić „jedynkami”. Martwi za to inne podmioty KO – Nowoczesną, Inicjatywę Polską i Zielonych, które także zatracają swą podmiotowość. Działacze dwóch pierwszych przyznają, że są już praktycznie częścią PO, a tylko Zieloni zachowali resztki autonomii. Jednak oni też przeżywają kryzys; nie widać ich w mediach, nie są aktywni – poza Klaudią Jachirą, od dawna uważaną jednak za enfant terrible KO. Jedynym sukcesem Zielonych było objęcie przez Urszulę Zielińską stanowiska wiceministry klimatu i środowiska.

Ostatecznie może się okazać, że do kolejnych wyborów parlamentarnych w 2027 r. sytuacja w Koalicji Obywatelskiej zmieni się na tyle, że będzie mogła wrócić do starej nazwy. Wystarczy poprawić pierwsze słowo.


„Tygodnik Powszechny” został partnerem akcji „Polska rozmawia”, zorganizowanej przez Fundację Nowej Wspólnoty. Celem projektu jest próba złagodzenia polaryzacji społecznej w Polsce i rozwinięcie indywidualnej umiejętności dialogu w poprzek podziałów. Jeśli chcesz wziąć udział w tej akcji i spotkać się na wideo z kimś, kogo poglądy sytuują się dokładnie po przeciwnej stronie polityczno-społeczno-gospodarczego spektrum – uzupełnij ankietę, którą przygotowała Fundacja Nowej Wspólnoty.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Z wykształcenia biolog, ale od blisko 30 lat dziennikarz polityczny. Zaczynał pracę zawodową w Biurze Prasowym Rządu URM w czasach rządu Hanny Suchockiej, potem był dziennikarzem politycznym „Życia Warszawy”, pracował w dokumentującym historię najnowszą… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Zrobieni na zielono