Reklama

Zamach w Manchesterze

Zamach w Manchesterze

23.05.2017
Czyta się kilka minut
22 ofiary śmiertelne, ok. 60 rannych: to straszny bilans ataku terrorystycznego w brytyjskim Manchesterze. Zamachowiec-samobójca wysadził się na koncercie w nocy z poniedziałku na wtorek. To najgorszy atak od czasu zamachu w Londynie w 2005 r.
Fot: Paul ELLIS / ALTERNATIVE CROP
B

Bomba wybuchła przy wejściu do hali koncertowej Manchester Arena. Właśnie zakończył się występ amerykańskiej piosenkarki Ariane Grande. Tłum nastolatków i dzieci zaczynał wychodzić z hali, gdy usłyszano wybuch (niektórzy świadkowie mówią o dwóch eksplozjach). Przez chwilę wszyscy byli zdezorientowani, potem wybuchła panika. Na zewnątrz hali stali przerażeni rodzice, którzy przyjechali odebrać po koncercie swoje dzieci. Kto mógł uderzyć właśnie w dzieci? Na koncercie były nawet te naprawdę małe, kilkuletnie. Kto, bez względu na poglądy, zrobiłby coś takiego? To pytanie zadają z niedowierzaniem komentatorzy, dziennikarze i zwykli ludzie.

Zamachowiec również zginął w wybuchu. Do przeprowadzenia tego ataku przyznało się Państwo Islamskie.

W Wielkiej Brytanii od 2014 roku panuje drugi najwyższy poziom zagrożenia, oznaczający, że atak terrorystyczny jest bardzo prawdopodobny. W marcu doszło do zamachu w Westminster w Londynie – sprawca wjechał samochodem w przechodniów na moście, a potem zaatakował nożem policjanta. Zginęły 4 osoby, wliczając w to napastnika. Tego rodzaju atakom – przeprowadzanym przez samotnego zamachowca, bez użycia broni palnej czy materiałów wybuchowych, bardzo trudno zapobiegać. Wcześniej jednak brytyjskim służbom udało się udaremnić przygotowania do 12 innych ataków w ciągu półtora roku.

Do zamachu w Manchester doszło w gorącym czasie przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na 8 czerwca. Wszystkie partie ogłosiły już, że zawieszają swoje kampanie. Pani premier Theresa May spotka się dziś z z specjalnym rządowym zespołem ds. bezpieczeństwa Cobra.

A Brytyjczycy? Jak zawsze w takich sytuacjach wykazują niezwykły hart ducha. Obsługa Areny starała się jak najszybciej opanować panikę, ludzie pomagali sobie nawzajem, manchesterscy taksówkarze wyłączyli taksometry i za darmo odwozili ludzi do domu. Właściciele hoteli i zwykli mieszkańcy miasta oferują pokoje ludziom, którzy przyjechali na koncert z daleka i jeszcze nie mogą wrócić do swoich domów. „Manchester nie ugnie się, będzie nadal  rosnąć i rozwijać się” – powiedział sir Richard Leese z Rady Miasta – „Musimy pokazać, że będziemy nadal żyć jak przedtem, to jest czas, gdy musimy być tak silni jak to tylko możliwe”. To chyba jedyne co można w chwili takiej tragedii powiedzieć.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]